Taksówkarz to ciężki i niebezpieczny zawód

Helena Wysocka
– Będę jeździł taksówką, dopóki pozwoli mi na to zdrowie – mówi Wiesław Kochanowski. – Siedząc w domu na rencie pewnie bym zwariował. A tak mam zajęcie i parę groszy można dorobić. Ale kokosów z tego nie ma. Władze miasta wydają zbyt dużo koncesji.
– Będę jeździł taksówką, dopóki pozwoli mi na to zdrowie – mówi Wiesław Kochanowski. – Siedząc w domu na rencie pewnie bym zwariował. A tak mam zajęcie i parę groszy można dorobić. Ale kokosów z tego nie ma. Władze miasta wydają zbyt dużo koncesji.
Udostępnij:
Suwałki. Kierowcy taksówek pracują na okrągło, w świątek i piątek. A pożytek, jak twierdzą, z tego niewielki. Dlatego większość taksówkarzy, to renciści albo emeryci.

- Tę pracę można traktować w dwojaki sposób - mówią. - Jako hobby, albo jako metodę na dorobienie paru groszy.

W Suwałkach, w sześciu korporacjach, pracuje 259 taksówkarzy.

- To zawrotna liczba - przyznają zainteresowani. - Miasto małe, wymiera po zmroku.

Coraz więcej samochodów i coraz mniej młodzieży. A ta najczęściej się bawi i najchętniej korzysta z taksówek. Choć, z drugiej strony, to klienci największego ryzyka.

- Nie raz bywa, zwłaszcza kiedy jedzie kilka osób, że żadna nie ma ochoty na uregulowanie rachunku - twierdzą kierowcy. - Zdarza się też, że dochodzi do awantur. Ale, jak to mówią, klient nasz pan.

Nocą klienci hojniejsi

Krzysztof Sadowski, szef korporacji Radio-Taxi jeździ taksówką od dwudziestu lat.

- Przyzwyczaiłem się i pracuję - śmieje się zainteresowany. - Ale wyżyć z tego trudno.

Drogie jest paliwo, a kursy krótkie. Ludzie przejeżdżają kilometr, góra trzy. Na ogół płacą po kilkanaście złotych za kurs. Po odliczeniu kosztów zostaje niewiele. Tak jest latem, a zimą - jeszcze gorzej. Nie raz, na postoju, trzeba czekać na klienta z włączonym silnikiem. Inaczej nie da się usiedzieć w samochodzie.

Zawód bardzo niebezpieczny. W przeszłości zdarzały się rozboje. Klienci też coraz bardzo roszczeniowi. Niektórym nie podoba się nawet kolor taksówki.

- Wsiada i od razu burczy - śmieją się kierowcy.- A to siedzenie źle ustawione, a to szyba zaszroniona.

Wiesław Kochanowski z korporacji Super Hańcza jest rencistą. Jeździ taksówką od dwunastu lat. Od kilku pracuje tylko w dzień. Nocne "dyżury", jak twierdzi, są zbyt ciężkie. Choć, z drugiej strony, bywają bardziej opłacalne. Klienci są hojniejsi, częściej słychać: dziękuję, reszty nie trzeba. Mają też większą fantazję. Jedna z suwalczanek na przykład, późnym wieczorem, bardzo często zamawia butelkę nalewki.

- Alkohol kosztuje 5,50 zł, a za kurs płaci 16 zł - mówi Kochanowski. - Ale skoro ją stać?

Niedawno Kochanowski jechał do odległego o ponad 20 kilometrów Budziska. Kiedy dotarł na miejsce okazało się, że klient pilnie potrzebuje karty telefonicznej i to za... dziesięć złotych. Oczywiście, zakupy, to dziś w każdej korporacji usługa standardowa.

- Tyle, że w tym przypadku klient zapłacił za usługę sto złotych - dodaje rozmówca.
Podobnie jak mieszkaniec podwiżajńskiej Kłajpedy, któremu zachciało się Krupniku. A akurat takiego alkoholu nie było w wiejskim sklepie.

Ale zdarzają się też, jak mówią taksówkarze, głupie żarty. Kilka tygodni temu np. ktoś zamówił zakupy do jednej z kamienic przy Kościuszki. Mieszkający pod wskazanym adresem lokatorzy, jak się okazało, nie mieli ze zleceniem nic wspólnego.
- Na szczęście, tego typu przypadki, to rzadkość - dodaje Kochanowski.

Jeździć każdy może

Kierowcą taksówki może zostać każdy. Musi tylko wykazać się dobrym zdrowiem oraz zaliczyć kurs organizowany przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego. Od taksówkarza bowiem wymagana jest znajomość przepisów oraz topografii miasta.

- To oczywiste - dodaje Sadowski. - Trudno, aby kierowca taksówki pytał o drogę.
W Suwałkach, na postoju pracuje też kobieta. Jest kierowcą od blisko trzydziestu lat, taksówką jeździ od kilkunastu. Nie chce występować oficjalnie, aby nie narażać się na docinki kolegów z branży.

- Kiedyś udzieliłam wywiadu, to dokuczali mi przez kilka miesięcy - twierdzi. Nie znosi chamstwa i cwaniactwa. Jeździ ostrożnie, choć potrafi też docisnąć pedał gazu. Nie boi się pasażerów, ani dalekich podróży. Ma stałych klientów, którzy szukają taksówki na parkingu. Ale są też i tacy, którzy - widząc babę za kółkiem - omijają ją wielkim łukiem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

l
loodvik
ale to były czasy, jak do taxi wsiadał nawalony klient a wtedy taryfiarz podkręcał ogrzewanie, zeby ten zasnął i po całych Suwałkach do okoła i z powrotem i klient uboższy wysiada i nie pamięta przeważnie szczegółów... to se ne vrati...
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie