Telefoniczne długi? To tylko kobiety!

Urszula Bisz [email protected]
Kobiety uwielbiają telefoniczne pogaduszki. I mają znacznie większe długi, jeżeli chodzi o płacenie rachunków telefonicznych, niż mężczyźni...
Kobiety uwielbiają telefoniczne pogaduszki. I mają znacznie większe długi, jeżeli chodzi o płacenie rachunków telefonicznych, niż mężczyźni...
Region. Coraz więcej z nas zadłuża się zaciągając kredyty, nie płacąc rachunków czy podatków. I wszystko to sprawka głównie mężczyzn. Kobiety zaś przodują w zaleganiu z opłatami za rachunki telefoniczne. Te to potrafią gadać!

Gdyby nagle gminna kasa Dąbrowy Białostockiej zaczęła świecić pustkami, a władze zwróciły się do swoich mieszkańców o pomoc i pokrycie nieuregulowanych na czas wierzytelności, mieszkańcy niespełna 13-tysięcznej Dąbrowy Białostockiej mieliby nie lada problem.

Każdy z nich musiałby wysupłać po ponad 6.700 zł. Tyle są winni swojej gminie!

Pod tym względem staliby się rekordzistami w skali całego kraju wyprzedzając mieszkańców największych miast w Polsce. Cały dług, jaki zgromadziła ta gmina, to prawie 85 mln zł. Tak wielkie manko ma tylko jeszcze co najwyżej kilkanaście miejscowości, takich jak Warszawa, Kraków, Łódź czy Częstochowa. Nawet miasto wojewódzkie Białystok jest... za Dąbrową Białostocką.

Kilka firm upadło, a na całej gminie ciąży dług

- Kilka przedsiębiorstw na naszym terenie jest w stanie upadłości - tłumaczy Tadeusz Ciszkowski, burmistrz Dąbrowy Białostockiej. - Stąd wziął się aż tak duży dług wobec nas. Chodzi m.in. o ośrodek maszynowy, byłą chemiczną spółdzielnię pracy i zakład mięsny Anhed. Wszystkie sprawy toczą się w sądach i to właśnie przez ich sprawność, a raczej jej brak, do tej pory nie odzyskaliśmy pieniędzy. Jeżeli zaś chodzi o mieszkańców naszej gminy, nie mamy zastrzeżeń. Większość płaci podatki na bieżąco.

Ogólnie pod względem długów, w porównaniu do innych województw, wypadamy bardzo korzystnie, co oczywiście nie oznacza, że nikomu nic nie jesteśmy winni.

W przypadku niezapłaconych podatków mamy najniższe zadłużenie w całej Polsce - w wysokości 209 mln zł. Nie jesteśmy też w czołówce tych, którzy "wiszą" towarzystwom ubezpieczeniowym, bankom, firmom energetycznym, gazowniczym i ciepłowniczym. Najszybciej też regulujemy należności związane z mandatami drogowymi. Jesteśmy - jako społeczeństwo - negatywnie nastawieni do zadłużania się.

Za starzy na długi

- Wiele osób z naszego województwa nie ma jeszcze takiego nawyku, by się zadłużać - uważa Maciej Tefelski, białostocki socjolog.

- Mają przed tym obawy. Sam mam znajomych, którzy twierdzą, że kredyt to zabójstwo. Łatwo go wziąć, ale o wiele gorzej spłacić. Zwłaszcza biorąc pod uwagę odsetki i związany z nimi koszt, można mówić o realnej stracie. Jedynym wyjątkiem od tej reguły są kredyty mieszkaniowe, bo te z reguły biorą osoby młode, które nie mają takich oporów związanych z zadłużaniem się.

Bardzo też możliwe, że na niski poziom zadłużenia mieszkańców naszego województwa wpływa też średnia wieku. W podlaskim rodzi się o wiele mniej dzieci w porównaniu do innych regionów. Wiele młodych osób wyjeżdża stąd na studia czy w poszukiwaniu pracy. Zostają osoby starsze, które są bardzo niechętnie nastawione do zadłużania się.

Na debecie żyją głównie mężczyźni

Kiedy już jednak decydujemy się na zaciągnięcie debetu, zdecydowanie częściej robią to osoby w wieku 26-35 lat, a przede wszystkim mężczyźni. I to nie tylko w podlaskim, ale w całej Polsce. U nas ogólne zadłużenie rozkłada się w następujących proporcjach: 67,5 proc. długów to długi zaciągnięte przez mężczyzn, a 32,5 proc. niosą na swoich barkach kobiety.

Płeć brzydka ma mniej skrupułów, by zaciągnąć kredyt, nie zapłacić rachunków w gazowni, czy nie uiścić ubezpieczenia. Tak przynajmniej wynika ze statystyk. Socjolog Maciej Tefelski tłumaczy to jednak inaczej:

- Z tą chęcią zadłużania się mężczyzn to trochę myląca sprawa, ponieważ przede wszystkim to oni mają większe możliwości kredytowe - powiedział. - Zarobki mężczyzn są wyższe niż kobiet, im więc jest łatwiej, na przykład, dostać kredyt. Poza tym w naszym społeczeństwie jest nadal utarty sposób myślenia, że to mąż jako głowa rodziny jest odpowiedzialny za płacenie rachunków.

Gadamy "na krechę"

Wszystko by się zgadzało, poza tym, że jest jeden wyjątek - rachunki za telefony, szczególnie stacjonarne. W tym przypadku więcej "przeterminowanych" rachunków mają na swoim koncie kobiety.

Z czego to wynika? Niestety, my, kobiety o wiele chętniej i na dłużej "przyklejamy się do słuchawki". Robimy to z takim zapałem, że dopiero po kilkunastu albo i kilkudziesięciu minutach zauważamy, że rozmowę czas skończyć. Pytaniem tylko pozostaje: Gdzie jest wówczas ta głowa rodziny? Bo my gadamy, ale dlaczego on nie płaci?

Jak się okazuje, w bardzo wielu domach mężczyzna w pewnym momencie ma już dość i mówi: "Stop! I od tej chwili wszystko się zmienia". On nadal płaci rachunki za dom, ale żona ma jeden bardzo ważny obowiązek: co miesiąc pamiętać o opłaceniu rachunku telefonicznego.

KRD wie najwięcej o naszych debetach

Jeśli zbyt długo z tym zwleka, trafia do Krajowego Rejestru Długów. Tam notowane są długi przeterminowane - o co najmniej 60 dni i o wartości co najmniej 200 zł (w przypadku osób prywatnych) lub 500 zł (przedsiębiorcy). Są to kwoty łącznie z odsetkami.

Do KRD trafiają długi związane między innymi z podatkami, zobowiązaniami wobec gmin, mandatami, czynszami, rachunkami za prąd i gaz oraz za telefony zarówno stacjonarne, jak też komórkowe.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie