Sławomir Izdebski: Minister nie chce rozwiązać problemów rolników [rozmowa]

Barbara Kociakowska
Sławomir Izdebski, lider OPZZ RiOR podczas protestów w 2015 r.
Sławomir Izdebski, lider OPZZ RiOR podczas protestów w 2015 r. Polska Press
Postulaty, które przedstawiliśmy, minister rolnictwa zna od podszewki. Już nie możemy czekać – mówi Sławomir Izdebski, który zapowiedział, że 7 grudnia rolnicy rozpoczną marsz na Warszawę.


Dlaczego właśnie teraz Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych zdecydowało się, by zorganizować protest rolników?

– Dwa lata chyba wystarczą na rozmowy, na propozycje, na składanie gotowych projektów, na naukę dla ministra rolnictwa, który nie to, że nie może, ale po prostu nie chce rozwiązać problemów rolników. Rolniczy OPZZ przedstawił gotowy projekt wyjścia z sytuacji zagrożenia ASF poprzez odstrzał satelitarny przy użyciu przygotowanej przez nas aplikacji – dronu, który ma za zadanie wyszukiwanie dzików i przekazywanie informacji bezpośrednio myśliwemu. Taki odstrzał prowadzono w Czechach, które sobie poradziły z problemem dzików w ciągu 3 tygodni. Nasz projekt został złożony na ręce ministra Krzysztofa Jurgiela już po raz trzeci. Główny Lekarz Weterynarii powiedział, że jest to dobre rozwiązanie, praktycznie jedyne.
Postulaty, które przedstawiliśmy, minister rolnictwa zna od podszewki. Nazbierało się tego tak dużo, że my już nie możemy czekać. Jeżeli my poczekamy do wiosny, rolnicy wyjdą w pole, gdzie ASF już przeszedł Wisłę, to będzie to koniec produkcji trzody chlewnej w Polsce. Dlatego rolnicy już nie mogą czekać, czują się oszukani, minister nas ignoruje.
W związku z ASF rolnikom wybija się świnie , szacuje straty, a później przychodzą pisma od powiatowego lekarza weterynarii, że ktoś czegoś nie spełnił i pieniędzy nie dostanie.
Mamy 3 tys. zgłoszeń rolników na wyjazd do Warszawy. Na pewno żaden rolnik nie jedzie bez powodu. Najwięcej jest rolników z woj. lubelskiego i podlaskiego.

Jednym z postulatów OPZZ RiOR jest zakaz egzekucji rolniczych do czasu przyjęcia programu oddłużeniowego dla rolnictwa. W czym tkwi problem, przepisy zostały przecież niedawno zmienione, są bardziej korzystne dla rolników?

– Trzeba natychmiast zmienić rozporządzenie, które wyszło. Do tej pory był zapis, który mówił, że rolnikowi komornik nie może zabrać konia, krowy i maciory. Może 50 lat temu było to słuszne, ale nie dzisiaj. Jako OPZZ złożyliśmy projekt, przy pomocy ministra sprawiedliwości przepisy zostały zmienione. Dziś mówią one, że nie można zlicytować podstawowych maszyn rolniczych, paszy, podstawowego stada, podstawowego areału ziemi. Ale w ministerstwie dopisano artykuł 5, który mówi, że te zapisy nie dotyczą sytuacji, w których komornik będzie egzekwować w całości gospodarstwo. I dzisiaj komornicy szaleją, czy rolnik ma dług w wysokości 50 tys. zł, czy milion zł, licytują mu całe gospodarstwo. Wystarczy podać przykład rolnika, który ma 197 tys. zł długu. Jego gospodarstwo rolne warte 1,5 mln zł komornik wycenił na 820 tys. zł, a cenę wywoławczą ustalił na poziomie 620 tys. zł. I w taki oto sposób, rolnik za 197 tys. zobowiązania straci dorobek swego życia. To musi zostać zmienione w trybie natychmiastowym. Złożyliśmy taką propozycję do ministerstwa rolnictwa tuż po ukazaniu się tego rozporządzenia, czyli kilka miesięcy temu. Minister rolnictwa przez ten czas nie potrafił skreślić jednego artykułu.

A co chciałby pan zmienić w ustawie o izbach rolniczych?

– W Polsce izby rolnicze są zdominowane przez PSL, znienawidzone przez rolników. Nie może więc być tak, że rolnicy są zmuszani do przekazywania części swego podatku na organizację, której nie lubią. Przygotowaliśmy projekt, który zakłada, że jeżeli przekazywane jest 2 proc. podatku, to niech 1 proc. idzie na izby rolnicze, a 1 proc. na wybraną przez rolnika organizację.

Ale to przecież rolnicy wybierają delegatów do izb rolniczych.

– Nie oszukujmy się, kto ma silniejszą organizację, ten jest w izbie. W izbach rolniczych 70 proc. stanowi PSL.
Dlaczego w PKO BP potrzebny jest pion rolniczy?
– Kiedyś typowo rolniczym bankiem był BGŻ. W tej chwili BGŻ jest bankiem francuskim. Wielu rolników zaciągało w nim kredyt, kiedy był on jeszcze bankiem polskim. Teraz w stosunku do tych, którzy spłacają tam zaciągnięte kredyty i spóźniają się z zapłatą szybko kierowane są wnioski do komorników. Są licytacje. Natomiast rolnicy, którzy chcą zaciągnąć kredyt, narzekają, że jego uzyskanie w banku BGŻ BNP Pariba graniczy z cudem. Dlatego skoro mamy bank polski – PKO BP, to chcemy, by tam został utworzony pion rolniczy. By tak, jak na Zachodzie Europy, rolnik mógł zaciągnąć kredyt, za który kupi wszystkie maszyny, zmodernizuje całe gospodarstwo. I będzie mógł go powolutku spłacać, np. przez 30 lat. Postulat ten został już uzgodniony z wicepremierem Mateuszem Morawieckim.
Pracujemy również nad utworzeniem platformy sprzeda­żowo-zakupowej dla rolników, dla tych małych, typowo rodzinnych gospodarstw. Konsument mógłby za pośrednictwem platformy internetowej kupić z wybranego gospodarstwa np. kostkę masła, kawałek sera czy 5 kg ziemniaków.

Jednym z postulatów przesłanych do pani premier jest połączenie ministerstw: rolnictwa i środowiska. Dlaczego jest to takie ważne?

– Aby był dzisiaj porządek w sektorze rolnym, ministerstwo rolnictwa powinno zostać połączone z ministerstwem środowiska, tak jak było kiedyś. Wówczas nie zdarzałyby się takie sytuacje, że jeden minister mówi, iż trzeba odstrzelić dziki, a drugi nie wyraża na to zgody, bo jest zaprzyjaźniony z Polskim Związkiem Łowieckim. Najlepiej byłoby, gdyby ci dwaj ministrowie odeszli, a ministerstwem powstałym w wyniku połączenia kierował prawdziwy gospodarz, który miałby przynajmniej 10 proc. z wicepremiera Mateusza Mo­ra­wieckiego. My, rolnicy, popieramy Prawo i Sprawiedliwość i ten rząd, który odkupuje majątek narodowy, uzdrawia kopalnie, stocznie. Protest jest wymierzony tylko przeciwko dwóm szkodnikom, którzy szkodzą temu rządowi.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
PO+PSL ?
Czy Bank PKO BP jest bankiem polskim ? Udział Skarbu Państwa (Ministerstwo Rozwoju ) wynosi 29,43 % i posiada tyleż samo głosów na WZA.
ś
święta krowa
licytacja całego gospodarstwa z zasady jest słuszna jeżeli stanowi zorganizowaną część, gdyż wówczas można za nie wylicytować największą cenę , co byłoby korzystne dla zlicytowanego rolnika, przecież nadwyżka pieniędzy wróciłaby do niego. Natomiast, na wniosek zadłużonego rolnika , powinna być możliwość wydzielenia nieruchomości lub przedmiotów ruchomych o wartości koniecznej do zaspokojenia roszczeń komorniczych.
p
po co nam Taki ?

ministra rolnictwa trzeba wymienić za drożyznę żywności w Polsce, ten minister chce wyżywić cały świat, ale chyba nie rozumie że polskiego podatnika na to nie stać. tak dalej być nie może !

Dodaj ogłoszenie