Wkładają do nosków klocki

Urszula Ludwiczak
Takie, wcale nie małe przedmioty, jak klocek w nosie trzylatka czy spinka w przełyku pięciolatka to jedne z wielu  znalezisk białostockich lekarzy
Takie, wcale nie małe przedmioty, jak klocek w nosie trzylatka czy spinka w przełyku pięciolatka to jedne z wielu znalezisk białostockich lekarzy A. Zgiet
Region. Klocki, monety, pinezki, pionki do gry, ziarna zbóż, guziki - takie znaleziska w dziecięcych noskach, uszach czy gardłach to dla podlaskich lekarzy nic nadzwyczajnego. Niestety, bywa, że z połknięciem takiego ciała obcego przez malucha wiąże się dramat...

Kilkanaście dni temu cały kraj obiegła wiadomość o śmierci półtorarocznego chłopczyka z Łomży, który połknął baterię alkaliczną. Chociaż białostoccy lekarze wydobyli ją z przełyku dziecka, chłopczyk zmarł. Przyczyną był krwotok wewnętrzny. Takich dramatów jest na szczęście niewiele, ale każdy przypadek połknięcia czy włożenia do nosa lub ucha ciała obcego przez dziecko może okazać się niebezpieczny. Dlatego warto zwracać uwagę na to, czym bawi się nasza pociecha.

Niebezpieczna bateria
Półtoraroczny chłopczyk z Łomży trafił do Dziecięcego Szpitala Klinicznego 5 marca, prawdopodobnie trzy dni po połknięciu baterii. W szpitalu laryngolodzy - przy pomocy endoskopu - usunęli baterię i skierowali dziecko na obserwację. Kilkanaście dni później maluch zmarł. Jak się okazało, okrągła bateria wielkości dwuzłotówki utknęła tuż przed wpustem żołądka i znajdowała się kilka dni w wilgotnym środowisku, co spowodowało wylanie się jej zawartości. Szkodliwe substancje wywołały martwicę ściany żołądka. Bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca było przebicie pobliskiej aorty i krwotok wewnętrzny. Gdyby maluch trafił do szpitala najpóźniej w kilka godzin po połknięciu baterii, niewykluczone, że dałoby się go uratować.

- Niestety, bardzo często rodzice nawet nie wiedzą, że dziecko cokolwiek połknęło czy włożyło do nosa, zwłaszcza, gdy jest to jeszcze maluch poniżej 3. roku życia i nie ma żadnych objawów, że może dziać się coś niepokojącego - mówi doc. Bożena Skotnicka z Kliniki Otolaryngologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. - Trudno jednak obarczać w takich przypadkach winą rodziców czy opiekunów dziecka. Nikt przecież nie jest w stanie nie spuszczać z niego oka przez 24 godziny na dobę. Dlatego najlepszym wyjściem, aby zapobiec wypadkom, jest takie zorganizowanie otoczenia dziecka, żeby żadne małe przedmioty nie mogły znaleźć się maluchowi pod ręką. Pamiętajmy, że dziecko poznaje świat m.in. wkładając do buzi różne rzeczy, od zabawek, przez jedzenie, po gąbkę od materaca. To dlatego wiele zabawek zawierających małe elementy jest przeznaczonych dla dzieci powyżej 3., a nawet 6. roku życia.

Liczy się czas
Główni pacjenci z ciałami obcymi w Klinice Otolaryngologii DSK to maluchy do 4. roku życia. W 80 proc. przypadków jakiś obcy element utknął w ich przełyku. To też szczególnie niebezpieczne miejsce, bo może dojść do przebicia ściany przełyku, albo jego zwężenia. Dlatego bardzo ważny jest czas dotarcia do lekarza i udzielenia fachowej pomocy dziecku. Jeśli nie potrafimy zastosować specjalnego chwytu, który pomoże usunąć obcy element z przełyku, nie próbujmy tego robić, aby bardziej nie zaszkodzić!

- Maluchy najczęściej wkładają sobie właśnie coś do ust - mówi doc. Skotnicka. - A wtedy taki obcy element może dostać się do dróg oddechowych. Choć to rzadkie przypadki, to też się zdarzają i są wyjątkowo niebezpieczne. Pomóc trzeba jak najszybciej.

Szczególnie niebezpieczne są baterie od zegarków, które zalegając przez pewien czas w nosie czy uchu, powodują martwicę błony śluzowej. Lekarze radzą też uważać na orzeszki ziemne. Choć są całkowicie niewskazane w diecie dziecka, bywa, że maluch niezauważony przez opiekuna sięga po garść takich orzeszków. Gdy takie elementy wpadną do oskrzeli i zablokują je, może to skończyć się tragicznie.

Na szczęście w zdecydowanej większości przypadków lekarze potrafią pomóc. Wyjmują z dziecięcych uszu, nosów, gardeł, krtani czy oskrzeli najrozmaitsze drobne elementy: monety, klocki, fragmenty zabawek, pinezki, śrubki, spinki, koraliki. - Bywa też czasem tak, że ciało obce nie daje żadnych niepokojących objawów - mówi doc. Skotnicka. - Dopiero przy okazji jakiś badań diagnostycznych wychodzi jego obecność. Albo np. maluch, który włożył sobie coś do ucha czy nosa, zaczyna mieć objawy zapalenia ucha lub niedrożności nosa i jest na to leczony. Dopiero gdy leczenie nie daje efektu, zaczyna być brana pod uwagę inna przyczyna choroby. Zdarza się więc, że przedmioty zalegają w nosach czy uszach bardzo długo.

- Pamiętam roczne dziecko, które połknęło guzik od bielizny, taki podwójny - opowiada lekarka. - Przez długi czas nikt o tym nie wiedział, ale dziecko przestało jeść stałe pokarmy, przyjmowało tylko płyny. Dopiero prześwietlenie pokazało, że ma guzik w przełyku. Maluch mógł pić, ale guzik nie pozwalał mu na nic innego.

Doc. Skotnicka przestrzega przed samodzielnymi próbami usuwania ciał obcych z nosa - istnieje bowiem ryzyko, że przedmiot może wpaść do oskrzeli. Jeśli dziecko samo nie wydmuchało guzika czy koralika, najlepiej udać się z nim na ostry dyżur najbliższego szpitala.

Nie próbujmy też sami wydostać z ucha dziecka żywego owada. Takie przypadki, że mucha czy karaluch wejdą do tego organu, też się bowiem zdarzają. - Nie jest jednak prawdą, że owad sam wyleci, jak się poświeci latarką przy uchu - mówi doc. Skotnicka. - Najlepiej wlać do ucha trochę wody, żeby owad przestał się poruszać, co jest bardzo dokuczliwe i przyjechać po pomoc.

Sezonowe przypadki
W okresie wiosennym częste są przypadki wkładania przez dzieci do uszu bazi. Z kolei w okolicach Wigilii w gardełka wbijają się ości ryb.

- Na szczęście ości ryb wbijają się zazwyczaj w obrębie gardła, są więc stosunkowo łatwe do wyjęcia - mówią lekarze. - Nie należy jednak próbować "przepychać" ich np. chlebem, ale skorzystać z fachowej pomocy. Gorzej, jeśli dzieci zjedzą np. bigos na kościach, który nie został przecedzony i fragmenty kostek wbiją się potem w przełyk. To samo dotyczy drobnych i bardzo niebezpiecznych kostek drobiowych, zwłaszcza z szyjek.

Najtrudniejsze dla diagnostyki są elementy plastikowe, bo nie widać ich na zdjęciach RTG. Wtedy lekarze szukając ciała obcego muszą poruszać się trochę po omacku. Trudne są przypadki, gdy dziecko połknie lub włoży do nosa ziarno grochu czy fasoli, która w wilgotnym środowisku łatwo pęcznieje. Zwiększając objętość, łatwo może zatkać oskrzela. Bywa też, że laryngolodzy zmagają się z nietypowymi przypadkami, np. połkniętą agrafką.

- Jednym z najbardziej nietypowych zdarzeń, z jakimi mieliśmy ostatnio do czynienia, był przypadek dziesięciolatka, który trafił do nas z pianką montażową w nosie - opowiada lekarka. - Chłopiec przyznał, że bawił się taką pianką, która jest zamknięta w pojemniku i wydzielana jest pod ciśnieniem po naciśnięciu przycisku. Dziecko przytknęło niefortunnie taki otwór do nosa, nacisnęło przycisk, a pianka wypełniła mu nos i natychmiast stężała. Trzeba było usuwać ją po kawałku.

Mimo że operacje usuwania ciał obcych z organizmów nie należą do najprzyjemniejszych, a czasem muszą nawet odbywać się w znieczuleniu ogólnym, czy z interwencją chirurgiczną, bywają "recydywiści" - dzieciaki, które do lekarzy np. z czymś w nosie, trafiają systematycznie.

Gablotka z trofeami
Białostoccy lekarze ciała obce z nosów i uszu dzieci wyjmują średnio kilkadziesiąt razy w roku, z dróg oddechowych czy przełyku - raz na kilka tygodni. Co ciekawsze znaleziska trafiają do specjalnej gablotki, która wisi na oddziale. Można tam znaleźć np. całkiem spory klocek lego o wymiarach ok. 1 cm na 1 cm, który potrafiła sobie włożyć do nosa trzyletnia dziewczynka. Jest też tu np. pionek do gry w Chińczyka, jaki trafił do oskrzela jedenastolatka. W tym przypadku, niestety, skończyło się tragicznie, dziecko zmarło.

- Jeśli ciało obce znajdujemy u starszego dziecka, jest to zazwyczaj nieszczęśliwy wypadek, np. dziecko trzymało nasadkę od mazaka czy pinezkę w buzi, ktoś je popchnął i połknęło przedmiot - mówią lekarze.

Bardzo rzadko, ale zdarza się, że rodzice zabierają na pamiątkę takie ciało obce. Większość chce przeważnie jak najszybciej o nieprzyjemnym zdarzeniu zapomnieć.

- Ta nasza gablotka jest stale uaktualniana i jest takim ostrzeżeniem dla wielu osób - mówią lekarze. - Ale nie tylko. Zdarzało nam się bowiem, że gdy umieszczaliśmy tam znalezione w przełykach monety, ktoś nam je stamtąd zabierał...

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3