Sześć tajemniczych kuferków

Dorota Naumczyk [email protected]
Jak za pomocą pędzla poprawić urodę? - Aneta Kolendo-Borowska zna odpowiedź na to pytanie
Jak za pomocą pędzla poprawić urodę? - Aneta Kolendo-Borowska zna odpowiedź na to pytanie B. Maleszewska
Udostępnij:
Białystok. Ania Mucha, Agata Paskudzka (żona Piotra Rubika), Ewa Szykulska, Marysia Seweryn i Grażyna Wolszczak - to tylko kilka spośród dziesiątek gwiazd, którym makijaże robiła białostoczanka, Aneta Kolendo-Borowska. I aż trudno uwierzyć, że wizażem zajęła się przez absolutny przypadek...

Jakie buty powinna włożyć kobieta i jak się umalować, żeby wyglądać na bardziej pewną siebie? Po jaki garnitur i jaką koszulę musi sięgnąć szef, który chce dobrze żyć ze swoimi pracownikami? Odpowiedzi na te pytania zna Aneta Kolendo-Borowska, białostocka stylistka, wizażystka i charakteryzatorka. Mało tego, że zna! Regularnie dzieli się tą wiedzą z podlaskimi biznesmenami, a nawet z... bezrobotnymi.

Nie kradłam mamie kosmetyków
O tym, że została znaną w kraju wizażystką, zdecydował zupełny przypadek. Jako mała dziewczynka, czy nawet nastolatka, w ogóle nie interesowała się makijażem.

- Ja nawet nie miałam komu podkradać kosmetyków, bo moja mama jest tak piękną kobietą, że nigdy nie używała żadnych malowideł - wspomina Aneta ze śmiechem. - Raz kiedyś tato kupił jej w prezencie cienie do oczu, to ja je w całości zużyłam... Malowałam nimi jak popadło, bez żadnej wiedzy, a jedynie kierowana ciekawością zmiany.

Studiując polonistykę na poznańskim Uniwersytecie im. A. Mickiewicza, czasami dorabiała sobie jako modelka, pozując kolegom z Akademii Sztuk Pięknych. I wtedy zaczęła jej świtać w głowie pewna myśl...

- Trochę zazdrościłam im talentu i sama też bardzo chciałam zacząć robić coś, co jest na pograniczu sztuki... - mówi. - Ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, że tak jak oni oddają dusze malując obrazy, ja będę oddawała serce malując twarze...

O tym, że to powinna być droga jej życia upewniło ją kilka kolejnych przypadków: jeszcze jako studentka spacerowała ulicami Warszawy i w jednym ze sklepów zobaczyła tłum kobiet kłębiących się wokół pięknego mężczyzny, który kolejnym paniom robił makijaże. Wtedy pomyślała, że byłaby szczęśliwa, gdyby kiedyś i wokół niej ustawiła się taka kolejka oczekujących na makijaż. I, ech, gdyby tak mieć taki srebrny kuferek pełen profesjonalnych kosmetyków... Dziś ma sześć takich kuferków i wokół siebie setki chętnych do umalowania... Pracuje ze sławami. Ale po kolei...

Świat w innych kolorach
Widok wizażysty zamieniającego kobiety - kilkoma ruchami pędzla - z Kopciuszków w motyle stał jej przed oczami przez długie miesiące. Nawet wtedy, kiedy już wróciła do Białegostoku i znalazła pracę w marketingu jednego z dużych przedsiębiorstw. I wtedy zdarzył się kolejny przypadek: wpadło jej w ręce jakieś pismo kosmetyczne ogłaszające konkurs "Złota szminka `97". Wystarczyło zrobić koleżance oryginalny makijaż, sfotografować go i wysłać zdjęcia. Aneta - jak w amoku - wykonała te wszystkie polecenia i czekała...

W międzyczasie kilka razy wpadła - znowu przez przypadek - na różne, organizowane w białostockich sklepach pokazy makijaży. Kilka razy natknęła się na tę samą wizażystkę z Margaret Astor, która - widząc jak bardzo Aneta zainteresowana jest tym tematem - zaproponowała jej by zgłosiła się do jej firmy po pracę.

- Nie wiem, jak to się stało, ale... przyjeli mnie! Po zwykłej rozmowie... Inne kandydatki czekając na korytarzu rozmawiały o typach podkładów, pędzli... Ja nie miałam o tym pojęcia, nawet własnego pędzla nie miałam, a oni przyjęli właśnie mnie! - do dziś Aneta nie może zrozumieć tego, co stało się w 1997 r.
W tym samym czasie zostały ogłoszone wyniki konkursu "Złota szminka `97" i okazało się, że wygrała go... właśnie Aneta. Jednak jako świeżo zatrudniony pracownik firmy Margaret Astor nie mogła zostać laureatką konkursu sponsorowanego przez tę markę. Szef, aby jakoś jej to zrekompensować, w nagrodę wysłał ją do Londynu - do szkoły analizy kolorystycznej.

- Było cudownie! Już wtedy czułam, że zajmuję się w życiu dokładnie tym, czym powinnam! - mówi Aneta. - Po tej szkole widzę świat w zupełnie innych kolorach! Wiem, że niektóre kobiety noszą różowy kolor, bo jest najbardziej odmładzający, że szefowie, którzy zakładają niebieskie koszule chcą być "bliżej pracownika" i że panie malują usta na czerwono, bo to dodaje im pewności siebie. Kolor naprawdę działa!

Ciągle się zmieniam nie do poznania
Aneta jest rozrywana. Pracuje w trzech warszawskich teatrach jako charakteryzatorka (w międzyczasie skończyła Międzynarodową Szkołę Charakteryzacji Marii Ewy Dziewulskiej). Miała już okazję przygotowywać do spektakli Anię Muchę, Marysię Seweryn, Ewę Szykulską, Mariana Kociniaka i Tomka Karolaka. Przez kilka lat z rzędu malowała do telewizyjnego finału najpiękniejsze Polki - kandydatki do korony Miss Polonia (m.in. Agatę Paskudzką).

Od ponad 10 lat pracuje dla Max Factora i razem z najsłynniejszymi stylistami świata przygotowuje modelki do sesji fotograficznych. Pracowała m.in. z Morag Ross - hollywoodzką charakteryzatorką, która na co dzień maluje takie gwiazdy jak Cate Blanchett, Jodie Foster, Scarlett Johansson. Przygotowując sesję fotograficzną do magazynu "Twój styl" asystowała Grahamowi Johnsonowi, który z Renee Zellweger zrobił Bridget Jones. Razem z nim zmieniała twarze Małgosi Kożuchowskiej, Doroty Segdy i Edyty Jungowskiej.

- Te ciągłe zmiany wizerunku innych, ale i swojego, to najlepsza zabawa! - podpowiada Aneta. - Ja już od kilku lat bawię się zmianą swojego wizerunku: miałam już włosy białe, czarne, rude, długie i krótkie, noszone z grzywką i bez, proste i kręcone... Co jakiś czas zmieniam też sposób malowania się, a że mam bardzo plastyczną twarz, to mogę się zmienić prawie nie do poznania.

Jak być atrakcyjną?
Od kilku lat Aneta prowadzi też własną firmę - Europejskie Centrum Wizażu i Stylizacji "Make up artist", w którym uczy dziewczyny, jak dobrać makijaż do danego typu urody, jak się ubierać, malować, jak o siebie dbać, by być atrakcyjną dwudziesto-, czterdziesto-, sześćdziesięciolatką.

Na ścianach jej salonu wiszą fotografie kursantek wystylizowanych na różne postacie z bajek: koty w butach, calineczki, pinokia. Same się malowały, przebierały i wyraźnie widać, że dobrze przy tym bawiły.

- Bo wizaż, stylizacja, charakteryzacja to naprawdę świetna zabawa - przekonuje Aneta Kolendo-Borowska. - Bez względu na wiek kobiety!

O tym, że rzeczywiście tak jest, świadczyć może również jej najnowsze przedsięwzięcie: wieczory panieńskie organizowane w Centrum Makijażu.. Dziewczyny, razem z przyszłą panną młodą, przebierają się w stylu jakiejś epoki, np. na lata 70. lub też "chłopczyce", malują, piją wino, a dopiero potem wychodzą w miasto się bawić...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie