Wasilków. Piotr Kisielewicz jest alkoholikiem. Nie pije 20 lat, próbuje pomagać innym

Kamila Kalinowska
- Wszedłem w to bagno na początku swojego dorosłego życia - mówi 62-letni Piotr Kisielewicz. Nie pije od 19 lat. Dla siebie i innych stworzył Próg Nadziei.
- Wszedłem w to bagno na początku swojego dorosłego życia - mówi 62-letni Piotr Kisielewicz. Nie pije od 19 lat. Dla siebie i innych stworzył Próg Nadziei. Andrzej Zgiet
Alkohol rządził nim niemal 20 lat. Zrujnował mu zdrowie, wpływał na życie rodzinne. Piotr Kisielewicz z Wasilkowa od 19 lat jest trzeźwy. Ale wie, że taki stan nie jest mu dany na zawsze.

Miałem trzy zawały, cztery razy mnie reanimowali, dwa operowali. Od pięciu lat jestem na rencie. Mam jedną trzecią zdrowego serca - opowiada Piotr Kisielewicz, „trzeźwy alkoholik”, twórca Ruchu Abstynenckiego „Próg Nadziei” w Wasilkowie. - Nie piję od 19 lat. Ciągle balansuję na krawędzi życia. Mimo to staram się pomagać innym.

Pierwsze piwo w podstawówce

Pan Piotr swoją przygodę z alkoholem zaczął w podstawówce. Jako dziesięciolatek spróbował pierwszego piwa. Potem doszło wino. Spotkania ze znajomymi, rodzinne zjazdy stanowiły dobrą okazję do skosztowania kolejnego trunku. W wieku 24 lat pił już regularnie.

- Wszedłem w to bagno na początku swojego dorosłego życia - wspomina dzisiejszy 62-latek. - Znalazłem pracę na budowie, usamodzielniłem się, miałem własne pieniądze. Kiedyś tak było, że dzień w pracy zaczynało się od zrzutki na flaszkę. Nie miało znaczenia, kto ile miał lat. Pił każdy. Jako młody chłopak chciałem dorównać starszym majstrom. W pracy wiele też podróżowaliśmy. Standardem było picie w wolnym czasie. Przyszedł pierwszy, piąty, dziesiąty raz. Zaczynałem się w to wciągać. Pasowało mi to. Byłem zmęczony, to piłem. Przynosiło mi to ulgę.

Jak zwykle bywa w takich przypadkach, nie przyznawał się przed samym sobą, że ma problem. W wieku 26 lat ożenił się. Chwilowo odstawił alkohol. Jak przyznaje, miał wielokrotne przerwy w piciu - z powodu dręczących go chorób, obietnic składanych najbliższym, próśb żony. Powtarzał sobie, że może przestać pić. Chciał udowodnić, że nie jest alkoholikiem.

- Bez gorzały nie mogłem jednak funkcjonować. Zachowywałem się jak wściekłe zwierzę. Nosiło mnie. Zdarzyło się, że po miesiącu mojej abstynencji żona powiedziała: „Idź się bydlaku nachlaj, daj żyć!”. Zastanawiałem się, o co jej chodzi? Przecież nie piję, tego chciała. Ale ja nie wiedziałem, co wyprawiam, co się ze mną dzieje - opowiada.

Jeden z najdłuższych okresów trzeźwości w życiu pana Piotra nadszedł po 18 latach picia.

- Miałem przerwę przez 1,5 roku. Po niej piłem dwa miesiące. Przez pierwszy wydawało mi się, że to kontroluję. Cieszyłem się, że opanowałem w końcu uzależnienie. Ale prawda do mnie nie docierała. Znajomi zwracali mi uwagę, że sobie jednak nie radzę. Ale ja tego nie widziałem. W drugim miesiącu zapijałem się na śmierć. Wlewałem w siebie czysty spirytus. Wylądowałem na detoksie w Choroszczy w stanie agonalnym. Dwa dni leżałem przypięty do łóżka pasami, kompletnie nie wiedziałem, co się dzieje. Straszliwie cierpiałem, miałem stany deliryczne, powoli umierałem. Spędziłem 11 dni na detoksie, siedem tygodni na terapii - wspomina.

Przez alkohol stracił zdrowie, na włosku wisiało jego małżeństwo. Ale dopiero w szpitalu w Choroszczy dotarło do niego, czym może się skończyć dalsze picie.

- Kiedy leżałem na detoksie, do sąsiedniego łóżka pasami był przywiązany inny mężczyzna - opowiada. - Wydzierał się straszliwie. Okropnie jęczał. Nie mogłem z tego powodu zasnąć, dostałem leki na sen. Gdy się obudziłem, reanimowali go. Patrzyłem, jak umiera. Nie udało się go uratować. Po dwóch dniach odszedł kolejny pacjent. Zobaczyłem wtedy prawdziwą śmierć. Nie taką literacką, romantyczną, piękną, o której każdy zapewne marzy. Zobaczyłem agonię. To był impuls. Przeraziłem się, że mnie może spotkać to samo.

Ale czekała go długa droga do rzucenia nałogu. Jak sam przyznaje, upłynęło jeszcze dużo czasu, zanim na dobre zrozumiał swoje położenie. Potrzebował kontaktu ze specjalistami oraz ludźmi takimi jak on. Dzięki nim się udało.

- Piłem niemal 20 lat. Każdego dnia muszę dbać o swoje trzeźwienie. Taki stan nie został mi dany raz na zawsze - zapewnia mężczyzna. - Ale teraz bogatszy o własne doświadczenia, niosę pomoc innym. Oni potrzebują wsparcia i ja też. Pomagam innym, pomagając sobie.

Stworzył Próg nadziei

Ponad 15 lat temu stworzył wasilkowski Ruch Abstynencki „Próg Nadziei”. Stowarzyszenie skupia osoby, które bezinteresownie wspierają uzależnionych od alkoholu. Organizacja działa na terenie gminy Wasilków, ale każdy chętny może zgłosić się po poradę. Swoje usługi oferuje psychiatra uzależnień, psycholog, radca prawny. Siedziba znajduje się w Wasilkowie w budynku przedszkola przy ul. Polnej 1/4C.

Grupa od sześciu lat organizuje Podlaską Biesiadę Trzeźwości, która gromadzi setki ludzi.

- Wcześniej jeździłem na tego typu spotkania do Lichenia i Częstochowy - opowiada Piotr Kisielewicz. - Pomyślałem, żeby zrobić coś takiego na miejscu, aby było bliżej. Owszem, są u nas organizowane takie inicjatywy, ale lokalnie. My chcieliśmy stworzyć coś dla całego Podlasia.

Biesiada ma na celu propagowanie życia w trzeźwości. Przyjeżdżają na nią co roku osoby uzależnione i współuzależnione, pragnące zmienić swoje dotychczasowe życie. W ubiegłym roku było ponad 500 osób. W czasie całodziennego spotkania wymieniają się doświadczeniami, biorą udział w panelach dyskusyjnych. Mogą odbyć indywidualną rozmowę ze specjalistami, uczestniczą w mszach.

Do tej pory impreza zawsze odbywała się w Świętej Wodzie. W tym roku po raz pierwszy odbędzie się w Wasilkowie, już w najbliższy weekend. Na Podlaską Biesiadę Trzeźwości może przyjść każdy, także całe rodziny. Będą posiłki, w tym regionalne dania, napoje.

- Zapraszam wszystkich całym sercem - no, tylko sprawną częścią - z uśmiechem zachęca pan Piotr.

Program VI Podlaskiej Biesiady Trzeźwości w Wasilkowie „Mój Bóg - moja siła większa…”

6 sierpnia 2016

12.30 - Powitanie gości
13.00 - Droga krzyżowa ze świadectwami uzależnionych i rozważaniami w kościele N.M.P Matki Miłosierdzia w Wasilkowie
15.10 - Panel dyskusyjny o zaburzonej komunikacji w rodzinie i małżeństwie
16.00 - Prezentacja twórczości artystycznej
16.50 - Występy estradowe
17.30 - Miting otwarty AA z przerwami muzycznymi 18.00 - Msza dziękczynna jako „Biesiada przy stole Pańskim”
19.10 - Wręczenie nagród - upominków twórcom prezentacji twórczości artystycznej
21.20 - Ognisko z kiełbaskami i wybór najśmieszniejszej anegdoty o trzeźwieniu
22.00 - Całonocna adoracja w kościele w intencji trzeźwości (modlitwy, śpiew, świadectwa)

7 sierpnia 2016

11.00 - Msza św. pod przewodnictwem bp. Henryka Ciereszko

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie