MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Swędzenie trzeba przecierpieć

Paweł Chojnowski [email protected]
sxc.hu
Wzrasta ilość przypadków zachorowań wśród najmłodszych.

Dyrektorki łomżyńskich przedszkoli nie mówią jeszcze o epidemii, ale faktem jest, że w większości placówek odnotowano już przypadki zachorowań. A ospa wietrzna jest niezwykle zaraźliwa - dotyka nawet 90 proc. osób, które miały styczność z chorym. W przedszkolach nie sposób więc uniknąć zakażenia.
- Nie ma możliwości przeciwdziałania, bo dzieci już zarażają gdy nie mają jeszcze objawów - przyznaje Grażyna Kowalewska, dyrektorka Przedszkola Publicznego nr 14 w Łomży.

Gdzie było, gdzie będzie
Niektóre placówki falę zachorowań mają już za sobą. W PP nr 14 ospę dzieci przechodziły trzy tygodnie temu, zachorowało wówczas 40 proc. maluchów. Podobnie w Przedszkolu Publicznym nr 15, gdzie jeszcze w grudniu w części grup chorowała połowa dzieci. W "piątce" zaczęło się po Dniu Babci i Dziadka - tu również połowa przedszkolaków złapała ospę.

Przypadki ospy odnotowano w ostatnich dniach w przedszkolach nr 1, 4, 9. Choroba nie dotarła jeszcze do "dwójki", "dziesiątki" i niepublicznego "Małego Artysty". Z kolei dyrektorka Przedszkola Publicznego nr 8 Agnieszka Bućkowska uważa, że u nich zachorowań nie będzie.

- W tamtym roku nasze dzieci przechorowały - mówi.
Kiedy bowiem już przechorujemy ospę, uzyskujemy trwałą odporność. Ze względu na to, że u dzieci choroba przebiega zazwyczaj łagodnie, rodzice podchodzą do tematu spokojnie.

Koniecznie odwiedź lekarza
- Przez większość rodziców ospa wietrzna postrzegana jest jako choroba, którą dziecko musi przejść i której nie należy się obawiać. Ale to nieprawda, że ta choroba nie wymaga kontroli lekarskiej - ostrzega Krystyna Nizik, kierownik przychodni Lekarze Rodzinni 3 w Łomży. - Doświadczony lekarz jest w stanie ocenić jak dany przypadek będzie przebiegał. Czy dziecko gorączkuje, jak mocne są wykwity. Przepisuje wówczas leki, które ograniczają namnażanie się wirusa i są w stanie złagodzić przebieg choroby - dodaje.

Jak podaje dr Nizik, przypadków ospy jest ostatnio zdecydowanie więcej - głównie wśród dzieci w wieku przedszkolnym i z młodszych klas podstawówek. Ale zdarza się, że chorują też gimnazjaliści w wieku 14 - 15 lat.

Nigdy nie wiadomo, czy na skutek tej choroby nie wynikną powikłania. Wbrew utartej opinii, zdarzają się one nie tylko u dorosłych. Według danych portalu ospawietrzna.pl, w Polsce w wyniku ciężkiego przebiegu i powikłań ospy co roku trafia do szpitali 800-1100 osób, z czego około 80 proc. to dzieci poniżej 10 roku życia. Najczęściej dochodzi do bakteryjnych chorób skóry spowodowanych przez paciorkowce i gronkowce (dlatego ważne jest, by chorującym maluchom obcinać paznokcie i pilnować, by nie drapały wysypki), a także zapalenia płuc, żołądka i jelit, a nawet powikłań neurologicznych. Choroba jest niezwykle groźna w przypadku kobiet w ciąży - może nawet uszkodzić płód.

Wirus pozostaje na całe życie
Mimo to niewiele osób decyduje się na szczepienie.
- Szczepionka nie daje odporności na całe życie, tylko na 5 - 8 lat. Rodziców zrażają też jej koszty, zwłaszcza gdy mają kilkoro dzieci - tłumaczy Krystyna Nizik.
Jeżeli już dziecko złapie ospę, trzeba zadbać, by nie cierpiało na skutek uciążliwego świądu - pomagają preparaty miejscowe znieczulające i odkażające. Należy zadbać, by maluch nie pocił się, nie są też wskazane długie kąpiele.
Wirus pozostaje jednak na całe życie. W przyszłości - w przypadku obniżenia odporności - może się jeszcze uaktywnić w postaci groźnego półpaśca.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna