Rogers Cole-Wilson pobity i znieważony. 32 miesiące więzienia za atak na prezentera

(ika)
- Białystok jest miastem coraz bardziej rasistowskim. Nie czuję się tu bezpiecznie - mówił Rogers Cole'a-Wilson.
- Białystok jest miastem coraz bardziej rasistowskim. Nie czuję się tu bezpiecznie - mówił Rogers Cole'a-Wilson. Archiwum
Tomasz G. znieważył i pobił czarnoskórego mieszkańca miasta.

Najpierw zwyzywał od czarnuchów i bambusów, a potem pobił. 24-letni sprawca rasistowskiego ataku na czarnoskórego prezentera pogody białostockiego radia i telewizji Jard wczoraj usłyszał wyrok 2 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Bez zawieszenia.

- Kara ta nie może w ocenie sądu być postrzegana jako nadmiernie surowa. Motorem działania pana G. było zademonstrowanie braku zgody na funkcjonowanie w społeczeństwie osoby o innym kolorze skóry. Taki absurdalny powód, rozmiar dolegliwości, jakie swoim zachowaniem wyrządził panu Wilsonowi powinny się spotkać z odpowiednią reakcją ze strony wymiaru sprawiedliwości - mówił w uzasadnieniu sędzia Dariusz Gąsowski.

Rogers Cole-Wilson mieszka w Białymstoku od prawie 30 lat. Sympatyczny "pogodynek" chwile grozy przeżył 6 lutego. 63-letni prezenter wracał do domu. Na ulicy Broniewskiego zakapturzony mężczyzna wykrzykiwał w jego kierunku niewybredne epitety. Gdy pokrzywdzony zatrzymał się przy drzwiach swego bloku, Tomasz G. uderzył go pięścią w twarz. Napastnik uciekł. Został zatrzymany po pięciu dniach po zdarzeniu. Usłyszał zarzut publicznego znieważenia z powodu przynależności rasowej oraz uszkodzenie ciała 63-latka (doznał zranienia spojówki i siatkówki lewego oka). Oskarżony nie przyznał się do winy. Twierdził, że sprawca mógł być jedynie podobny do niego.

Wyrok jest nieprawomocny. Mimo młodego wieku, Tomasz G. siedział już w więzieniu za pobicia, w tym ciężkie. Jako recydywiście groziło mu ponad 7 lat więzienia. Na ogłoszeniu wyroku nie był obecny. Obrońca 24-latka, który w mowie końcowej wnosił o uniewinnienie, już zapowiedział apelację. Jego zdaniem, w sprawie istniało wiele wątpliwości, które sąd powinien rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego.

Na wczesnym etapie śledztwa na policję zgłosił się Dominik Ch., który twierdził, że to on pobił czarnoskórego białostoczanina. Zdaniem sądu kłamał i to dość nieporadnie. - Biorąc winę na siebie, chciał on jedynie pomóc uniknąć odpowiedzialności karnej przez Tomasza G. - mówił sędzia. Jego wypowiedzi były nielogiczne, różniły się na różnych etapach śledztwa, nie znalazły potwierdzenia w innych dowodach. - Dominik Ch. nie udźwignął roli, jaką na siebie przyjął. Nie zapamiętał lub pogubił się w wersji wydarzeń ustalonej wspólnie z oskarżonym - stwierdził sędzia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie