Sokółka: Pijany policjant śmiertelnie potrącił rowerzystę, chciał zrzucić winę na żonę. Posiedzi cztery lata

Ewa Bochenko
Ewa Bochenko
Policjant nie pojawił się w sądzie. Nie było też rodziny ofiary, ponieważ nie zostali poinformowani o terminie
Policjant nie pojawił się w sądzie. Nie było też rodziny ofiary, ponieważ nie zostali poinformowani o terminie Ewa Bochenko
Jest wyrok w procesie policjanta oskarżonego o śmiertelne potrącenie rowerzysty w Sokółce. Jarosław Cz. był wtedy pijany. Chciał, żeby to jego żona wzięła winę za wypadek na siebie.

Materiał dowodowy zgromadzony w sprawie, pozwolił sądowi na przypisanie winy Jarosławowi Cz. we wszystkich zarzucanych mu czynach - mówiła sędzia Barbara Paszkowska.

Właśnie zakończył się trwający niemal cztery lata proces sokólskiego, byłego już policjanta. Mężczyzna spędzi w więzieniu cztery lata i już nigdy nie wsiądzie za kółko. O tej sprawie, jako jedyni, pisaliśmy wielokrotnie, relacjonowaliśmy ją od początku. Budziła mnóstwo emocji.

Przypomnijmy. W styczniowe, sobotnie popołudnie 2015 roku, Jarosław Cz., będący wtedy jeszcze policjantem, prowadząc auto pod wpływem alkoholu potrącił mężczyznę. Przechodził on na pasach, przy jednym ze skrzyżowań w centrum Sokółki. Policjant zbiegł z miejsca zdarzenia, a potrącony zmarł kilka godzin później w szpitalu.

Prokuratura: Policjant był pijany

Białostocka prokuratura oskarżyła Jarosława Cz. o spowodowanie śmiertelnego wypadku pod wpływem alkoholu. Policjant miał wtedy 1,2 promila alkoholu w organizmie. Według śledczych po służbie poszedł pić z kolegami alkohol, a potem wsiadł za kierownicę renault i ruszył w drogę do domu. Jechał za szybko i potrącił prowadzącego jezdnią rower 83-letniego Michała A. Obrażenia, których doznał pokrzywdzony były tak ogromne, że nie miał on szans na przeżycie. Zmarł w szpitalu. Jednak Jarosław Cz. nie pomógł rannemu. Odjechał do domu.

Jarosław Cz. od początku nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów. Twierdził, że to jego żona prowadziła auto tamtego dnia. W trakcie trwania procesu nie zabierał głosu. Odmówił składania wyjaśnień, nie zeznawała też żona. Zdaniem orzekającej, gdyby faktycznie to ona prowadziła auto tragicznego popołudnia, nie korzystałaby z prawa odmowy składania zeznań, zależałoby jej na wyjaśnieniu sprawy.

Policjant nie pojawił się w sądzie. Nie było też rodziny ofiary, ponieważ nie zostali poinformowani o terminie. Ale już wiadomo, że nie zgadzają się z wyrokiem i zapowiadają apelację.

Pijany policjant w Sokółce spowodował śmiertelny wypadek i u...

Odwiedź także nasz serwis Uwaga wypadek. Znajdziesz tam wypadki oraz kolizje z Białegostoku i regionu.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piter

4 LATA ZA ZABICIE, ALKOHOL I UCIECZKĘ!!! SKANDAL I BANDYTYZM.... CAŁA NADZIEJA, ŻE KOLEDZY SPOD CELI SIĘ ZAOPIEKUJĄ DELIKWENTEM...

z
zły

ZIOBROWE SĄDY to jest bandycka sitwa , jak czytam wyroki to uważam sędziów w podawanych przykładach za gamonów.

kto sądzi w Polsce ????

tu - rodziny nie poinformowali o rozprawie,

31 sierpnia zwolnili z zakazu zbliżania Marusza a ten za przyzwoleniem sądu , móg iść i zamordować DZIECKO, MATKĘ DZIECKA I SWOJĄ MATKĘ .

gdzie ta mądrość salomonowa sędziów

Dodaj ogłoszenie