Tokio 2020. Jak otwarte, skoro zamknięte. Komentarz olimpijski z Japonii

Przemysław Franczak
Przemysław Franczak
Pusty stadion podczas ceremonii otwarcie igrzysk w Tokio.
Pusty stadion podczas ceremonii otwarcie igrzysk w Tokio. Pawel Relikowski / Polska Press
Pusty Stadion Olimpijski podczas ceremonii otwarcia igrzysk robił przygnębiające wrażenie, choć może w telewizji wszystko wypadło doskonale. Nawet mozaika kolorowych krzesełek mogła z daleka przypominać publiczność rozpikselowaną jak w pierwszych edycjach gry FIFA. Na żywo, niestety, odnosiło się jedynie wrażenie uczestnictwa w próbie generalnej, a świadomość, że jest się w gronie wybrańców wcale nie ratowała sytuacji.

Taki będzie w każdy dzień, na każdej arenie igrzysk, które Thomas Bach, przewodniczący nazwał w piątek bezprecedensowymi. To zbyt neutralne określenie – to będą igrzyska dziwaczne, dosłownie odklejone od rzeczywistości. Budowa Stadionu Olimpijskiego kosztowała 1,4 miliarda dolarów. To chyba najdroższa telewizyjna scenografia w dziejach. Nawiasem mówiąc, technologia ani chybi pozwoliłaby już na transmitowanie zawodów sportowych, w których zamiast prawdziwych trybun jest green screen i publiczność dołożona w komputerze. Ale chyba przecież nie o to w tym chodzi?

W Tokio toczy się normalne życie, również nocne (choć alkoholu po 20 w lokalach nie sprzedają, za to jest w ogólnodostępnych automatach), a statystyki zakażeń nie są wcale tak alarmujące, jak opisują to zagraniczne media. Jeden z japońskich dziennikarzy przekonywał mnie, że niedawno mecz baseballa oglądało w Tokio 50 tysięcy ludzi. Olimpijscy przyjezdni są przetestowani na lewą stronę, większość zaszczepiona. W restrykcjach roi się od niekonsekwencji (ten defekt antypandemicznych przepisów występuje, jak widać, wszędzie). Przykład z brzegu: dziennikarze muszą rezerwować miejsca na zawody – na których przecież i tak nikogo nie ma! - żeby nie robić tłoku, za to nikomu nie przeszkadza ścisk w wożących ich autobusach. Albo sama ceremonia. Tyle mówi się o utrzymaniu bańki, a reprezentacje mieszały się ze sobą i tancerzami na płycie stadionu. Bądź tu mądry i pisz korespondencje.

Co więc stało na przeszkodzie, żeby igrzyska otworzyć choć trochę bardziej?

Materiał oryginalny: Tokio 2020. Jak otwarte, skoro zamknięte. Komentarz olimpijski z Japonii - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie