Wirus HPAI, po ciosie ze strony koronawirusa. Ptasia grypa w Polsce - spodziewają się wielu przypadków

S
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne Lukasz Gdak
Grypa ptaków znów zaatakowała, tym razem fermę indyków w woj. mazowieckim. To oznacza jeszcze większe kłopoty polskiego drobiarstwa, które i tak - przez koronawirusa - jest w słabej kondycji. Scenariusze branży? Rosnąca liczna przypadków HPAI, dalsze restrykcje handlowe, kłopoty z eksportem.

Kolejny przypadek grypy ptaków w naszym kraju, mowa o powiecie siedleckim (Mazowieckie) i hodowli indyków. Przypomnijmy, że wirus uderzył też pod koniec listopada - po niemal pół roku od stwierdzenia ostatniego w 2020 roku ogniska - w fermę niosek.

Szczegóły: Dodatnie wyniki badań w Wielkopolsce. Jest pierwsze ognisko wirusa jesienią 2020

Branża jest pełna obaw. Eksperci wieszczą, że tak spora odległość między pierwszym i drugim przypadkiem w tym sezonie jesienno – zimowym sugeruje, że powinniśmy w najbliższych dniach oczekiwać kolejnych zgłoszeń występowania HPAI.

Ucierpi głównie nasz eksport. Już niektóre kraje trzecie wstrzymały import produktów drobiarskich z Polski. Należy oczekiwać dalszych restrykcji handlowych - mówi Katarzyna Gawrońska, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Według analityków Izby, rosnąca liczba zakażeń HPAI na terytorium państw Wspólnoty, może skutecznie ograniczyć eksport drobiu i jaj na rynki światowe z całej Unii Europejskiej na minimum trzy miesiące.

- Już jesteśmy świadkami blokowania importu drobiu żywego, jaj wylęgowych i produktów drobiarskich z państw unijnych przez władze krajów trzecich. Na odpowiedzialne prognozy jest jeszcze za wcześnie, nie lekceważylibyśmy jednak prawdopodobieństwa nagłego pojawienia się „nowych” szoków podażowo - popytowych w skali europejskiej, ale i globalnej - ocenia Gawrońska. - Kłopoty z HPAI dotyczą niemal wszystkich największych producentów drobiu i jaj w Unii Europejskiej. Przecież na liście „państw z HPAI” mamy już, poza Polską, Wielką Brytanię, Holandię, Niemcy, Belgię, Francję, Włochy, Chorwację, Słowenię, Irlandię, Danię, Szwecję. Co więcej, już najwięksi odbiorcy mięsa drobiowego z Europy spośród krajów trzecich, jak Filipiny i Ghana, zablokowały część rynków europejskich.

KIPDIP zapala czerwone światło i zwraca się do hodowców. Chodzi o stosowanie się do rygorystycznych wymogów bioasekuracji.

- Można to jednak uznać za marne pocieszenie, ponieważ nawet przy ograniczeniu negatywnych skutków grypy ptaków, sytuacja polskiego drobiarstwa będzie wciąż dramatyczna z uwagi na epidemię COVID-19. W tym kontekście należy wskazać, że na krajowym rynku drobiarskim mamy do czynienia z dramatycznym spadkiem przychodów ze sprzedaży eksportowej, a hodowcy zmuszeni są sprzedawać żywiec w cenach, których nie pamiętają najstarsi drobiarze - znacznie poniżej progu opłacalności! - mówi Gawrońska.

Wprawdzie rodzime formy sprzedają niemal tyle samo mięsa co w zeszłym roku (mniej o 2,6 proc.), ale ceny poleciały (średniorocznie o niemal 11 proc.). To niezbędne, aby pozbyć się nadmiaru mięsa w zakładach drobiarskich.

Sprawdź też: Producenci wieprzowiny, wołowiny i drobiu mówią o zapaści w branży. Gospodarze i organizacje rolnicze apelują o pomoc

- Zastanawiamy się na ile zasobów finansowych (swoich i obcych) mają firmy drobiarskie, aby sprzedawać ze stratą. Ujemne marże na sprzedaży zagranicznej ma – naszym zdaniem – większość zakładów. Z ekonomicznego punktu widzenia warte odnotowania wydaje się to, że rynek rozpoczął proces samoregulacji. Mamy na myśli fakt, że niektóre ubojnie nie chcą żywca. Analogicznie, producenci nie chcą odbierać piskląt, a wylęgarnie jaj. To zjawisko na razie dotyczy jednak tylko mniejszych i średnich uczestników rynku. Te decyzje powodują jednak zatory płatnicze oraz postępującą dysfunkcyjność rynku – komentuje dyrektor KIPDiP.

Mimo widma grypy ptaków, problemem numer jeden drobiarzy jest COVID-19. Przypomnijmy, że kłopoty zaczęły się wiosną, gdy ograniczono działalność sektora HoReCa: gastronomii, hoteli, cateringu. Polskie drobiarstwo pracuje na dwóch równorzędnych silnikach: konsumpcji wewnętrznej i eksporcie. Aby równoważyć podaż mięsa na rynku wewnętrznym, około połowa wyprodukowanego nad Wisłą mięsa musi wyjechać na eksport. To uzależnienie od eksportu przez lata było kluczowym czynnikiem wzrostu. Paradoksalnie: okazało się największym zagrożeniem.

Dodajmy, że Rosja wprowadziła restrykcje dot. wwozu drobiu i produktów drobiowych z całego terytorium Polski. Tłumaczy to występowaniem HPAI.

Towary, podlegające kontroli weterynaryjnej (nadzorowi) objęte wspomnianymi ograniczeniami, które zostały załadowane przed 27 listopada 2020, przyjmowane są w trybie zwykłym - podaje Główny Lekarz Weterynarii.

Ziemia polskich rolników warta miliony

Wideo

Materiał oryginalny: Wirus HPAI, po ciosie ze strony koronawirusa. Ptasia grypa w Polsce - spodziewają się wielu przypadków - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie