Urzędnicy mają obowiązek być mili

Helena Wysocka
Praca w urzędzie, to służba - mówi Grażyna Herbaczewska. - Trzeba wysłuchać petenta, choć nie raz bywa złośliwy, czy opryskliwy i pomóc mu załatwić problem. Choć, muszę przyznać, nie raz jest to bardzo trudne. Musimy bowiem działać zgodnie z przepisami i w granicach kompetencji.
Praca w urzędzie, to służba - mówi Grażyna Herbaczewska. - Trzeba wysłuchać petenta, choć nie raz bywa złośliwy, czy opryskliwy i pomóc mu załatwić problem. Choć, muszę przyznać, nie raz jest to bardzo trudne. Musimy bowiem działać zgodnie z przepisami i w granicach kompetencji.
Udostępnij:
Suwałki. Musi mieć anielską cierpliwość i od ręki załatwiać sprawy. No i, żeby nie był za młody. Bo wiek, zdaniem większości petentów, idzie w parze z kompetencją.

- Dobry urzędnik powinien pomóc każdemu - uważa Grażyna Herbaczewska, od ośmiu lat pracująca w ratuszu. - Załatwić sprawę, albo wskazać, w jaki sposób można to zrobić.

Nie naruszyć powagi

W Suwałkach pracuje kilka tysięcy urzędników. Najwięcej, bo 158 osób w miejskim urzędzie. Zdecydowana większość (105), to kobiety. Prawie 120 pracowników posiada wykształcenie wyższe, pozostali - średnie. Od kilku lat trwa "odmładzanie" urzędu. Do pracy najchętniej przyjmowane są osoby młode. Średnia pensja wynosi 2700 złotych brutto.

Ratuszowego urzędnika obowiązuje kodeks etyczny. W myśl tego dokumentu musi być uczciwy oraz życzliwy. Kodeks określa też strój, który nie może naruszać powagi urzędu. A najlepiej, aby ubiór był schludny, prosty i skromny.

- Zdarza się, że młode dziewczyny próbują przychodzić do urzędu z odkrytymi pępkami, ale wystarczy krótka rozmowa i wszystko jest w porządku - mówi wieloletnia urzędniczka.

Inna dodaje, że najlepiej jest mieć w szafie żakiecik na każdą okazję. Zdarza się bowiem tak, że niespodziewanie trzeba pojechać na kontrolę do podległej placówki, czy uroczystość. Albo przyjąć ważnych gości. A pierwsze wrażenie, czyli strój liczy się najbardziej.

Prezydent Józef Gajewski chciałby, aby panie na urzędzie chodziły w spódnicach, ale...

- Nie ma żadnych nakazów - zapewnia. - Każdy ubiera się tak, jak chce.

Potrzebny złoty środek

Podobnie jest w suwalskim ZUS, gdzie pracuje 76 osób, głównie kobiety. Wprawdzie kierownik placówki, Elżbiecie Płatonow podobają się służbowe mundurki, ale urzędnicy zmuszeni są nosić jedynie identyfikatory.

- Praca urzędnika? - zastanawia się głośno kierownik. - Nie jest łatwa.
Najgorszy jest brak precyzyjnych przepisów. Nie pomaga też ich częsta zmiana. Nie raz trzeba tłumaczyć petentowi, dlaczego wczoraj było tak, a dzisiaj jest zupełnie inaczej. I nie raz, że to nie urzędnik stanowi prawo.

Na luki prawne narzekają też pracownicy suwalskiej gminy, gdzie urzęduje 31 osób. Średnia wieku to ok. 36 lat. Niemal wszyscy mają wyższe wykształcenie i średnio zarabiają ok. 2500 zł brutto. Ubierają się w miarę elegancko. Wójt Tadeusz Chołko w tej kwestii nie stawia wymogów.

- Wiadomo, że w szpilkach nie będzie biegać po polu - mówi. - Ale też trudno chodzić w gumowcach po urzędzie. Trzeba wybrać złoty środek.

W gminie obowiązuje żelazna zasada: petent musi być zadowolony. A to wcale nie jest proste. Bo jak pocieszyć rolnika, któremu grad zniszczył uprawy? Albo, co może urzędnik, kiedy kobietę bije mąż.

- Zawsze może wysłuchać - odpowiadają chórem.

Urzędnik jak aktor

- Ile ludzi, tyle charakterów - mówią urzędnicy i o sobie, i o ludziach.
Nie raz trzeba być dobrym aktorem, aby wysłuchując interesanta nie wybuchnąć śmiechem. Nie raz też trzeba trzymać nerwy na wodzy.

- Kiedyś jeden z mężczyzn wpadł do gabinetu i zaczął zdejmować spodnie, aby pokazać mi brzydki szew po operacji wyrostka. Zastanawiałam się, wzywać policję, czy krzyczeć. Na szczęście, ktoś wszedł do pokoju - wspomina urzędniczka.

Bywa też, że ludzie wchodzą do urzędu z krzykiem, rzucają papierami o biurko i domagają się wydania decyzji. I nie ważne, że pomylili wydziały.
Urzędnicy otrzymują też listy. Tych, z pochwałami jest niewiele. Najczęściej ludzie domagają się załatwienia ich sprawy. Bywa, że grożą, albo ubliżają. Jeden z dyrektorów np. niedawno dostał kartkę: "Z ciebie, za przeproszeniem, to chama kawał...".

- Z ręką na sercu, temu panu nie mogłem pomóc! - tłumaczy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

a
agata
Tak powinno być, ale niestety nie jest. Ile razy byłam w ratuszu traktowano mnie nie tylko przedmiotowo, ale wręcz niegrzecznie. Pewnego dnia, kiedy z narzeczonym chcieliśmy wziąć ślub cywilny, kobieta podała nam papier do wypełnienia i sprawiała wrażenie obrażonej, że zawracamy jej głowę. Z każdym naszym pytaniem robiła się coraz bardziej opryskliwa. W końcu posadziła nas w pokoiku i z niezwykle złośliwą miną czytała nam nasze dane. Czuliśmy się tam nieproszonymi gośćmi. Być może ma taki sposób bycia, ale bycie niegrzecznym odpowiadając na pytania i dawanie do zrozumienia, że skoro zadajemy pytania jesteśmy ludźmi głupimi, to przesada. Nie dziwię się, że ludzie po takich doświadczeniach przychodzą już uprzedzeni i sami są nieżyczliwi.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie