Terroryści mieli świadomość, że podczas ŚDM żartów nie ma

Rozmawiał:Tomasz Kubaszewski
- Wiedziałem, że jeśli zdarzy się coś złego, to odpowiedzialność spocznie w pierwszej kolejności na ministrze Błaszczaku i na mnie - mówi Jarosław Zieliński
- Wiedziałem, że jeśli zdarzy się coś złego, to odpowiedzialność spocznie w pierwszej kolejności na ministrze Błaszczaku i na mnie - mówi Jarosław Zieliński Piotr Smoliński
Rozmowa z Jarosławem Zielińskim, wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji.

Światowe Dni Młodzieży wydawały się wręcz idealnym celem dla terrorystów - impreza o zasięgu globalnym, mnóstwo ludzi, religia, którą islamscy radykałowie postrzegają jako wrogą. Takie obawy były też pewnie w sztabie odpowiadającym za bezpieczeństwo podczas tego wydarzenia?

Obowiązkiem rządu i podległych mu służb jest zapewnieniem w kraju bezpieczeństwa. Robiliśmy wszystko, żeby się z tego zadania wywiązać. Nasze służby były bardzo wyczulone na to, co działo się wokół nas, a szczególnie w Europie Zachodniej. Myślę przede wszystkich o wydarzeniach o charakterze terrorystycznym.

Każdy szczegół z nimi związany był dokładnie analizowany i wyciągano z tego wnioski. Polskie służby na co dzień współpracują ze swoimi odpowiednikami w innych państwach europejskich. A co do obaw, trudno było ich nie brać pod uwagę, bo ludzie odpowiedzialni muszą uwzględniać różne okoliczności, jednak lęk naszych działań nigdy nie zdominował. Wręcz przeciwnie, konsekwentnie zapewnialiśmy, że zrobimy wszystko, aby zagwarantować najwyższe standardy bezpieczeństwa.

To nasi przeciwnicy polityczni straszyli społeczeństwo i światową opinię publiczną. Pojawiały się nawet pomysły przedstawicieli opozycji, by odwołać Światowe Dni Młodzieży. Daliśmy radę.

Czy ktokolwiek szykował się do przeprowadzenia zamachu podczas ŚDM?

Nasze służby nie raportowały takich zagrożeń. Podjęliśmy jednak działania profilaktyczne, by plany ewentualnych terrorystów, gdyby się jednak pojawiły, nie mogły zostać zrealizowane. To była długotrwała praca. Przygotowywaliśmy się do szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży praktycznie od przejęcia władzy jesienią ubiegłego roku. Nasi poprzednicy niczego praktycznie nie zrobili, choć mieli na to dużo czasu.

Wszystko trzeba było zacząć od początku, podjąć wiele decyzji planistycznych, organizacyjnych i personalnych. Zarzucano nam, że zbliżają się dwa wielkie wydarzenia, czyli ŚDM i szczyt NATO, a my przeprowadzamy zmiany kadrowe. Dzisiaj mogę stwierdzić, że gdyby do tych zmian nie doszło, poziom bezpieczeństwa byłby znacznie niższy. Część kadry dowódczej nie miała wystarczającej motywacji i odpowiedniej energii, nie przejawiała potrzebnej aktywności i niezbędnej odpowiedzialności za państwo i obywateli. Pozostawała też pod wpływem błędnej filozofii z poprzedniego okresu.

Dotyczyło to np. koncepcji „policji na telefon”, czyli takiej, która jest daleko od ludzi i ich problemów, a reaguje tylko na wezwanie. My przywracamy policję obywatelom. Zyskuje to uznanie społeczne, czego dowodem była aprobata wyrażana oklaskami, gestem i słowem w podziękowaniu za pracę podczas Światowych Dni Młodzieży.

Zapisy ustawy antyterrorystycznej do czegoś się przydały?

Oczywiście. Na jej podstawie wprowadziliśmy profilaktycznie w całym kraju pierwszy stopień zagrożenia terrorystycznego Alfa i drugi stopień zagrożenia w cyberprzestrzeni - Bravo. To w oparciu o nią mogłem podjąć decyzję o natychmiastowym wydaleniu z Polski zatrzymanego przez policję obywatela Austrii, który wzbudzał podejrzenia o charakterze terrorystycznym. Oprócz tego, już na podstawie innych przepisów, przywróciliśmy czasową kontrolę na granicach i zawiesiliśmy mały ruch graniczny z Rosją oraz Ukrainą. W stan podwyższonej gotowości postawiliśmy wszystkie służby.

A trzeba wiedzieć, że w zabezpieczeniu Światowych Dni Młodzieży wzięło udział około 40 tys. funkcjonariuszy z różnych formacji. W gotowości były też wojska specjalne w postaci jednostki GROM i Biura Operacji Antyterrorystycznych. Dzięki kontrolom na granicach zatrzymano ponad 300 osób, z których obecnością w Polsce mogły się wiązać różnego rodzaju zagrożenia. Potencjalni zamachowcy nie mogli nie dostrzec tej wielkiej mobilizacji.

Wszyscy widzieli licznych rozstawionych gęsto funkcjonariuszy i sprzęt gotowy do użycia, a przecież nie wszystkie działanie, zgodnie z zasadami obowiązującymi w służbach, były jawne. Ludzie o złych zamiarach mieli świadomość, że tu nie ma żartów i że przestępcze działania są praktycznie niemożliwe.

Nie doszło nie tylko do żadnych aktów terrorystycznych, ale też, zdaje się, do drobniejszych zdarzeń, typu kradzieże. A przy takiej masie ludzi są one niemal normą.

Z naszych danych wynika, że w tych dniach w woj. małopolskim przestępczość wyraźnie spadła. Gdy wcześniej w ciągu doby notowano średnio kilkadziesiąt przestępstw, to w tych dniach zaledwie kilka. Myślę, że to również skutek intensywnej obecności służb. Pierwsze dane wskazują, że z podobnym spadkiem mieliśmy też do czynienia w innych regionach kraju. Światowe Dni Młodzieży odbywały się przecież także we wszystkich diecezjach i wszędzie czujność służb była wzmocniona.

Po tym jak zewsząd płyną gratulacje za zabezpieczenie ŚDM odetchnął pan pewnie z ulgą?

Jako nadzorujący służby podległe MSWiA i przewodniczący zespołu koordynującego ich przygotowania czułem potężną odpowiedzialność. Zdawałem sobie sprawę, że chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo rzesz pielgrzymów z Polski i z całego świata, ale też o wizerunek Polski. Wiedziałem, że jeśli przybywający do nas młodzi ludzie dobrze się tutaj poczują, będą chcieli do Polski powracać w przyszłości. Ale wiedziałam też, że jeśli zdarzy się coś złego, to odpowiedzialność spocznie na polskim rządzie, a imiennie w pierwszej kolejności na ministrze Mariuszu Błaszczaku i na mnie. Nie mogłem więc uniknąć napięcia i poczucia presji z powodu istniejących okoliczności. Wszystko, co zaplanowaliśmy zostało zrealizowane.

Zdobyliśmy przy tym bezcenne doświadczenie z zakresu koordynacji działania służb. Jesteśmy teraz znacznie lepiej przygotowani do stawiania czoła różnym zagrożeniom. To się może przydać w innych sytuacjach. Warto przy tym zaznaczyć, że gdyby nie konsekwentna polityka naszego rządu dotycząca uchodźców, bezpieczeństwa na tak wysokim poziomie raczej nie bylibyśmy w stanie zagwarantować. Wśród uchodźców pojawiających się w przestrzeni europejskiej są bowiem osoby z fałszywymi dokumentami albo nie posiadające żadnych dokumentów.

Nie wiadomo, kim oni są naprawdę, a nie sprawdzenie tego nie jest łatwe. My nie musieliśmy mierzyć się z tym problemem podczas Światowych Dni Młodzieży. Dobiegły one wprawdzie końca, ale zagrożeń na świecie jest tyle, że nasze służby zwiększoną czujność będą zachowywały dalej. Bezpieczeństwo jest najważniejszą potrzebą każdego z nas, a jego zapewnienie jest obowiązkiem państwa. Chcemy się z niego jak najlepiej wywiązywać.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie