Psy z Sonieczkowa nie trafią do "mordowni". Tylko co dalej? Potrzebne są pieniądze i chętni do adopcji

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Adoptuj psa z Sonieczkowa!
Adoptuj psa z Sonieczkowa! Sonieczkowo
Udostępnij:
Podlaskie Sonieczkowo walczy o los kilkudziesięciu psów. Można je adoptować! W internecie trwa również zbiórka na rzecz zwierząt uratowanych przed wywiezieniem do schroniska w Radysach. Mazurska placówka ma bardzo złą opinię i nazywana jest powszechnie "mordownią".

Olo, Porucznik, Brooklyn, Selena, Goja i Frotka to tylko część psów, które uniknęły przeniesienia ze schroniska Sonieczkowo (pow. augustowski) do Radys.

Mazurska placówka nie cieszy się dobrą opinią. Mimo tego władze Jedwabnego zdecydowały na umieszczenie w niej bezpańskich psów z gminy, bo firma przedstawiła korzystną ofertę finansową. W Sylwestra po czworonogi przyjechał więc transport z Mazur, ale spotkał się z protestem mieszkańców i przyjaciół Sonieczkowa, którzy nie oddali psów.

Wszystkie zwierzęta przeszły pod opiekę oddziałów augustowskiego i suwalskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

- To była niemal jedyna droga ratunku. Wysłaliśmy do gminy raport, w którym informujemy, że nie mają już bezpańskich psów. Ale nie skomentowali tego faktu. Nawet nie próbują się z nami kontaktować - dziwi się Marta Chmielewska, właścicielka Sonieczkowa - Sprawa trafiła do opinii publicznej, wiem że planowany jest kolejny protest. Mieszkańcy chcą się udać do burmistrza, by z nim porozmawiać - dodaje.

Zobacz więcej: Schronisko Sonieczkowo walczy o psy. Mają wyjechać do tzw. mordowni w Radysach (ZDJĘCIA)

W schronisku trwa wielka mobilizacja. Psy zostały, ale potrzebne są środki na ich utrzymanie. Dla niewielkiej, lokalnej organizacji, to wyzwanie ponad siły.

- Wiele osób zgłosiło się już do adopcji stałej, jak też wirtualnej, która kosztuje 100 zł miesięcznie. Czekamy na kolejnych dobrych ludzi - zachęca Chmielewska - Kochający człowiek to najlepsze co może teraz spotkać te zwierzaki. W schronisku trwa sesja fotograficzna, po której każdy zwierzak będzie miał zdjęcie i trafi do specjalnego albumu na naszej stronie - mówi właścicielka Sonieczkowa.

Zdjęcia mają pomóc w znalezieniu chętnych do adopcji. Oprócz tego wolontariusze uruchomili zbiórkę pieniędzy w internecie. Cel? 37 tys. zł. które pozwoliłyby kupić m. in. zapas jedzenia dla 78 bezdomniaków.

Zaś prezes TOZ w Suwałkach myśli już o ratunku dla kolejnych psów z Radys. Lipsk nad Biebrzą od wielu lat umieszcza tam "swoje" psy, mimo że bliżej ma m. in. do Sonieczkowa.

- W 2020 roku mam nadzieję na podjęcie dobrej współpracy z urzędnikami gminy Lipsk. Chcemy ratować zwierzaki poprzez intensywne działania promocyjne psów z Lipska, by zostały wyadoptowane - napisała na stronie suwalskiego TOZ prezes Krystyna Chilińska - W Radysach psy nie są ogłaszane do adopcji, są zwyczajnie numerami w schronisku, za które płaci gmina. Biznes państwa Dworakowskich kwitnie. Są świeże odłowy i cieplutkie psy w boksach i co miesiąc faktura, regularnie opłacana - ubolewa prezes TOZ.

Skontaktowaliśmy się ze schroniskiem w Radysach, ale właściciel odmówił komentarza.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
3 stycznia, 8:30, fafik:

,,Podlaskie Sonieczkowo walczy o los kilkudziesięciu psów. Można je adoptować! ,, ?

No to podzielić je po równi między ,,obrońców,, i po sprawie.I to by był happy end.

a ty masz troche empati człowieku Radysy to piekło tam psy umierają z głodu albo z pogryzień ...

G
Gość

Jeśli Radysy są mordownią to dlaczego istnieją? Kto za to odpowiada? Czyli jak to w Polsce prawo jest teoretyczne i tylko dla niektórych.

G
Gość
3 stycznia, 8:30, fafik:

,,Podlaskie Sonieczkowo walczy o los kilkudziesięciu psów. Można je adoptować! ,, ?

No to podzielić je po równi między ,,obrońców,, i po sprawie.I to by był happy end.

Racja!!!!

k
konrad

Problem dotyczy połowy z 8 milionów psów w Polsce.

Rozwiązać go można poprzez obowiązkową rejestracje i czipowanie.

Tylko tu nie chodzi o dobrostan psów ale żeby przytulic do siebie trochą kasy - nieprawdaż?

G
Gość

tez tak uwazam

f
fafik

,,Podlaskie Sonieczkowo walczy o los kilkudziesięciu psów. Można je adoptować! ,, ?

No to podzielić je po równi między ,,obrońców,, i po sprawie.I to by był happy end.

Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie