Statuja Donalda

Konrad Kruszewski konrad@wspolczesna.pl
Kronika Wypadków Umysłowych. Jest taki pomysł, ba, nawet projekt i sponsorzy do jego realizacji, żeby w Warszawie postawić statuę - Statuę Wolności.

Dar narodu amerykańskiego dla narodu polskiego, zamiast takich pierdół jak niesprawne samoloty F16, czy też kilka Patriotów. Skoro Polacy ciągle narzekają na jakość amerykańskiego sprzętu, trzeba ofiarować im coś, co się nie zepsuje.

Statua, zwana przeze mnie statują, miałaby stanąć w Warszawie. I byłaby wielka! Miałaby ze sto metrów wzrostu, czyli połowę Pałacu Kultury! Stałaby sobie na Wiśle, na specjalnie usypanej w tym celu wyspie i spoglądałaby na Zamek Królewski.
Władze Warszawy i prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz są z tego powodu całe szczęśliwe i chciałyby, aby statuja stanęła w 2010 roku na 30-lecie powstania "Solidarności".

I teraz jest poważny problem, bo co ta statuja ma przedstawiać? Są trzy naprawdę najważniejsze pomysły. Pierwszy - żeby statuja przedstawiała kobietę (na wzór amerykańskiej, a właściwie to francuskiej Statuy Wolności), drugi - żeby było na niej polskie wyobrażenie wolności i trzeci - żeby pomnik był kolażem (przez "ż", bo nie na rowerze) przedstawiającym sławnych Polaków.

Jeśli chodzi o kobietę, to ten pomysł wyjaśnia entuzjazm, z jakim do daru narodu amerykańskiego podchodzi Hanna Gronkiewicz-Waltz. Być może ma nadzieję, że to ona stanie na cokole. Wielka Waltz, jak pół Pałacu Kultury, na Wiśle - to rzeczywiście robiłoby wrażenie, zwłaszcza na ludziach o słabych nerwach.

Z tym że na to raczej nie zgodzi się prezydent Kaczyński, którego nerwy z powodu pani Waltz są już wystarczająco skołatane. Jeżeli już kobieta, to pewnie wstawiłby on na cokół Fotygę. Odeszła z kancelarii, to się jej pomnik należy, bo przecież, według prezydenta, była ona najwybitniejszym ministrem tysiąclecia. Na europejskich salonach pokazywali ją palcami, nie mogąc nadziwić się, jak ktoś taki może być ministrem.

Jeżeli zaś chodzi o statuję z polskim wyobrażeniem wolności, to kłopot jest jeszcze większy. Bo jakie to wyobrażenie niby jest? Wałęsa na bramie stoczni? Nie przejdzie.

Cały PiS położy się pod tą bramą, żeby Wałęsa nie mógł na nią wleźć. A Kurtyka z IPN-u będzie drągiem go z tej bramy strącać. Dlatego też sensowniej byłoby zastanowić się nad innym rozwiązaniem: sportowy wiceprezes Sudoł, śpiący na trawniku w Pekinie. To by dopiero była statuja wolności. Był to bowiem jedyny, zauważony podczas olimpiady protest przeciwko łamaniu praw człowiek w Tybecie!

Tylko Sudoł odważył się w tak totalitarnym państwie jak Chiny upomnieć się o wolność dla Tybetu. W obronie tego państwa zasnął na trawniku, tak, że musiały nawet zareagować chińskie siły porządkowe. Jak tylko wytrzeźwiał, trzeba było wiceprezesa szybko, potajemnie z Chin wywieźć, żeby go następnym razem czołgiem nie rozjechali. Na wypadek, gdyby jeszcze raz postanowił się nażłopać i tym razem usnąć na placu Niebiańskiego Spokoju.

No i jeszcze trzecia wersja, ta z kolażem naszych najwybitniejszych postaci, która z pewnością poróżni wszystkich Polaków. No bo kto miałby w tym gronie wybitnych osobowości wystąpić? Polacy są w stanie zgodzić się co najwyżej do jednej postaci - Jana Pawła II. Dalej już się nie da. Jedni będą chceli Piłsudskiego, drudzy Dmowskiego. A jak Wałęsa, to dlaczego nie Kaczyński? I który - Lech czy Jarosław?

A czy jest miejsce dla Tuska? A skoro Mickiewicz, to dlaczego nie Słowacki? A może jeszcze Norwid i Krasiński? Koniecznie Kopernik! No i Chopin! A nasi królowie? A święci? A Prymas Tysiąclecia? I tak dalej, i tak dalej. Żadna wyspa na Wiśle tego nie pomieści, nie mówiąc już o statui. Żeby zadowolić wszystkich Polaków, trzeba korowód naszych najwybitniejszych postaci zacząć stawiać u źródeł Wisły, to może do Gdańska wszyscy by się pomieścili, a i to ciasno, jeden przy drugim, jak w kolejce po kiełbasę zwyczajną za PRL-u.

Tak, że kolaż odpada. Zamiast Polaków jednoczyć, tylko ich podzieli. Dlatego "Kronika wypadków umysłowych" w trosce o jedność narodu zgłasza propozycje statui, która pogodzi i uszczęśliwi wszystkich. Od niemowlaka po staruszka, od pisowca po platformersa. Na cokole w formie statui powinien stanąć Kaczor Donald. Stumetrowy Kaczor Donald nad Warszawą!!! Wyobrażacie to sobie!

Taki Kaczor zawierałby w sobie wszystkie te elementy, które w postumencie uwypuklić trzeba. Już na pierwszy rzut oka wiadomo by było, że jest to dar narodu, nie żadnego innego, tylko amerykańskiego dla polskiego, za zasługi w walce o wolność. A na drugi rzut oka widać byłoby, że Kaczor Donald honoruje te najważniejsze osoby w państwie, bez których żadna nasza współczesna statuja obyć się nie może.

A więc zarówno braci Kaczyńskich, jak i Donalda. Kaczor Donald byłby symbolem łączącym ich wszystkich. I, kto wie, może by doprowadził do porozumienia ponad podziałami.

I dzieci byłyby szczęśliwe, a ich szczęście jest o wiele ważniejsze niż statujowe ambicje pani prezydent Waltz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.