Jeszcze dwa lata temu straszono nas, że Sztuczna Inteligencja i robotyzacja pozbawi ludzi pracy w co najmniej połowie obecnie znanych zawodów. Podawano daty, listy profesji, procenty. Dziś jednego jesteśmy pewni: rozwój AI i robotyzacji doprowadzi do likwidacji wielu profesji. Zaczyna się oczywiście od tych, które daje się najprościej zautomatyzować. Tam roboty „zabierają” miejsca pacy najszybciej. Jednak z drugiej strony ocenia się, że wykorzystanie AI spowoduje powstanie jeszcze większej liczby innych, nowych zawodów. I to nie są już tylko prognozy - powstawanie nowych specjalności staje się faktem.

Rynek pracy rozwija się dynamicznie, co oznacza, że jedne zawody z niego wypadają, by na ich miejsce wkroczyły inne. Rozwój prac nad sztuczną inteligencją tylko przyspieszy ten proces. Zatem - przedstawiciele jakich zawodów stracą pracę?
W pierwszej kolejności najbardziej zagrożone są te miejsca pracy, które nie wymagają wysokich kompetencji. O ironio, są to także zawody, które nie są zbyt lubiane przez pracowników. Jednak robotyzacja i rozwój sztucznej inteligencji spowoduje, że także część pracowników umysłowych będzie zmuszona do radykalnej zmiany kwalifikacji.

Jak szybko rozwija się proces robotyzacji? Za kilka lat z rynku może zniknąć nawet 5 mln miejsc pracy. Sztuczna inteligencja stanie się nieodłącznym elementem funkcjonowania wielu biznesów.

Sztuczna Inteligencja przy taśmie produkcyjnej?

Choć człowiek dokonał olbrzymiego kroku w rozwoju prac nad sztuczną inteligencją, naukowcy z rezerwą podchodzą do tematu. Wygrana w Go maszyny z człowiekiem nie oznacza, że ta pierwsza jest inteligentniejsza od ludzkiego przeciwnika. Jest to bowiem tylko jeden program, który jak wiele innych, został wytrenowany, aby wygrać w konkretną grę. Istotny jest jednak fakt, że sztuczna inteligencja, która się uczy, będzie wykorzystywana w wielu innych dziedzinach.

Jaki to będzie miało wpływ na nasze życie i utrzymanie miejsc pracy? Prognozy nie są jednoznaczne, ale wiadomo, że w pierwszej kolejności, roboty będą zastępować ludzi w pracach nie wymagających praktycznie żadnych kwalifikacji, które są powtarzalne i niekomplikowane, a dla ludzi często są po prostu monotonne.

Robotyzacja linii produkcyjnych wkracza na kolejny poziom. Usprawnianie procesów produkcyjnych to jedno z najbardziej oczywistych skojarzeń związanych z wykorzystaniem inteligentnych robotów. Aktualnie na 10 tys. pracowników w światowym sektorze produkcji przypada średnio 69 robotów przemysłowych. Przy czym np. w Polsce jest to tylko 28, a już w Niemczech ponad 290.

Oczywiście inwestycje są kosztowne. Koncerny dysponujące dużymi kwotami, coraz chętniej inwestują w automatyzację produkcji. Inwestycja w robotyzację taśmy produkcyjnej przynosi wymierne korzyści: zwiększa efektywność i wydajność pracy - robot nie potrzebuje przerw, nie męczy się, nie je i nie bierze urlopów.

Doświadczenia krajów wysokorozwiniętych pozwoliły na stworzenie tzw. architektury referencyjnej i wytycznych standaryzacji w ramach platformy „Przemysł 4.0”. Dobre praktyki określają architekturę rozwiązań, kolejne etapy ich budowania oraz potrzebne maszyny, systemy i narzędzia informatyczne.

W dodatku może się okazać, że przy robotyzacji hali produkcyjnej możemy wskoczyć od razu na wyższy poziom. Nie tylko zainstalujemy ramię robota, ale też będzie to ramię nowocześnie „oczujnikowane” - czyli stanowiące ogniwo koncepcji IoT (Internet of Things), które zbiera setki informacji i parametrów o pracy urządzenia i całej linii produkcyjnej. Dzięki temu ramię robota posłuży od razu do zasilania hurtowni danych czy systemu przetwarzającego big data, a co więcej może nawet posiadać gotowe komponenty informatyczne i bazy danych, które umożliwią bezproblemową integrację z systemami zarządzani produkcją (MES - Manufacturing Execution System). Robotyzacja przed „erą” Przemysłu 4.0 nie niosłaby za sobą ww. wartości dodanej.

Tania siła robocza przestaje być atutem

Coraz bardziej liczy się zaawansowana technologia i know-how, a nie tania siła robocza. I nie dotyczy to tylko „atutów” polskich przedsiębiorców, którzy w wielu przypadkach opierają się na strategii taniej siły roboczej, w realizacji zamówień na zachód. Ten problem dotyka także fabryk na Dalekim Wschodzie. A wszystko dzięki robotyzacji z elementami Przemysłu 4.0.

Automatyzacja i robotyzacja osiągają już taki poziom, że koszty produkcji zaczynają schodzić poniżej produkcji w przysłowiowych Chinach. Z drugiej strony zachowując wyższą jakość wykonania. O przewadze decyduje park maszynowy, roboty, precyzyjne narzędzia. Wiele polskich firm wciąż myśli, że przetrwa dzięki taniej sile roboczej. Wygląda na to, że świat zmienia się szybciej niż przewidywano w filmach i książkach fantastyczno-naukowych.

Dlaczego „Przemysł 4.0” jest tak ważny dla polskich fabryk? Transformacja naszego przemysłu pozwoli nam na tworzenie istotnych przewag konkurencyjnych. To wzrost produktywności, wyposażenia menedżerów w nowe narzędzia, np. nową jakość predykcji w utrzymaniu ruchu, harmonizacji wytwarzania z łańcuchem dostaw i dystrybucji, efektywności serwisu itp. oraz produktywności pracy ludzi. Tyko taka strategia pozwoli nam na dłuższą metę konkurować z podwykonawcami z Dalekiego Wschodu.

Kosztowna inwestycja dla wybranych? Niekoniecznie

Automatyzację, robotyzację czy wdrażanie elementów Fabryki 4.0 można prowadzić etapami czy liniami produkcyjnymi. Nie oznacza to absolutnie pełnej automatyzacji czy robotyzacji produkcji od razu w całym przedsiębiorstwie. Jest to bowiem proces wymagający często bardzo dużych nakładów finansowych. Natomiast samo wprowadzenie robotów do pracy wiąże się z dodatkowymi inwestycjami, zarówno z serwisem urządzeń, jak też ich obsługą i nadzorem pracy.

Można zacząć od robotyzacji wybranych gniazd, czy automatyzacji konkretnych linii. Podobnie jak w przypadku komponentów Fabryki 4.0 można zacząć od montażu sensorów zbierających dane i składujących je w systemach informatycznych aby móc analizować je jako big data na kolejnym etapie. Nie musimy od razu wdrażać rozwiązań Business Intelligence czy Artificial Intelligence. Wcześniej mogą to być elementy systemu raportowania czy kokpity menedżerskie.

Przemysł 4.0 to coś więcej niż tylko roboty

Doświadczenia choćby niemieckie pokazują, że już nawet automatyzacja w efekcie końcowym powoduje wzrost zatrudnienia. I mimo, że „na hali” mamy mniej ludzi, to wzrasta zatrudnienie w takich działach jak projektowy, narzędziowy, logistyczny, kontroli jakości, obsługi klienta, handlowy, itp. itd.

Zła informacja jest taka, że często wymaga to zdobycia nowych kompetencji i wykorzystywania nowoczesnych zdobyczy technologii i informatyzacji. Mówi się już, że kluczem do udanej transformacji przemysłowej są „inżynierowie 4.0”. To oni będą realizować zadania stojące przed Przemysłem 4.0, tj. między innymi podnoszenie produktywności i rentowności oraz pozycji w globalnych łańcuchach wartości.

Wykształcone kadry największą barierą
Choć coraz więcej zadań możemy scedować na maszyny, to coraz bardziej potrzebujmy kompetentnych pracowników. Noblista Joseph Stiglitz w książce „Creating a Learning Society” uważa, że to właśnie wymiana i budowa nowej wiedzy jest największym wyzwaniem współczesnych gospodarek. Niektórzy mówią już otwarcie o „Generacji R” (od Robotic Natives)

Mimo ogromu pracy, jaką są w stanie wykonać, maszyny nie zastąpią człowieka w najbliższych 20-30 latach w wielu zadaniach. Człowiek nadal będzie potrzebny, aby pozyskane dane, wykorzystać, projektować, analizować wymagania, łączyć ze sobą fakty i podejmować decyzje, używając przy tym kreatywności i abstrakcyjnego myślenia. I tu na szczęście dla nas Sztuczna Inteligencja zawodzi.

Czwarta Rewolucja Przemysłowa a nasza codzienność

Technologie stają się elementami naszego codziennego życia oraz projektowania nowych produktów i usług, nawet na potrzeby lokalnych firm MŚP. Ani się spostrzegliśmy kiedy technologie jak: Internet Rzeczy (IoT), Rzeczywistość Wirtualna, Rozszerzona Rzeczywistość, beacons, kryptowaluty, inteligentne systemy konwersacyjne, big data, machine learning, etc. stały się częścią serwisów www czy aplikacji, których używamy codziennie na smartfonie.

Te różnice sprawiają, że zasięg najnowszej rewolucji jest o wiele szerszy niż poprzedniej. Zaczynamy wykorzystywać jej zdobycze czasem nieświadomie. Klaus Schwab, założyciel Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, w swojej książce „The Fourth Industrial Revolution” podaje dobitny przykład zmian. Współczesne firmy przy 10-krotnie mniejszym zatrudnieniu mają wycenę większą niż giganci końca poprzedniego wieku. To wymusza zmiany na rynku pracy. Ludzie zmieniają branże, powstają nowe usługi i zawody. Paradoksalnie i tym razem sztuczna inteligencja przyczyni się także do powstawania nowych miejsc pracy, a nie tylko ich zabierania.

Obawy stare jak… cywilizacja

Gdybyśmy się cofnęli do czasów rewolucji przemysłowej - podobne obawy ludzie mieli i wówczas. Mimo powstania maszyn, które w przypadku wielu prac zastąpiły dotychczas używaną siłę fizyczną, robotnikom pracy nie zabrakło. Zmienił się tylko jej charakter. Na szczęście w mediach pojawia się coraz więcej publikacji, które nie straszą nas już wizją robotów i androidów, które są wrogami człowieka.

Chwilowe zachłyśnięcie się możliwościami AI już mija i zdajemy sobie sprawę, że autonomiczne myślące maszyny (androidy) to jeszcze odległa przyszłość.

Eksperci przekonują, że podobnie będzie i tym razem. Zadaniem Sztucznej Inteligencji i inteligentnych algorytmów jest bowiem usprawnienie pracy człowieka i jednocześnie uczynienie jej lżejszą oraz przyjemniejszą poprzez zautomatyzowanie najbardziej uciążliwych i monotonnych elementów. Dodatkowo jednak powinniśmy być czujnymi obserwatorami rynku pracy i zastanowić się, jakie umiejętności powinniśmy rozwijać, aby były one najbardziej przydatne w przyszłości, w pracy z komputerami. World Economic Forum informuje, że dzieci, które właśnie rozpoczynają naukę, będą pracować w zawodach, które dziś jeszcze nie istnieją. To oznacza jedno, im lepiej zdołasz się przystosować do zmian, tym wyższą pozycję na rynku pracy zajmiesz.

(tekst ukazał się w wydawnictwie Strefa Biznesu Podlaskie, kolportowanym m.in. na Wschodnim Kongresie Gospodarczym w Białymstoku 3-4 października)