Trener ŁKS-u rezygnuje!

Krzysztof Sokólski
Czesław Jakołcewicz rozkłada ręce. - W takich warunkach dalej nie można pracować - mówi szkoleniowiec.
Czesław Jakołcewicz rozkłada ręce. - W takich warunkach dalej nie można pracować - mówi szkoleniowiec. B. Maleszewska
Łomża. Trener ŁKS-u Browar Łomża Czesław Jakołcewicz kończy pracę w klubie!

Sobotnie spotkanie z Kmitą Zabierzów (początek o godzinie 15.00 na stadionie przy ul. Zjazd) będzie pożegnalnym meczem Czesława Jakołcewicza. - Mam w kontrakcie zapewnioną klauzulę zezwalającą na opuszczenie klubu i zamierzam z niej skorzystać - mówi łomżyński szkoleniowiec. - Jestem już praktycznie zdecydowany.
Co skłania Jakołcewicza do podjęcia tak radykalnego kroku? Dwie rzeczy. Po pierwsze fatalna sytuacja organizacyjna, w jakiej znajduje się ŁKS oraz propozycja pracy w ekstraklasie.
- Mam już po dziurki w nosie ciągłego użerania się, proszenia o najprostsze rzeczy - stwierdza opiekun biało-czerwonych.
ŁKS od dawna znajduje się w złej kondycji finansowej. W maju zaległości wobec piłkarzy osiągną już wysokość trzymiesięcznych pensji.
- Za pracę należy się przecież wynagrodzenie. Jak w takich warunkach wymagać od zawodników pełnego zaangażowania na treningu, kiedy głowę mają zaprzątniętą czym innym? Nie chodzi zresztą tylko o pieniądze. Nie chcę nawet mówić o warunkach, w jakich musimy pracować. Nigdy nie przypuszczałem, że zostawię drużynę w trakcie sezonu, ale może moje odejście wstrząśnie zarządem i zdopinguje do działań. Bo jeśli tak dalej pójdzie, to w Łomży nic dobrego nie będzie - denerwuje się Jakołcewicz.
Inna sprawa, że szkoleniowiec otrzymał propozycję z lepszego klubu. - To jest konkretna oferta z pierwszej ligi, ale szczegółów nie mogę zdradzić - zaznacza. Dodajmy tylko, że obecnie nowego trenera szuka płocka Wisła.
- Biorąc pod uwagę całą sytuację jestem niemal zdecydowany - podkreśla Jakołcewicz. - Szkoda mi zawodników, ale myślę, że nie zostawiam drużyny w złej sytuacji. Przed sezonem byliśmy wymieniani jako kandydat numer jeden do spadku. Teraz jesteśmy bardzo bliscy utrzymania się w drugiej lidze. Wierzę, że ŁKS ten cel zrealizuje nawet beze mnie. Może moje odejście pomoże klubowi. Powtórzę: działacze powinni wreszcie przejrzeć na oczy.
W sobotnim spotkaniu z Kmitą ŁKS wystąpi jeszcze pod wodzą Jakołcewicza. Z Łomżą szkoleniowiec pożegna się w przyszłym tygodniu.
- Bez względu na wszystko musimy pokonać Kmitę - stwierdza Jakołcewicz. - To jest mecz o sześć punktów. Będzie bardzo ciężko. Dla gości to też niezwykle istotna konfrontacja. Mam jedynie nadzieję, że rywale nie ograniczą się wyłącznie do defensywy.
W zespole ŁKS-u nie zagrają leczący poważne urazy Maxwell Kalu oraz Iwo Zubrzycki. Prawdopodobnie w kadrze zabraknie także Damiana Świerblewskiego.
- Nie wiemy czy Damian naciągnął mięsień, czy tylko włókna. Musi jechać na prywatne badania do Warszawy. Niestety, nie mamy w klubie zapewnionej odpowiedniej opieki medycznej. I znowu wracamy do naszej ciężkiej sytuacji. W takich warunkach naprawdę trudno pracować - dodaje zrezygnowanym głosem Jakołcewicz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie