Są szczęśliwi, że wszyscy żyją, ale płomienie zabrały dorobek życia. Pomóżmy rodzinie (Zdjęcia)

Donata Żmiejko
Donata Żmiejko
Teraz najbardziej tej rodzinie potrzebne jest wsparcie finansowe na materiały budowlane, aby można było zacząć wszystko na nowo, tzn. wybudować nowy dom i próbować zapomnieć o buchających płomieniach Wojciech Wojtkielewicz
Płomienie szybko strawiły nasz dom – mówi Łukasz Śleszyński, mieszkający w Kiermusach koło Tykocina. - Szczęście, że pożar nie powstał w nocy, bo nasza sześcioosobowa rodzina mogłaby zginąć. Pomimo szybkiej akcji gaśniczej drewniany dom nadawał się do rozbiórki. Rodzina potrzebuje wsparcia finansowego na odbudowę domu.

- W ostatnich latach remontowaliśmy etapami nasz dom i mieliśmy plany jego rozbudowy, aby dzieci miały lepsze warunki do życia – mówi Anna Śleszyńska, matka trójki dzieci. - W poniedziałek po godzinie piętnastej świat nam się zawalił. Wszyscy ciągle mamy przed oczami języki buchających płomieni. Pożar bardzo przeżyły dzieci.

Pomimo szybkiej akcji gaśniczej dziesięciu jednostek straży pożarnej w ciągu godziny pożar zniszczył dom i mienie - cały dorobek życia rodziny Śleszyńskich. Ogień zabrał wszystko, na co rodzina pracowała latami. Łukasz i Anna Śleszyńscy – rodzice 3-letniego Franka, 6-letniej Anity i 7-letniego Aleksandra oraz babcia Jadwiga zostali bez dachu nad głową.

Prawdopodobnie przyczyną pożaru było zwarcie w instalacji elektrycznej na poddaszu, które błyskawicznie rozprzestrzeniło się na cały dom. Spłonęła konstrukcja dachu i stropu, uszkodzenia były na tyle poważne, że budynek nie nadawał się do remontu. Trzeba odbudować go na nowo.

Dzięki pomocy burmistrza Tykocina Mariusza Dudzińskiego rodzina po pożarze zamieszkała w domku należącym do Dworku nad Łąkami.

- Wypłaciliśmy już państwu Śleszyńskim zasiłek okresowy i przekazaliśmy wsparcie finansowe na zakup żywności - mówi Cecylia Zalewska, kierownik Miejsko - Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tykocinie. - Ta rodzina znalazła się w tragicznej sytuacji. Dlatego burmistrz wyznaczył dla niej lokal zastępczy, który teraz remontujemy.

Sąsiedzi bliżsi i dalsi natychmiast przyszli z pomocą pogorzelcom. Kilkunastu mężczyzn pracowało przy rozbiórce zgliszczy.

- Ci ludzie przeżyli tragedię, to jak mógłbym nie pomóc - mówi pan Edmund, który z zawodu jest budowlańcem.

Większość pracujących na zgliszczach przy rozbiórce domu nie ma kontaktu z budowlanką, ale tutaj każda para rąk jest przydatna.

- Ja jestem pomocnikiem, ale każdy coś może zrobić - mówi Tadeusz Tyborowski z pobliskiej wsi Hermany. - W takiej sytuacji trzeba pomóc. U mnie też kiedyś był pożar, to wiem co znaczy stracić dom.

Mężczyźni zapowiadają, że jak będą materiały do budowy domu to stawią się do pracy.

- Tyle pracy już włożyliśmy tutaj w remonty i w części wymieniliśmy instalację elektryczną - mówi pani Anna, która ze smutkiem i łzami w oczach patrzyła na kolejną rozbieraną ścianę. - To był nasz dom, w którym tworzyliśmy szczęśliwą rodzinę, a ogień strawił go.

Siedmioletni Aleksander też stał smutny: - Już nie ma naszego domku - mówiąc to, odwrócił się i poszedł w stronę stodoły.

Państwo Śleszyńscy mają 16-hektarowe gospodarstwo, nastawione głównie na hodowlę koni.

- Pracowaliśmy i pomalutku remontowaliśmy dom, a teraz zostaliśmy z niczym - mówi pan Łukasz. - Wszyscy jesteśmy przybici. Jak wytłumaczyć trzyletniemu dziecku, że już nie ma jego łóżeczka - bo wczoraj wieczorem chciał tak bardzo wrócić do domu i spać w swoim łóżeczku, że już nie ma jego zabawek, które się spaliły?

Tragedia rodziny wstrząsnęła wieloma osobami, które oferują pomoc - żywność, sprzęty do domu.

Teraz najbardziej tej rodzinie potrzebne jest wsparcie finansowe na materiały budowlane (i oczywiście materiały), aby można było zacząć wszystko na nowo, tzn. wybudować nowy dom i próbować zapomnieć o buchających płomieniach.

W środę ruszyła w internecie zbiórka na rzecz odbudowy domu 6-osobowej rodziny. Wierzymy, że dzięki ludziom dobrej woli i otwartym sercu rodzinie Śleszyńskich uda się odbudować dom.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Materiał oryginalny: Są szczęśliwi, że wszyscy żyją, ale płomienie zabrały dorobek życia. Pomóżmy rodzinie (Zdjęcia) - Kurier Poranny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie