Tragedia w Augustowie. Tajemnicę śmierci zabiorą do grobu

Helena WysockaZaktualizowano 
Zwłoki Marzeny N. odnalazł policyjny pies. Ciało znajdowało się tuż przy brzegu, wśród gałęzi. Z wody wydobyli je strażacy, a pracownicy firmy pogrzebowej przewieźli do prosektorium.
Zwłoki Marzeny N. odnalazł policyjny pies. Ciało znajdowało się tuż przy brzegu, wśród gałęzi. Z wody wydobyli je strażacy, a pracownicy firmy pogrzebowej przewieźli do prosektorium.
Damian ma 17 lat. Kilka dni temu jego świat runął. Chłopak stracił matkę i dwie młodsze siostry. Poszły na spacer, chciały karmić kaczki... Dzień później strażacy wyłowili z kanału trzy ciała.

Przyczyny tragedii badają policjanci i prokuratorzy. Nie wykluczają, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Nad lustrem wody wiszą lodowe, przysypane śniegiem "czapy". Być może matka z dziećmi weszła na jedną z nich. Poślizgnęła się, albo lód pękł.

Pytań jest wiele. Dlaczego nie wzywały pomocy? Co się stało, że nie wydostały się na brzeg? Woda w kanale sięga zaledwie do kolan.

- Poszkodowane nie miały żadnych zewnętrznych obrażeń - mówi Ryszard Tomkiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Suwałkach. - Odpowiedź na pozostałe pytania przyniesie, mam nadzieję, śledztwo.

Radzili sobie dobrze
Augustowskie Baraki - osiedle domków jednorodzinnych położonych w sąsiedztwie Kanału Bystrego. W jednym z nich, od kilkunastu lat, mieszkali Marzena i Stanisław N. Kobieta nie pracowała. Mężczyzna, jak mówią sąsiedzi, zarabiał gdzie mógł. Czasem za granicą. Rodzina dobrze sobie radziła, nie potrzebowała wsparcia.

- Nie prosili o pomoc - przyznaje Krystyna Dobko, kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Augustowie. - Dopiero teraz, po pogrzebie, sprawdzimy, czy dają sobie radę. Jeśli nie, na pewno pomożemy.

N. wychowywali troje dzieci. Damian ma 17 lat i uczy się w ostatniej klasie gimnazjum. Natalka w połowie grudnia ub.r. świętowała swoje 6. urodziny. Od września miała iść do szkoły. - To była bardzo ułożona dziewczynka - chwali Barbara Rybak, dyrektor przedszkola, do którego uczęszczała. - Zresztą, 4-letnia Martyna także. Tyle, że ją mniej znaliśmy. Była u nas zaledwie od września.

Dyrektor nie zauważyła, aby rodzina miała jakieś problemy.

- Dzieci były zadbane, uczestniczyły we wszystkich naszych uroczystościach - mówi. - Nie mam pojęcia, co się mogło stać. Jesteśmy załamani tą tragedią.

Od tygodnia dziewczynki nie przychodziły do przedszkola. Były, jak informowała ich mama, chore.

Nikt nic nie widział i nie słyszał
W poniedziałek Marzena N., wraz z córkami, wybrała się na spacer. Mieszkańcy osiedla widzieli, jak szła w stronę Kanału Bystrego.

- Często tam chodziła z dziewczynkami - mówią ludzie. - Dokarmiała kaczki i łabędzie.

Nie była wyjątkiem. Tak robi większość mieszkańców Baraków i innych augustowskich dzielnic.

- Właściwie bez przerwy ktoś tam chodzi, od rana do nocy - dodają augustowianie.

Kilka godzin później nieobecnością żony i córek zaniepokoił się Stanisław N. Zaczął ich poszukiwać. Jak mówi, telefonował do znajomych i krewnych. We wtorek rano powiadomił policję.

- Policyjny pies doprowadził nas do zwłok kobiety - informuje Andrzej Baranowski, rzecznik prasowy KWP w Białymstoku. - Dryfowały po wodzie, niedaleko brzegu.

Pół kilometra dalej mundurowi znaleźli ciało Natalki, a jeszcze dalej, przy ujściu kanału do jeziora Sajno - Martyny.

Wiadomość o śmierci Marzeny N. i jej córek lotem błyskawicy obiegła Baraki. Ludzie zbierali się na moście, przy którym trwała policyjna akcja.

- Może zasłabła? - próbowała zgadywać starsza kobieta. - Szczuplutka taka była. Ale dlaczego utonęły dzieci? Dlaczego nikt nie krzyczał?

Po osiedlu, aż do późnego wieczora, kręci się wiele osób. Nikt nic nie słyszał.

- Nad kanałem też jest pełno spacerowiczów - tłumaczy Halina Murawska, jedna z mieszkanek miasta. - Jak to się stało, że akurat w tym czasie nikogo nie było, pojąć nie mogę.

Z naszych informacji wynika, że nie ma świadków tragedii. Nikt nie widział, jak Marzena N. i jej dzieci wpadały do wody.

Koledzy są przygnębieni
17-letni Damian jest uczniem trzeciej klasy miejscowego gimnazjum. O śmierci matki i sióstr poinformował go we wtorek około południa psycholog. Z policyjnych kręgów dowiedzieliśmy się, że chłopaka sparaliżowała ta wiadomość. Nie mógł nawet rozmawiać. Wyjaśnienia dotyczące tego, co wydarzyło się w domu w feralny poniedziałek będzie więc składał dopiero wtedy, gdy dojdzie trochę do siebie.

- To cios nie tylko dla Damiana - mówi Maria Daniłowicz, wicedyrektor szkoły, do której chłopak uczęszcza.- My też, zarówno nauczyciele, jak i uczniowie jesteśmy wstrząśnięci tym, co się stało. Widać, że wszyscy, a zwłaszcza klasa Damiana mocno to przeżywa. Atmosfera jest ponura, uczniowie są bardzo przygnębieni, szczerze współczują koledze.

Dyrektor Daniłowicz nie chce "gdybać", co mogło wydarzyć się nad kanałem.

- Wiem jedno, to była porządna, dbająca o dzieci rodzina - mówi. - Mama Damiana bardzo często kontaktowała się z nami, dopytywała o jego wyniki w nauce. Martwiła się każdą niższą oceną. I trudno się temu dziwić. Wszak za miesiąc chłopak musi przystąpić do egzaminu.

Gimnazjaliści przeprowadzili już zbiórkę pieniędzy w szkole. Zostaną one przekazane ojcu Damiana. Dyrektor szkoły także zaproponował pogrążonej w żałobie rodzinie pomoc.

Wszyscy pójdą na pogrzeb. Pieniądze na wieńce już zbierali. Nikt nie odmówił.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

W
Warszawianka

Słyszałam wiele na temat tego miasta. Kuzynka, która tutaj mieszka, opowiadała mi o tunelach, ukrytych pod Augustowem. Ja pochodzę z Warszawy, ale przyjeżdżam właśnie do niej na wakacje. Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej na temat tych tuneli, które podobno prowadzą przez centrum... Wpisałam więc w wyszukiwarkę "Tajemnice Augustowa" i oto co zobaczyłam najpierw. Sama mam w tym momencie (rok 2015) 17 lat. Tak, czy inaczej ja NIE SĄDZĘ by był to wypadek. Po 1. Po co brała dzieci na dworze, skoro były chore? Po 2. Czemu wieczorem, a nie rano? Wiadomo, że zimą o tej porze jest już ciemno. Po 3. Jak mogła się utopić przez przypadek, skoro w artykule napisane jest, że jest tam tylko wody po kolana?? A uważam, że ona najpierw utopiła dziewczynki, a później sama siebie.

n
nowatorka

Tak,to straszne,czytałam o tym wypadku.Są podejrzenia,że któreś dziecko wbiegło dalej niż powinno,a jak wiemy utopić można się nawet w maleńkiej kałuży. Przecież nikt nie podejrzewa,że matka coś zrobiła dzieciom,a potem sobie.To bez sensu.Straszna tragedia.

l
lila

nie wiem ale jak dla mnie to bardzo dziwne sie wydaje skoro dzieci byly chore to po co je brala nad ta wode zamiast zostawic w domu i czemu wyszla z nimi wieczorem nie mogla popoludniu jak bylo jasno ajj i zastanawiajace to jest bardzo ze nagle nikt nic nie widzial i nie pomogl:/ szkoda rodziny wspolczuje bardzo..

G
Gość

Ciekawe czy dostana nagrode Darwina?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3