Teściowa oddała za nas życie

Andrzej Zdanowicz
Anna Biernacka do dziś często modli się przed obrazem swojej teściowej – błogosławionej Marianny Biernackiej.  Dziękuje jej za to, że 68 lat temu uratowała ją i jej dziecko.
Anna Biernacka do dziś często modli się przed obrazem swojej teściowej – błogosławionej Marianny Biernackiej. Dziękuje jej za to, że 68 lat temu uratowała ją i jej dziecko. A. Chomicz
Marianna Biernacka poświęciła własne życie, żeby tylko jej ciężarna synowa nie poszła na śmierć. Kościół wyniósł ją za to na ołtarze. Modlą się do niej jej ocalone wnuki, prawnuk, a nawet praprawnuki. Wiedzą, że gdyby nie ona, nie byłoby ich na świecie.

Anna Biernacka z Lipska jest synową błogosławionej Marianny Biernackiej. Gdyby nie teściowa, pani Anny nie byłoby już wśród żywych. W czasie II Wojny Światowej teściowa wolała sama pójść na rozstrzelanie, niż pozwolić na zabicie brzemiennej synowej.

Żołnierze przyszli w nocy
Podczas wojny hitlerowcy aresztowali w Lipsku około 50 osób. Zaszli także do domu Biernackich. Mieszkała w nim Marianna Biernacka, jej syn Stanisław i jego brzemienna żona - Anna.

- Żołnierze przyszli w nocy i kazali mi i mężowi wychodzić - opowiada Anna Biernacka. - Gdy mama to usłyszała, zaczęła prosić Niemców, żeby mnie zostawili: "Panowie, ona jest w ciąży. Zlitujcie się i weźcie mnie" - mówiła im. Zgodzili się. Zabrali mamę i mego męża...

Później Mariannę Biernacką, jej syna i pozostałych mieszkańców Lipska wywieziono do więzienia w Grodnie.

- Pojechaliśmy tam ze szwagierką, żeby ich odwiedzić w więzieniu - wspomina Anna Biernacka. - Mama prosiła, aby przywieźć jej różaniec i parę rzeczy. Ale, niestety, nie pozwolono nam się zobaczyć.
W więzieniu Marianna Biernacka i jej syn spędzili około dwóch tygodni. Później wywieziono ich do fortów w pobliskiej miejscowości Naumowicze i tam rozstrzelano. Było to 13 lipca 1943 roku. Anną Biernacką z noworodkiem zajęła się siostra jej męża. Dzięki jej pomocy samotnej kobiecie z dzieckiem udało się przeżyć wojnę.

- To były trudne czasy. Trzeba było ciężko pracować na polu - wspomina pani Anna. - Często musieliśmy uciekać z domu i ukrywać się przed Niemcami.

Kiedy pani Anna wspomina teściową, łzy płyną z jej oczu.

- Bo choć mieszkałyśmy z sobą tylko cztery lata, miałam okazję się przekonać, jak dobrą była kobietą - tłumaczy. - Gdy się wprowadziłam, teściowa była już wdową. Bardzo dobrze nam się razem żyło. Nigdy się nie kłóciłyśmy. Mama pomagała nam we wszystkim. Żyliśmy skromnie, jedliśmy wspólnie z jednej miski, ale byliśmy szczęśliwi. Gdyby nie ona, już nie byłoby mnie na świecie. Tylko dzięki niej dożyłam 94 lat i mogę cieszyć się z tego, że mam wnuki, prawnuki i praprawnuki.

Mama ciągle się o nas troszczy
Pani Anna i jej ocalona córka Eugenia zawsze miały wrażenie, że Marianna ciągle otacza ich swoją opieką.

- Jakoś omijały nas poważne choroby i nieszczęścia - opowiada Eugenia Bedko, wnuczka błogosławionej. - Nasz dom został nienaruszony, pomimo, że wokół wybuchały pożary. Ominęły go nawet zniszczenia wojenne. Do dziś w nim mieszkamy. Kiedyś mama opowiadała jak nad kołyską, w której leżałam, przeleciała kula z karabinu, ale nikomu nie zrobiła krzywdy.

Eugenia Bedko jest dzieckiem, które znajdowało się w brzuchu synowej Anny Biernackiej, w momencie kiedy przyszli po nią niemieccy żołnierze. Dziś jest ponad 70-letnią kobietą. Ma trójkę dzieci, troje wnuków i prawnuki. Jej mama - Anna Biernacka - ma już praprawnuki. Obie kobiety niemal całe życie spędziły w domu, w którym mieszkała błogosławiona. Obok nich mieszka też syn pani Eugenii - Stanisław. Do dziś pracuje na ziemi, która dawniej obrabiała jego prababcia - błogosławiona Marianna Biernacka. Opiekuje się też matką i babcią.

Obie kobiety cieszą się dość dobrym zdrowiem. Anna Biernacka, mimo że ma już 94 lata, ciągle radzi sobie z codziennymi obowiązkami. Choć pojawiły się już problemy ze wzrokiem i słuchem. Wnuczka błogosławionej, pani Eugenia, dba o pomnik upamiętniający babcię, stojący przed ich domem. Został on ufundowany w 1983 r. przez Towarzystwo Przyjaciół Lipska.

Codziennie się do niej modlę
- W wolnych chwilach modlę się przed obrazem teściowej i śpiewam godzinki - opowiada Anna Biernacka. - Mama za życia znała je wszystkie na pamięć i zawsze śpiewała je podczas pracy. Ja pamiętam tylko fragmenty.

Do błogosławionej Marianny modli się cała rodzina Biernackich. Wszyscy dziękują jej za tak wielkie poświęcenie.

Beatyfikacja Marianny Biernackiej odbyła się 13 czerwca 1999 roku w Warszawie. Pani Marianna znalazła się wśród 108 męczenników II Wojny Światowej, których beatyfikował papież Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki do Polski.

"Świętujemy zwycięstwo tych, którzy w naszym stuleciu oddali życie dla Chrystusa, oddali życie doczesne, aby posiąść je na wieki w Jego chwale" - mówił Ojciec Święty podczas homilii wygłoszonej na uroczystości beatyfikacyjnej. - "Słusznie zatem prosimy, abyśmy za ich przykładem wiernie podążali za Chrystusem".

Będzie patronką teściowych?
- Błogosławiona Marianna Biernacka pokazuje nam, jak powinny wyglądać relacje międzypokoleniowe - mówi bp Romuald Kamiński z Diecezji ełckiej. - Daje nam przykład prawdziwej miłości i poświęcenia. Być może wkrótce wystąpimy o to, by uznać ją za patronkę teściowych.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie