Stan wyjątkowy na kolejnych 60 dni? Miejscowi są „za”

Martyna Tochwin
Martyna Tochwin
karol puszko/fb
Stan wyjątkowy w pasie granicznym najprawdopodobniej zostanie przedłużony na kolejne dwa miesiące. Chce tego rząd, tłumacząc to coraz bardziej napiętą sytuacją na granicy. Taka perspektywa nie przeraża jednak mieszkańców pogranicza. Ci, z którymi rozmawialiśmy, są przekonani, że to jedyne słuszne wyjście w obecnej sytuacji.

Uważam, że stan wyjątkowy jest korzystny dla większości mieszkańców. Osobiście zauważam poprawę bezpieczeństwa. Owszem, jest wzmożony ruch funkcjonariuszy Straży Granicznej, Policji, jak i Wojska, i być może dla części społeczności ich obecność jest utrudnieniem, ale moim zdaniem, zatrzymanie się przy wjeździe i wyjeździe ze strefy i pokazanie dokumentów tożsamości, nie jest bardzo uciążliwe. Wszyscy widzimy przecież, co się dzieje na polsko -białoruskiej granicy. Współczuję osobom starającym się dostać do Polski, ale w moim przekonaniu, utrzymanie stanu wyjątkowego w pasie granicznym jest jak najbardziej słuszne – mówi twardo Karol Puszko.

Jest radnym Radny Miejskiej w Sokółce i jednocześnie mieszkańcem Zaśpicz w gminie Sokółka, jednej z miejscowości objętej od niemal czterech tygodni stanem wyjątkowym. Wiele wskazuje na to, że on, jak i tysiące innych mieszkańców pogranicza, muszą przygotować się na kolejne tygodnie życia w specjalnej strefie.

– Jako odpowiedzialny za bezpieczeństwo naszej granicy będę składał rządowi rekomendację w sprawie przedłużenia obowiązywania stanu wyjątkowego – mówił w poniedziałek Mariusz Kamiński, szef MSWiA.

Stan wyjątkowy zostałby najpewniej przedłużony o kolejne dwa miesiące. Do piątku ma być znane stanowisko prezydenta Andrzeja Dudy w tej sprawie.

Tymczasem, mieszkańcy przygranicznych terenów objętych stanem wyjątkowym, nie narzekają na życie w specjalnej strefie. Nasi rozmówcy rozumieją, że to konieczność.

– Jestem codziennie zatrzymywany przez policję. Dojeżdżam do pracy, ale nikt nie robi problemu. A to, że sprawdzają całe auto jest normalne, w bagażniku też się ktoś może przecież zmieścić – mówi młody mieszkaniec gminy Krynki.

W mediach społecznościowych można wciąż jednak przeczytać o wyludnionych ulicach, latających helikopterach i wzbudzającym strach wojsku. I choć takie opinie się pojawiają, to są w zdecydowanej mniejszości.

– To tak może wyglądać, ale z perspektywy Warszawy, nie naszych miejscowości – nie ma wątpliwości młody mieszkaniec gminy Kuźnica.

Dwa tygodnie temu na terenie stanu wyjątkowego miał wesele kuzynki. – Goście byli z Warszawy, z Białegostoku. Wszyscy dojechali do kościoła, później na salę weselną. Owszem, trzeba było mieć przepustki, ale czy to taki problem je uzyskać? Nie słyszałem, żeby ktoś narzekał.

Z informacji przekazanych przez Straż Graniczną wynika, że od chwili wprowadzenia stanu wyjątkowego, czyli od 2 września, takich przpustek wydano w sumie 528. Większość dla członków rodzin, ale nie tylko.

– Zdarzały się np. sytuacje, że ktoś musiał wjechać na budowę, albo do montowania pieca, czy układania glazury. Przepustki takim osobom, które spełniają wszystkie wymogi określone w rozporządzeniu, są wydawane na bieżąco – mówi mjr. Katarzyna Zdanowicz, rzecznik Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej.

Sekretarz gminy Krynki, Jerzy Citko, w rozmowie z nami przekonuje, że życie w stanie wyjątkowym naprawdę nie wygląda tak strasznie, jak niektórzy próbują to malować.

– Jest normalnie, żyjemy spokojnie. Praktycznie nie odczuwamy tego, że jest stan wyjątkowy. Urząd pracuje normalnie, wszystko funkcjonuje, jest zaopatrzenie. Jak żyje się w takiej strefie nadgranicznej, to człowiek zawsze może zostać zatrzymany i wylegitymowany, może zostać sprawdzony bagażnik i to jest tutaj normalne i nikogo nie dziwi – tłumaczy Jerzy Citko.

W podobnym tonie wypowiada się wójt Kuźnicy Paweł Mikłasz.

– Ludzie mieszkają tu z dziada pradziada. Granica jest dla nich świętością. Patrole Straży Granicznej nikogo tutaj nie dziwią. A że teraz jest ich więcej, to chyba zrozumiałe. Stan wyjątkowy powinien zostać przedłużony, choćby ze względu na niektóre osoby, które próbują tutaj niepotrzebnie robić politykę.

Wszyscy podkreślają, że mimo hejtu, jaki wylewa się na polskie służby z niektórych środowisk, są wdzięczni mundurowym za ich pracę.

– Mieszkańcy starają się pomagać funkcjonariuszom np. w chłodniejsze dni, które były ostatnio, przekazywali drewno, aby mogli rozpalić ognisko i się ogrzać. Zdajemy sobie sprawę, jak ważne jest działanie służb mundurowych w kontekście zapewnienia bezpieczeństwa wsi położonych przy granicy, ale też bezpieczeństwa całego kraju. Widzimy, że to co robią, jest dla naszego dobra – mówi Karol Puszko.

Były poseł PO przechodzi do Hołowni

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
A senat Grodzkiego nie mu tu nic do gadania ?
Dodaj ogłoszenie