Rośnie liczba osób z powikłaniami po COVID-19. Nie ma gdzie ich leczyć

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz

Wideo

Zobacz galerię (3 zdjęcia)
Stosunkowo młodzi, wcześniej aktywni i zdrowi, przeszli COVID-19 bezobjawowo lub łagodnie. Teraz wracają do lekarzy rodzinnych z gwałtownym pogorszeniem stanu zdrowia. To coraz częstszy scenariusz, który obserwują lekarze POZ. I nie wiedzą, co robić z takimi pacjentami. Bo w Polsce nie ma systemu poradni postcovid.

Lekarze rodzinni coraz głośniej mówią o tym, że mają duży problem z opieką nad pacjentami po COVID-19. Brakuje ośrodków, w których mogliby konsultować pacjentów.

- Nie wiemy, kiedy mamy robić rentgeny, co mamy sprawdzać. Robimy to intuicyjnie i doraźnie - mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarz rodzinna z Białegostoku. - Część pacjentów wymaga wykonania tomografii, aby wyłapać zmiany zakrzepowe, część wymaga rehabilitacji lub diagnostyki kardiologicznej, bo mają powikłania w sercu. Wymagają też psychoterapii. Tych problemów jest coraz więcej. I nie mamy gdzie ich wysyłać.

Problem narastającej liczby pacjentów z powikłaniami po COVID-19 potwierdza Joanna Szeląg, lekarz medycyny rodzinnej z Białegostoku.

- Mamy zaskakująco dużo pacjentów, którzy mają ciężkie powikłania. Nawet ludzie młodzi, po bardzo łagodnym przechorowaniu. Zgłaszają się z szybszą męczliwością, dusznościami, kaszlem, bólami w klatce piersiowej.

Lekarz rodzinna zauważa, że u osób, które miały bardzo dobrą wydolność przed chorobą, byli aktywni, przeszli COVID-19 bezobjawowo lub łagodnie, po pewnym czasie pojawiają ogromne problemy, z którymi sobie nie radzą. I nie wiadomo, gdzie ich konsultować i co z nimi robić.

- Miałam pacjenta, który miał zmiany w płucach i wymagał konsultacji pulmonologa - opowiada Joanna Zabielska-Cieciuch. - Gdy wysyłałam go pod koniec października, to miał termin wizyty wyznaczony pod koniec grudnia. Poradnie pulmonologiczne pracują w swoim rytmie. Trzeba tu pilnych rozwiązań.

Lekarze podkreślają, że powikłania pocovidowe to nie tylko zmiany w płucach. Pojawiają się pacjenci z uszkodzonymi wątrobami, powikłaniami kardiologicznymi i neurologicznymi wynikającymi z udarów i mikroudarów.

- Cały czas uczymy się tego wirusa - stwierdza Joanna Szeląg. - Ilość chorych, którą mieliśmy w październiku była dramatycznie wysoka i ci pacjenci właśnie wchodzą w okres pocovidowy. Większość z mich wychodzi z choroby w miarę stabilnie. Dojście do siebie zajmuje im 2-3 tygodnie. Ale też wiele osób ma dolegliwości, objawy i wymaga dalszej obserwacji, diagnostyki i leczenia.

Obecnie konsultant krajowa do spraw medycyny rodzinnej przygotowuje wytyczne dla lekarzy POZ odnośnie tego, jak mają postępować z pacjentami pocovidowymi. We Wrocławiu i Łodzi powstały już przychodnie, które zajmują się takimi pacjentami.

NFZ: program pilotażowy

Na pytanie o system wsparcia postcovidowego w naszym regionie Podlaski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia odesłał nas do rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie programu pilotażowego w zakresie rehabilitacji leczniczej dla świadczeniobiorców po przebytej chorobie COVID-19. To akt prawny z 16 lipca, który dopiero nakreślał program wsparcia dla takich osób.

Jego celem było przetestowanie programu ukierunkowanego na remisję choroby, poprawę wydolności wysiłkowej i krążeniowej, sprawności oddechowej, siły mięśniowej i ogólnej sprawności fizycznej oraz wsparcie zdrowia psychicznego.

Pilotażem zajął się jeden ośrodek w Polsce - Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Szpital Specjalistyczny Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w Głuchołazach im. św. Jana Pawła II. Pilotaż już jest wdrażany, ale reszta kraju czeka na dalsze regulacje. I to pilnie.

Supraśl - drugie Głuchołazy

Podlaskim ośrodkiem, który ma ambicje stać się drugimi Głuchołazami jest Szpital Rehabilitacyjno-Uzdrowiskowy w Supraślu Holmed. Dyrekcja szpitala dąży do tego, aby w części zielonej placówki, która obecnie posiada 130-łóżkowy oddział covidowy w części czerwonej, uruchomiona została rehabilitacja pulmonologiczna dla pacjentów, którzy przechorowali COVID-19. Rehabilitacja pulmonologiczna miałaby być prowadzona na 50 łóżkach.

- W tej chwili COVID produkuje inwalidów - mówi Zbigniew Kasprowicz, dyrektor supraskiego szpitala. - Wielu pacjentów ma powikłania płucne, zaburzenia neurologiczne i tak naprawdę nikt się tym nie zajmuje. Ci ludzie przechodzą traumę. Chcemy zorganizować u siebie dla pacjentów z Podlasia rehabilitację na wzór tej w Głuchołazach.

Na razie jednak nie ma na to pieniędzy. Dyrekcja czeka na podpisanie umowy z NFZ. Tymczasem lekarze rodzinni podkreślają, że oprócz takiego centrum rehabilitacji potrzebne są też inne formy wsparcia.

- Zanim pacjent trafi na rehabilitację pulmonologiczną do Supraśla, to trzeba najpierw wykonać diagnostykę - zauważa Joanna Zabielska-Cieciuch. - I brakuje takich miejsc, gdzie moglibyśmy skierować pacjenta postcovidowego bez obawy, że utknie w sieci długich kolejek.

Materiał oryginalny: Rośnie liczba osób z powikłaniami po COVID-19. Nie ma gdzie ich leczyć - Kurier Poranny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie