Samorządy łamią prawo!

Julia Szypulska
– Liczymy na uczciwość rodziców – mówi Dorota Jakubowska, dyrektor PS nr 35 w Białymstoku. – Możemy opierać się tylko na dokumentach, które nam okażą.
– Liczymy na uczciwość rodziców – mówi Dorota Jakubowska, dyrektor PS nr 35 w Białymstoku. – Możemy opierać się tylko na dokumentach, które nam okażą. W. Wojtkielewicz
Udostępnij:
Sprawa jest bulwersująca. Sąsiad donosi na sąsiada.

Dzieci samotnych rodziców mają pierwszeństwo podczas przyjmowania do przedszkoli. Niektórzy to wykorzystują, przez co z roku na rok "samotnych" jest coraz więcej. Władze Białegostoku chcąc ten proceder ukrócić, żądają m.in. okazania dokumentu potwierdzającego aktualny stan cywilny. Tymczasem według Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych takie działania są niezgodne z prawem.

Co roku miejsc w przedszkolach jest mniej niż chętnych. W związku z planowanym obniżeniem wieku szkolnego, trudniej będzie się tam dostać 3- i 4-latkom. W pierwszej kolejności muszą być bowiem przyjęte 5- i 6-latki. Następnie zaś dzieci rodziców samotnie je wychowujących. Niektórzy więc kombinują, by znaleźć się w tej kategorii.

Samotni tylko na papierze
- Niektórzy są samotni w rzeczywistości, a inni tylko "na papierze" - mówi Barbara Hościło, dyrektor Przedszkola Samorządowego nr 5 przy ul. Krańcowej w Białymstoku. - Nauczycielem w przedszkolu jestem od ponad 20 lat. Kiedyś dziecko samotnego rodzica było jedno na pięćdziesiąt wychowanków, teraz jest to dość częste zjawisko. W tej chwili w każdej grupie jest po kilkoro takich dzieci. Mamy XXI wiek i nie wszyscy rodzice żyją w związkach małżeńskich.

Niektórzy oficjalnie są stanu wolnego i wychowują dzieci samotnie, ale w rzeczywistości żyją w związkach partnerskich. Choć trudy i koszty utrzymania gospodarstwa domowego dzielą faktycznie we dwoje, to korzystają z przywilejów, jakie przysługują samotnym rodzicom. Jak duże jest to zjawisko w Białymstoku, trudno oszacować.

- Mamy bardzo szczegółowe zestawienia jeśli chodzi o nabór do przedszkoli, niestety nie wiemy, ilu wychowanków to dzieci samotnych rodziców - mówi Dorota Toporkiewicz z departamentu edukacji w białostockim urzędzie miasta. - Natomiast problem od lat rozpaczliwie sygnalizowały nam panie dyrektorki przedszkoli. Pamiętam, jak jedna z nich mówiła: "W tym roku mam 22 miejsca, ale nie mogę przyjąć dzieci z listy, bo mam 23 wnioski od samotnych matek, które mają pierwszeństwo".

Taka sytuacja może budzić podejrzenia.
- Rodzice dzieci, które się nie dostają, mają do nas pretensje, że nic z tym nie robimy - przyznaje Dorota Toporkiewicz. - Często donoszą przy tym na sąsiadów: "My oboje pracujemy i nasze dziecko się nie dostało, a sąsiadka siedzi w domu i wcale nie jest samotną matką, a jej dziecko przyjęto do przedszkola" - słyszymy. Uważam jednak, że to kryterium zostało znacznie uściślone. Samotny rodzic, to taki, który samotnie zamieszkuje i gospodaruje.

Urząd wymaga też okazania dokumentów, które potwierdzą informacje rodzica. Na przykład zaświadczenia o aktualnym stanie cywilnym - odpisu aktu małżeństwa z adnotacją o rozwodzie albo aktu zgonu współmałżonka. Wśród wymienionych dokumentów jest także wyrok sądu rodzinnego o pozbawieniu praw rodzicielskich, czy też zaświadczenie z zakładu karnego o odbywaniu kary pozbawienia wolności. Potrzebne jest też oświadczenie rodzica o samotnym wychowywaniu dziecka.
GIODO: To sprzeczne z prawem

Według Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych żądanie wymienionych dokumentów jest niezgodne z prawem. - Nawet jeśli istnieje potrzeba pozyskiwania od rodziców starających się o przyjęcie dziecka do przedszkola szerokiego zakresu danych, to kwestię tę należy uregulować w ustawie. Rodzice zaś są w sytuacji przymusowej - czytamy w wyjaśnieniu GIODO. - Wyrażają oni zgodę na podanie swoich danych osobowych, ale nie jest to zgoda dobrowolna. Nie mają jednak innego wyjścia, bo jej nieudzielanie powoduje, że nie są brani pod uwagę w procesie rekrutacji.

GIODO prowadzi też starania, by w ustawie o systemie oświaty określone zostały jednolite dla wszystkich gmin zasady pozyskiwania danych osobowych na potrzeby prowadzenia rekrutacji do szkół i przedszkoli. Chodzi o to, by nie dochodziło do nadmiernej i zbędnej ingerencji w prywatność rodziców.
- Gdyby chodziło o gromadzenie dokumentów, to mogłabym się zgodzić, ale przecież prosimy tylko rodziców o pokazanie zaświadczenia - broni się Dorota Toporkiewicz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie