Tajemnicza śmierć znanego biznesmena

dd
sxc.hu
Udostępnij:
Najpierw spłonęła hurtownia, która należała do znanego kieleckiego biznesmena Antoniego P. Zaraz potem w swoim samochodzie, w płomieniach, zginął on sam.

Antoni P. prowadził w Kielcach hurtownię kosmetyków. Był społecznikiem. Zawsze uśmiechnięty, na brak pieniędzy nie narzekał. Tym większym zaskoczeniem jest fakt, w jaki sposób odszedł z tego świata.

- Gdy dotarliśmy na miejsce samochód płonął jak pochodnia, gasiliśmy go kilkanaście minut. Kierowca wybiegł z kabiny, jego ubranie paliło się, pierwszej pomocy udzielił mu ratownik z przypadkowo przejeżdżającej tamtędy karetki - opowiedział "Faktowi" brygadier Robert Sabat z kieleckiej straży pożarnej.
Antoni P. w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala, ale poparzenia były tak rozległe, że po kilku dniach zmarł.

Biznesmena nie udało się przesłuchać, zmarł po kilku dniach w szpitalu. Jak przyznają śledczy, w tej chwili najbardziej prawdopodobne jest samobójstwo. Biznesmen pozostawił po sobie wpis w internecie:

"Nie mam sposobu na wyjście z tej sytuacji, w jakiej się znalazłem. Mimo że doznałem tylu krzywd i upokorzeń ze strony osoby, której w życiu tyle pomogliśmy wspólnie z moją żoną, to na domiar złego wszystko nam się zawaliło. Jest źle w biznesie, a co za tym idzie - zaczęło się psuć w rodzinie" - napisał.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie