Rolnicy. Podlasie. Gienek i Bogdan znowu pomogli choremu Erykowi. Zbiórka wciąż trwa [20.12.2021]

ma
Impreza charytatywna w Radziłowie na rzecz chorego Eryka Kopczewskiego
Impreza charytatywna w Radziłowie na rzecz chorego Eryka Kopczewskiego Lukasz Matel
Udostępnij:
Po raz drugi w restauracji Pałac Biebrzański w Radziłowie odbyła się impreza charytatywna na rzecz ośmioletniego Eryka Kopczewskiego. Swoje wsparcie chłopakowi przekazali także Gienek Onopiuk i Bogdan Kubala, lubiani bohaterzy serialu Rolnicy. Podlasie.

Tak jak kilka tygodni temu Gienek i Bogdan znowu byli jednymi z głównych gości imprezy w Radziłowie. Ten drugi przybył z żoną Agnieszką.

ZOBACZ TAKŻE: Ładne, zaradne, pracowite - oto bohaterki serialu Rolnicy. Podlasie

Oprawę muzyczną zapewniły zespoły Agencji Muzycznej Fajzer - Fajzer, Golden Eye, Shock, a nagłośnienie SebastianDJSebix. Wystąpili iluzjonista Łukasz Grant, kabaret Widelec, Babeczki Podlaskie i Agata Moniuszko.

W rolę Mikołaja wcielił się znany z programu Rolnik Szuka Żony - Adam Kraśko.

Rolnicy. Podlasie. Gienek i Bogdan pomagają choremu chłopakowi

Swoje do imprezy dołożyli:

  • Krzysztof Milewski z Mil Bus
  • JBB Bałdyga
  • Piekarnia Radziłów
  • Sklep Lubię To Radziłów
  • Oficerski Yacht Club Hotel & Marina Augustów
  • Radny powiatu Grajewo Andrzej Lajewski
  • Restauracja Pałac Biebrzański
  • Koło Gospodyń Wiejskich Bialszewo

Zebrano 6 621,15 zł.

Dziękuję także wszystkim przyjaciołom Eryka i jego rodziny - mówi Ewa Bargłowska, główna organizatorka imprezy. - Zebraliśmy ponad sześć tysięcy złotych, ale potrzeba jest znacznie więcej. Leczenie Eryka wymaga 9 milionów złotych, a czasu jest coraz mniej.

Rolnicy. Podlasie. Bohaterowie serialu na imprezie charytatywnej w Radziłowie

Serce Eryka mogą uratować lekarze w Stanach Zjednoczonych. Potrzebne są trzy operacje.

Tutaj jest adres gdzie można wpłacać pieniądze na rzecz Eryka:
Link do zbiórki pieniędzy dla chorego Eryka Kopczewskiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rząd wprowadza dodatkową pomoc dla emerytów

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

w
www.i.Bialystok.pl
Czemu ktoś chce zarabiać na chorobach?

Leczenie w Polsce powinien finansować NFZ a nie (konkurujące ze sobą) zbiórki. A terapie eksperymentalne bywają nieskuteczne. Spalarnia śmieci działająca w Białymstoku od 2016 r. i smog zabiły już ponad 1200 osób, 300 rocznie, więcej niż epidemia COVID-19 na PO dlasiu. Tur Tusk olaski jest gorszy niż koronawirus? https://www.facebook.com/krzysztof.szubzda.3/posts/3743804978985942 "Niespełna rok temu szwajcarski koncern Novartis podarował światu lek na rdzeniowy zanik mięśni. "Podarował" to słowo nieco na wyrost, bo jedna dawka Zolgensmy miała kosztować 20 milionów złotych. W sytuacji braku konkurencji Novartis mógł go właściwie wycenić na 100 milionów, a nawet więcej, rodzice przecież już nie raz udowodnili, że są w stanie zapłacić każdy haracz za życie ich dzieci. Zresztą prezesi koncernów farmaceutycznych pilnie śledzą losy zbiórek charytatywnych i jak widzą, że w biednej Polsce ludzie potrafią zebrać 6 milionów w jeden dzień, muszą jakoś dopasowywać swoją ofertę do wzrastającej ofiarności. Tak się robi w biznesie. Szefowie domów pogrzebowych zawsze dopasowują koszt najtańszego pochówku do wysokości zasiłku pogrzebowego, a koszt podstawowych produktów spożywczych jest skolerowany ze średnią krajową. Na szczęście w przypadku najdroższego leku świata, podniosło się larum, więc Novartis w ramach odpowiedzialności społecznej firmy musiał obniżyć cenę do symbolicznych 9 milionów złotych i z taką kwotą mierzą się tylko dziś rodzice czterech maluchów tylko w Białymstoku. A właściwie mierzą się wszyscy białostoczanie, bo musimy zrzucić się na prawie 40 milionów złotych. Do tego dochodzi jeszcze presja czasu, bo lek przestaje działać, gdy dziecko przekroczy 24. miesiąc życia. I choć organizatorzy zbiórek wciąż opowiadają romantyczne storytellingi o każdym groszu, który się liczy, to trzeba sobie szczerze powiedzieć, że nie o gorsze tu chodzi, ale o dziesiątki tysięcy złotych dziennie. Łatwo przecież policzyć, że w przypadku 19-miesięcznego malucha tempo zbiórki musi przekroczyć 50 tys na dzień, inaczej dziecko… tych zdań nigdy nie wypowiadamy do końca.

Jak taka zbiórka wygląda w praktyce? Różnie. Coraz częściej rodzice wynajmują profesjonalne firmy marketingowe, które za pół miliona potrafią wyczarować pięć milionów. Ale nie wszyscy mają pół miliona i próbują to robić własnymi siłami. A chałupnicze zbieractwo nie wygląda najlepiej. Od pierwszej Orkiestry Świątecznej Pomocy minęło już 30 lat więc wciskanie dyszki do puszki nikogo już nie jara. Teraz w pakiecie z ofiarnością musimy mieć czelendż, przelewamy złotówkę za każdy podskok na skakance, pomagamy biegnąc, robiąc pompki i mianując się do przysiadów. Nikogo za to nie winię, ile można wrzucać i wrzucać.

A może czas byśmy opowiedzieli sobie jeszcze trudniejszą opowieść. Może zachęcając do wpłat na siępomaga, pomogłem zarobić portalowi kolejne pół bańki. Tyle z grubsza wynosi prowizja od każdej zbiórki na terapię genową. A takich jest coraz więcej. Stawanie się multimilionerem z prowizji za pomoc śmiertelnie chorym dzieciom nie wydaje mi się zbyt etyczne. Czy powinienem przykładać do tego rękę?

Ja wiem, że najłatwiej znieczulić się myślą: to wszystko są drugorzędne spekulacje, najważniejsze, że pomogłeś dziecku. Ale to wcale nie są drugorzędne spekulacje. Milcząc pomagam, by brud chciwości BigPharmy i sutenerów ludzkiego cierpienia rozogniał wrzód, który niebawem będzie tak widoczny, że przestaniemy wierzyć w sens pomocy człowiekowi, tak jak przestaliśmy wierzyć w prawdę w dziennikarstwie, uczciwość w polityce, transcendencję w religii i stabilność w finansach.

.

Prowizja z cudzych pieniędzy była kiedyś grzechem śmiertelnym, dziś jest naturlanym instrumentem biznesowym. Pomaganie było kiedyś cudownym i jednoczącym przeżyciem, dziś zaczyna być gestem, po którym mam dziwny niesmak.

Musimy zacząć gadać, żeby przeciąć wrzód."
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie