Sieroty nie mają z czego żyć

Helena Wysocka
W suwalskim urzędzie gminy znajduje się specjalna skarbonka, do której można wrzucać datki na rzecz dzieci
W suwalskim urzędzie gminy znajduje się specjalna skarbonka, do której można wrzucać datki na rzecz dzieci H.Wysocka
Udostępnij:
Suwałki. Cztery lata temu straciły ojca, teraz matkę. Mają żal do losu i kredyty w bankach, które muszą spłacić. Brakuje im słów otuchy, pieniędzy i żywności. Właściwie brakuje im wszystkiego.

Tragedia, jakiej dawno u nas nie było - starsza, napotkana na drodze kobieta macha ręką.

- Żal patrzeć na sieroty. Przybite bólem i zagubione. Na razie ludzie pamiętają, czasem choć dobrym słowem wesprą. A później? Będą musiały walczyć same. A tam nie ma komu walczyć.

Kropiwne Stare w gminie Suwałki. Domy rozrzucone w polu. Ludzie ledwo wiążą koniec z końcem. Bogatych można zliczyć na palcach jednej ręki. Pokrzywdzona rodzina do nich nie należała.

Zabrakło słów

Do tragedii doszło tydzień temu, rano. Dzieci znalazły swoją matkę w garażu. Leżała obok starego ciągnika. Na ratunek było już za późno.

Jak ustaliła policja, kobieta kilka minut wcześniej wyszła z domu, aby przygotować ciągnik. Miał słaby akumulator, musiała podłączyć go do prostownika. Wdowa prawdopodobnie chciała wyprawić starszego syna po drewno, do lasu. Nie było bowiem czym palić w piecu.

- W trakcie podłączania prostownika do sieci, pokrzywdzona została porażona prądem - informuje Krzysztof Kapusta, oficer prasowy suwalskiej policji. - Przewód był uszkodzony i mokry, częściowo znajdował się w błocie.

Dzieci zaczęły szukać matki, bo przed wyjściem do szkoły chciały zjeść śniadanie.

Tego dnia już nie zjadły

Pozostało sześcioro sierot, w wieku od jedenastu do dwudziestu dwóch lat.

- Wszystkie się uczą - mówi Ewa Pojawa, sołtys wsi. - Dwoje jest jeszcze w szkole podstawowej. Są też studenci. Kiedy byłam u nich w domu, w dniu śmierci matki, wszystkie były bardzo przerażone. Płakały, nie wiedziały, co ze sobą zrobić. Nie potrafiłam ich nawet pocieszyć. Po prostu zabrakło mi słów.

Komornik pukał do drzwi

Niewielki, murowany dom. Rodzinie nie wiodło się najlepiej od lat. Na ponad dwudziestu hektarach lichej ziemi niewiele rodziło.

Cztery lata temu zginął ojciec dzieci, też tragicznie. Mężczyzna próbował zatrzymać staczającą się po drodze przyczepkę od ciągnika. Nie udało się.

Kilka miesięcy temu wdowa zwróciła się do naszej redakcji z prośbą o pomoc. Nie radziła sobie ze spłatą bankowych kredytów. Tłumaczyła, że po śmierci męża musiała je zaciągnąć. Dochody z gospodarstwa przestały już bowiem wystarczać na utrzymanie rodziny.

Od tej pory sytuacja się zmieniła, ale na gorsze. Banki coraz natarczywiej zaczęły upominać się o swoje pieniądze. Kilka tygodni przed tragedią, do drzwi wdowy pukał komornik. Egzekucja, po interwencji gminnych władz, została odroczona. Na jak długo? Nikt nie potrafi na to odpowiedzieć.

- Zapewniamy dzieciom obsługę prawną - mówi Zbigniew Mackiewicz, sekretarz suwalskiej gminy. - Chcemy, aby przeanalizował umowy z bankami i znalazł jakieś rozsądne rozwiązanie.

Wiadomo, że dług trzeba będzie spłacić. Chodzi jednak o to, aby komornik nie zabrał dzieciom ostatniej koszuli.

Każdy dał, ile mógł

Najpierw z pomocą sierotom ruszyli mieszkańcy wsi. - Każdy dał tyle ile mógł - kwituje pytania sołtys.

Nad dziećmi pochylił się też proboszcz parafii w Żylinach. Nie przyjął pieniędzy za pochówek. Zebrał i przekazał dzieciom niedzielną tacę.
Pomoc starają się zorganizować także władze gminy.

- Nie mamy zbyt dużo pieniędzy w budżecie - tłumaczy Mackiewicz. - Póki co, kupiliśmy dzieciom węgiel. Na nic więcej nas nie stać.
Z inicjatywy sekretarza, we wszystkich szkołach działających na terenie gminy prowadzona jest zbiórka pieniędzy oraz ubrań.

Próbują się pozbierać

Dzieci mają jeszcze dziadków. Ale mocno schorowanych i też ciężko doświadczonych życiem. Dwa lata temu bowiem spłonął im dom.
Ludzie we wsi są zgodni: - Na ich pomoc nie ma co liczyć.

Najstarsza, 22-letnia dziewczyna, wkrótce ma przejąć opiekę nad nieletnimi.
- Pomóżmy tym dzieciom - prosi w ich imieniu Ewa Pojawa. - Same nie dadzą rady.

Najstarsza córka tragicznie zmarłej kobiety, za naszym pośrednictwem, dziękuje wszystkim, którzy do tej pory wyciągnęli w jej kierunku pomocną dłoń. - Cała ta sytuacja jest dla nas bardzo trudna - mówi. - Staramy się jakoś pozbierać. Ale to nie jest proste.

Osoby, które chciałyby wesprzeć osierocone dzieci, mogą to uczynić wpłacając pieniądze na specjalne, utworzone przez gminę subkonto. Podajemy numer: Pekao SA O/Suwałki 54 12 40 5891 1111 0010 2115 0279 z dopiskiem "Pomoc dzieciom".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

z
zosia
te sto złote jest wżucane na pokas czy naprawde
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie