Ruszył proces w sprawie zabójstwa mężczyzny w Dziadkowicach. Oskarżonemu 41-latkowi grozi dożywocie

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Od lipca ubiegłego roku oskarżony przebywa w tymczasowym areszcie. Na salę białostockiego sądu okręgowego został doprowadzony w asyście policji.
Od lipca ubiegłego roku oskarżony przebywa w tymczasowym areszcie. Na salę białostockiego sądu okręgowego został doprowadzony w asyście policji. Izabela Krzewska/ Polska Press
Zwłoki pobitego i okaleczonego szkłem półnagiego mieszkańca gminy Dziadkowice znaleziono w krzakach, w pobliżu sklepu. Prokuratura oskarżyła o zbrodnię Tomasza M., z którym ofiara miała być w konflikcie. 41-latek nie przyznaje się do winy.

Tomasz M. zmieniał wersję wydarzeń. W pierwszych przesłuchaniach przyznał się do pobicia. To miał być odwet za wyzwiska.

- Naśmiewał się ze mnie, wyzywał od pijaków. Mówiłem, żeby się do mnie nie odzywał. On dalej swoje. W pewnym momencie nie wytrzymałem. Złapałem pustą butelkę wódki i uderzyłem go w głowę. Butelka rozbiła się. Potem uderzyłem go pięścią w twarz. Spadł z wiaderka, na którym siedział. Jeszcze zadałem kilka ciosów pięścią w twarz i po tułowiu. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Biłem może z 15 minut z przerwami. Byłem w amoku. Jak kaleczyłem go butelką w brzuch, Karol nic nie mówił, nie bronił się. Jak wychodziłem jeszcze żył. O tym, że nie żyje dowiedziałem się następnego dnia. To nie miało tak być. To nie było z zamiarem. To było nieumyślne spowodowanie śmierci - wyjaśniał.

Czytaj też: Białystok. Sąd: "nie udało się dokonać zbrodni doskonałej". Arkadiusz A. z wyrokiem 15 lat więzienia za zabójstwo żony (zdjęcia)

41-latek trzykrotnie potwierdzał tę okoliczności przed policją i na posiedzeniu aresztowym. W kolejnych przesłuchaniach przed prokuratorem, ale i na pierwszej rozprawie przed Sądem Okręgowym w Białymstoku ze wszystkiego się wycofał. Stwierdził, że był na miejscu zdarzenia, ale nie pobił pokrzywdzonego. Wcześniej kłamał. To efekt zastraszania i bicia przez przesłuchującego go policjanta z komendy w Siemiatyczach.

- Policjant uderzał mnie po głowie, straszył paralizatorem, i że nigdy stąd nie wyjdę. Byłem przestraszony. Spanikowałem - tłumaczył w piątek w sądzie Tomasz M.

Na salę został doprowadzony z tymczasowego aresztu. To nie jego pierwszy pobyt za kratkami. Zaledwie dwa dni przed zatrzymaniem w lipcu 2020 r. wyszedł z aresztu w Hajnówce. Przebywał tam w związku z innym śledztwem m.in. w sprawie oszustwa. Wrócił autobusem do Dziadkowic. Spotkał się z rodziną i znajomymi. 23 lipca dołączył do grupy mężczyzn pijących alkohol w krzakach na posesji w pobliżu sklepu spożywczego. Miejscowi nazywają je "dżunglą".

W pewnym momencie - jak wynika z ustaleń śledczych i zeznań świadków - Tomasz M. rzucił się na pokrzywdzonego. Najpierw zadał cios butelką w głowę powalając na ziemię, a następnie kopał po twarzy i ciele zadając ciosy pięściami. Na koniec napastnik miał zedrzeć z mężczyzny ubranie i zadawać mu ciosy zbitą butelką kalecząc ciało. Ofiara zmarła na miejscu.

Zobacz także: Zabójstwo w Augustowie. Nożownik zabił kobietę na promenadzie i poszedł popływać. Mamy nagranie ze zdarzenia (wideo)

Na początku zatrzymano cztery osoby podejrzewane o związek ze zbrodnią, ale ostatecznie zarzuty usłyszał tylko Tomasz M. W trakcie postępowania wyszło na jaw, że miał z ofiarą zadawniony konflikt. Był oskarżany o kradzież na jego szkodę.

- Po pijaku Karol powiedział, żeby sprzedał zegarek, a jak wytrzeźwiał zapomniał i oskarżył mnie na policji o kradzież. Rozliczyłem się z nim. Mam z tego czyste konto - tłumaczył oskarżony.

Kolejna rozprawa 10 sierpnia. Sąd będzie kontynuował przesłuchiwanie świadków.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie