Suwałki. Znana w mieście lekarka skazana

Tomasz Kubaszewski
Archiwum
Sąd uznał, że znana lekarka przyjęła łapówki na łączną kwotę ponad 3 tysięcy złotych.

To już drugi wyrok w tej głośnej sprawie. Wcześniej Justyna M.-G. została uniewinniona. Szczegóły postępowania nie są znane, bo od początku odbywało się ono z wyłączeniem jawności.

Była jedną z najbardziej znanych suwalskich lekarek. Stworzyła w miejscowym szpitalu oddział nefrologii. Kilka lat temu zasiadała też na stanowisku wicedyrektora suwalskiej placówki. Zasłynęła wtedy na całą Polskę z uratowania życia młodej kobiecie, która zachorowała na tzw. świńską grypę. Specjalnie dla niej ściągnęła specjalistyczny sprzęt.

Jednak w 2011 r. zaczęły się problemy. W szpitalnym gabinecie lekarki przypadkowo odkryto podsłuch. Dopiero później okazało się, że został założony na zlecenie organów ścigania. Podejrzewały one Justynę M.-G. o branie łapówek za tzw. lepsze traktowanie. Dysponowały jednocześnie doniesieniem matki byłej, zmarłej pacjentki. Twierdziła ona, że łapówki lekarce wręczała wielokrotnie.

Jesienią 2012 r. prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia. Przedstawiła Justynie M.-G. 15 zarzutów korupcyjnych. Dziesięć było związanych ze zmarłą pacjentką, a pięć z podsłuchem w gabinecie. Lekarka nie przyznała się do winy.

Zastępcą dyrektora szpitala przestała być zanim afera wybuchła. A po przedstawieniu zarzutów, straciła też pracę w suwalskiej placówce. Jej dyrekcja zapewniała jednak, że jedno z drugim nic wspólnego nie ma.

W maju 2015 r. sąd lekarkę uniewinnił. Uznał, że obciążające ją zeznania matki byłej pacjentki nie są spójne, zaś nagrania z podsłuchów niczego tak naprawdę nie dowodzą. A wszelkie wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego.

Od tego wyroku odwołała się prokuratura. Sprawa trafiła więc do suwalskiego sądu okręgowego. Ten uniewinniający wyrok uchylił i nakazał rozpatrzyć wszystko jeszcze raz.

W czwartek ponowny proces się zakończył. Sąd uznał za udowodnione to, że Justyna M.-G. przyjęła od matki byłej pacjentki kilka łapówek na łączną kwotę 3,1 tys. zł. Uniewinnił ją natomiast od zarzutów, które powstały po odsłuchaniu nagrań z podsłuchu.

Kara to rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Justyna M.-G. musi też przeprosić na piśmie matkę byłej pacjentki i oddać jej 3,1 tys. zł.

Wyrok nie jest prawomocny. Lekarka, która obecnie pracuje w jednym z pozasuwalskich szpitali, odwoła się prawdopodobnie do sądu wyższej instancji.

Zobacz także: Pobicie Krzysztofa Kononowicza. Ruszyła sprawa przed sądem

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
klaudiusz

I podsłuchy się przydają w słusznej sprawie także zwykłym ludziom. Ja nagrałem groźby karalne jeśli nie zapłacę łapówki i to u mnie w domu sprzętem kupionym w spy shopie. Gość mnie szantażował od jakiegoś czasu, zachciało mu się bawić w złodziei to to uzupełniłem o policjantów i złodziei. a przecież mnóstwo sytuacji takich w życiu codziennym jest, zdradzająca żona, sprzątaczka mająca za uszami...nikomu już nie można ufać...

Dodaj ogłoszenie