Teraz robi to, co lubi

    Teraz robi to, co lubi

    Barbara Kociakowska

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Z hodowli koni można się utrzymać, zwłaszcza jeśli się zalicza do czołówki hodowców - mówi Sylwester Chrzanowski

    Z hodowli koni można się utrzymać, zwłaszcza jeśli się zalicza do czołówki hodowców - mówi Sylwester Chrzanowski

    <B>Podlaskie. </B>Z hodowli koni można się utrzymać - nawet jeśli jest jedynym kierunkiem produkcji w gospodarstwie rolnym. A przy okazji można robić to, co się lubi.
    Z hodowli koni można się utrzymać, zwłaszcza jeśli się zalicza do czołówki hodowców - mówi Sylwester Chrzanowski

    Z hodowli koni można się utrzymać, zwłaszcza jeśli się zalicza do czołówki hodowców - mówi Sylwester Chrzanowski

    Pięć lat temu Sylwester Chrzanowski ze wsi Kowalowce (gm. Zabłudów) postawił na hodowlę koni zimnokrwistych. Wcześniej, kiedy gospodarstwo prowadzili jego rodzice, było ono nastawione na uprawę warzyw. Młody rolnik zdecydował, że będzie robić to, co lubi najbardziej. Wybrał konie sokólskie, bo od dziecka miał z nimi do czynienia i ta rasa była mu najbliższa.
    - Konie zawsze były moim wielkim hobby - podkreśla pan Sylwester. - A teraz jest to również sposób na życie. Bo z hodowli koni też można się utrzymać. Zwłaszcza, jak jest się w czołówce hodowców.
    Jak zauważa, z pewnością mniej opłacalny jest chów koni na mięso. Ale też nie jest tak źle, również można się z tego utrzymać
    Hodujesz championa - bez zaprzęgu ani rusz
    Sylwester Chrzanowski posiada obecnie 20 koni (wszystkie rasy sokólskiej). Bierze udział w popularnych wystawach krajowych: w Kętrzynie, Szepietowie, Turośni, Poznaniu. Co roku obecny też jest na aukcji koni zimnokrwistych w Mońkach, która jest najlepszą w kraju. Jego konie zdobywały liczne tytuły na tychże imprezach.
    - Wyhodowanie championa wymaga dużo pracy, systematycznej pielęgnacji - mówi pan Sylwester. - Zwierzę przez cały czas musi być utrzymywane w dobrej kondycji.
    Na przykład, ogier powinien potrafić "chodzić" w zaprzęgu. I trzeba go tego dobrze nauczyć, przyzwyczaić. Bo w przeciwnym razie nie zostanie zakwalifikowany na żadną z aukcji. A to właśnie na nich uzyskuje się najwyższe ceny. Za ogiera rasy sokólskiej można otrzymać 8-15 tys. zł. Oczywiście, najdroższe są te najbardziej utytułowane.
    - Jeśli koń zdobędzie tytuł na jednej z wystaw, to musi się to odbić na jego cenie - podkreśla Sylwester Chrzanowski.
    Choć ostatnio na rynku pojawiły się nowe pasze - specjalne granulaty dla koni, on jest zwolennikiem tradycyjnych pasz. Swoje stadko karmi przede wszystkim owsem i sianem.
    Inwestycje na miarę możliwości
    Aby rozpocząć hodowlę koni, trzeba zainwestować w dobre klacze (to jest największy koszt). Oczywiście należy też mieć odpowiednie pomieszczenie. Rolnik z Kowalowców, nie zdecydował się na prowizorkę. Wybudował stajnię od podstaw. Teraz buduje kolejną - bardziej solidną, bo murowaną. Przeznaczona będzie dla ogierów.
    Jak mówi, do tej pory z funduszy unijnych nie korzystał. Choć stajnia dostosowana jest do wymagać unijnych, woli wszystko robić "po swojemu". Według swoich możliwości.
    - Sięgając po unijne fundusze, trzeba byłoby nastawić się na większą hodowlę - podkreśla Sylwester Chrzanowski. - A ja na to nie jestem jeszcze przygotowany.
    Według niego hodowla koni ma przyszłość. Powinno być coraz lepiej. Już teraz widać, że jest większe zainteresowanie końmi rasy sokólskiej (dzwonią nawet rolnicy z odległych województw). A i w okolicy przybywa hodowców, takich większych. Wcześniej było dużo osób, które posiadały jedną klacz. Teraz ludzie zwiększają obsadę. Za poważniejszą hodowlę biorą się też pasjonaci, którzy zobaczyli, że może ona przynosić dochód.

    Czytaj treści premium w Gazecie Współczesnej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo