W Londynie będzie medal!

Adam Sobolewski [email protected]
- Szkoda, że nie udało się zobaczyć Wielkiego Muru Chińskiego - mówi Sebastian Kosiorek. - Najważniejsze były jednak olimpijskie regaty, a w nich wypadliśmy bardzo dobrze.
- Szkoda, że nie udało się zobaczyć Wielkiego Muru Chińskiego - mówi Sebastian Kosiorek. - Najważniejsze były jednak olimpijskie regaty, a w nich wypadliśmy bardzo dobrze. A. Sobolewski
Ełk. Świadomość tego, że jest się blisko upragnionego medalu, który zapewnia spokojny byt na przyszłość, bardzo usztywnia - mówi Sebastian Kosiorek, ełcki olimpijczyk.

Nie jechali do Pekinu w roli faworytów. Wioślarska ósemka ze sternikiem, z Sebastianem Kosiorkiem w składzie, miała walczyć tylko o finał. To się udało, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Rywale okazali się...silniejsi

- Szło nam wyśmienicie - mówi Sebastian Kosiorek. - W przedolimpijskich startach przegrywaliśmy praktycznie ze wszystkimi. Tymczasem w Pekinie trafiliśmy w szczyt formy.

W wyścigach eliminacyjnych pokonali Chińczyków i Niemców. Wierzyli, że stać ich na sprawienie wielkiej niespodzianki.

- Przygotowywaliśmy się do wyścigu i widzieliśmy w telewizji, jak polska czwórka wagi lekkiej popłynęła po srebro - mówi ełcki wioślarz. - Pomyśleliśmy sobie, że skoro im się udało, a przecież prawie nikt na nich nie stawiał, to nas też stać na medal.

Zaczęli bardzo szybko i w połowie dystansu byli na trzeciej pozycji.

- Kiedy sternik powiedział nam, że płyniemy na trzecim miejscu, byłem przekonany, że już tego nie oddamy - mówi ełcki wioślarz. - Niestety, rywale okazali się silniejsi. Sześć sekund do brązu to bardzo dużo.

Mama przeżywała występy syna

Po powrocie do Polski emocje opadły i przyszedł czas na podsumowanie.

- Jesteśmy młodą osadą, cały czas się rozwijamy - mówi Sebastian Kosiorek. - Jestem przekonany, że za cztery lata na igrzyskach w Londynie wywalczymy ten upragniony medal.

Ełczanin większość czasu w Pekinie spędził w olimpijskiej wiosce. Nie zobaczył nawet Wielkiego Muru Chińskiego - ważniejsze były przygotowania do olimpijskich regat. Znalazł jednak czas, żeby dopingować innych polskich sportowców.

- Byłem na stadionie olimpijskim i widziałem, jak Tomasz Majewski rzucał kulą po złoto - mówi Sebastian Kosiorek. - Spotykałem się z nim wiele razy w wiosce olimpijskiej. Bardzo fajny człowiek, nawet po swoim wielkim sukcesie nie zadzierał nosa, podobnie jak gimnastyk Leszek Blanik. Nie mogę jednak powiedzieć tego o polskich siatkarkach, które pozowały na wielkie gwiazdy. Skończyło się tym, że nie wyszły nawet z grupy.

Sebastian w Chinach kontaktował się przez internet ze swoją narzeczoną Małgorzatą oraz mamą Jadwigą.

- Od początku do końca trzymały za mnie kciuki i dodawały otuchy. To było miłe - mówi ełczanin. - Szczególnie mama bardzo przeżywała moje występy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie