Ta książka to zachowane wspomnienie o wyjątkowej osobie

bak
Mikołaj Wawrzeniuk, redaktor publikacji i Barbara Piekarska, serdeczna przyjaciółka Marylki
Mikołaj Wawrzeniuk, redaktor publikacji i Barbara Piekarska, serdeczna przyjaciółka Marylki J. Bakunowicz
Udostępnij:
Prezentacja książki o ikonie ruchu białoruskiego lata 60. i 70.

Dla znajomych i przyjaciół - dusza towarzystwa, dla rodziny - kochająca córka, matka, żona. Ikona ruchu białoruskiego lat 60. i 70. Odeszła po przegranej walce z ciężką chorobą 16 lat temu w wieku 37 lat.
Mowa o Marylce Bazyluk-Sośniuk, na której temat przyjaciele i znajomi wydali publikację książkową. Zawiera ona przede wszystkim wiersze tworzone przez nią - nie wszystkie, ale te najbardziej dojrzałe, które niosą jakiś przekaz, które można łatwo utożsamić z tą postacią.

Prezentacja książki, która miała miejsce w minioną sobotę w muzeum w Bielsku Podlaskim, zgromadziła wielu znajomych, przyjaciół. Przybyła najbliższa rodzina.

Publikacja zawiera również archiwalne fotografie, które zachowały się w rodzinnych albumach, u znajomych. Jest na nich zawsze uśmiechnięta, taka, jaką zapamiętali ci, którzy ją znali. W publikacji znajdują się również fragmenty jej pracy magisterskiej na temat Jauhena Chlebcewicza, publicysty z jej rodzinnych Klejnik, który na początku XX w. publikował w białoruskim piśmie wydawanym w Wilnie "Nasza Niwa".

Okładka książki przedstawia portret Marylki w niebiesko-żółtej tonacji - radosnej, pałającej optymizmem, jednocześnie skromnej i dobrodusznej. Przypomina prawosławną ikonę. Ostatnie strony książki również przedstawiają Marylkę, ale już w czarno-białej tonacji. Z kolejną stroną odchodzącą gdzieś w zaświaty. W końcu twarz zaciera się, znika. Ostania stronica to głęboka czerń.

Książka pozostanie namacalnym wspomnieniem po osobie, która odeszła tak wcześnie. Stanowczo za wcześnie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

j
jam to
Kolejny popis dziennikarzy współczesnej. W latach 60/70 Marylka była jeszcze dzieckiem. Ogarnijcie się - zapytajcie kogo trzeba. Nie róbcie z siebie bałwanów
u
uczennica
Była moim nauczycielem w szkole podstawowej. Pamiętam jak dziś jej uśmiech bezpretensjonalny. Nigdy nie potrafiłam ocenić czy jest to uśmiech wynikający ze szczęśliwego dnia codziennego, czy taki kryjący rozterki i udręki.... taki dla dzieciaków, a może był całkiem prawdziwy, 100 procentowy, wynikający z natury, płynący z serca i duszy.... nie wiem...<br />
<br />
Wiem tylko, że strasznie mi było żal gdy odeszła. Ludzie dobrzy z natury, gdy odchodzą, pozostawiają pustkę w każdym, nawet w tym kto praktycznie ich nie znał. Takich ludzi się nie szuka, nie próbuje się za nimi tęsknić, oni sami wbijają się w naszą pamięć, a ich wspomnienie trwa, bo ich podziwiamy.
u
uczennica
Była moim nauczycielem w szkole podstawowej. Pamiętam jak dziś jej uśmiech bezpretensjonalny. Nigdy nie potrafiłam ocenić czy jest to uśmiech wynikający ze szczęśliwego dnia codziennego, czy taki kryjący rozterki i udręki.... taki dla dzieciaków, a może był całkiem prawdziwy, 100 procentowy, wynikający z natury, płynący z serca i duszy.... nie wiem...

Wiem tylko, że strasznie mi było żal gdy odeszła. Ludzie dobrzy z natury, gdy odchodzą, pozostawiają pustkę w każdym, nawet w tym kto praktycznie ich nie znał. Takich ludzi się nie szuka, nie próbuje się za nimi tęsknić, oni sami wbijają się w naszą pamięć, a ich wspomnienie trwa, bo ich podziwiamy.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie