Władze Białorusi stosują „drakońskie metody”, aby zatrzymać ucieczkę lekarzy z kraju

Andrzej Pisalnik
Andrzej Pisalnik
Udostępnij:
Białoruś nie radzi sobie z odpływem z kraju kadry lekarskiej. Uczelnie medyczne zaczęły odmawiać wydawania swoim absolwentom zaświadczeń o nabytych kwalifikacjach.

Sami białoruscy medycy piszą w branżowym kanale „Biełyje chałaty” na Telegramie, że reżim Łukaszenki chce zatrzymać przede wszystkim wyjazd ich kolegów do Polski, do której lekarze z Białorusi wyjeżdżają najczęściej ze względu na ułatwioną przez rząd procedurę uzyskania prawa do wykonywania zawodu.

Łatwość zalegalizowania się w Polsce dla lekarzy z Białorusi nie oznacza jednak, że nie muszą wcale przedstawiać dokumentów, poświadczających kwalifikacje, nabyte przez nich w kraju pochodzenia.

Zakaz wydawania zaświadczeń

Aby utrudnić legalizację za granicą, uczelnie medyczne na Białorusi przestały wydawać swoim, pracującym już w zawodzie, absolwentom zaświadczeń o odbytych przez nich stażach podyplomowych, kursie, poprzedzającym Lekarski Egzamin Końcowy, a nawet informacji o przedmiotach, zdanych i zaliczonych w trakcie nauki.

Według białoruskich medyków, nie posiadając odpowiednich dokumentów, wyjeżdżający za granicę lekarz z Białorusi może mieć problemy z nostryfikacją dyplomu, udokumentowaniem doświadczenia w pracy klinicznej, naukowej oraz ogólnego stażu medycznego.

Wcześniej na rozkaz Ministerstwa Zdrowia Białorusi wyższe uczelnie medyczne na Białorusi kilkakrotnie podniosły wysokość opłat, uiszczanych za wystawianie interesantom odpowiednich zaświadczeń.

Kiedy okazało się, że nie powstrzymało to wybierających się za granicę medyków, białoruskie władze postanowiły ograniczyć wydawanie dokumentów absolwentom uczelni, będącym obywatelami Białorusi. Rzecz w tym, iż z dostępem do odpowiedniej dokumentacji nie mają problemu studenci i absolwenci uczelni, legitymujący się paszportami innych krajów.

Łukaszenka grozi i straszy

Problem wyjazdu za granicę wykwalifikowanej kadry medycznej jest aktualny dla Białorusi od wielu lat. Kraj ten zachował odziedziczony po ZSRR system ochrony zdrowia, zakładający, że medycy, jako pracownicy budżetówki, otrzymują pensje znacznie niższe niż ich koledzy pracujący w Europie, w tym w Polsce. Średnia pensja lekarza na Białorusi wynosi obecnie nieco ponad 2 tysiące rubli białoruskich, co w przeliczeniu na złotówki wynosi około 3 tysięcy.

Po wyborach prezydenckich 2020 roku i bezprecedensowej w historii kraju fali represji, exodus medyków z Białorusi, jak zresztą przedstawicieli także innych zawodów, znacznie się nasilił.

Łukaszenka, rozumiejący, że przyczyną deficytu kadry lekarskiej jest prowadzona przez niego polityka, próbował straszyć białoruskich medyków między innymi tym, że podejmując raz decyzję o wyjeździe z Białorusi nigdy do kraju nie wrócą, gdyż zawodowo zostaną skreśleni.

W listopadzie ubiegłego roku dyktator zażądał od ministra zdrowia sięgnięcia, jeśli będzie trzeba, po „drakońskie metody”, aby zatrzymać odpływ za granicę lekarzy.

- Wyuczyłeś nieodpłatnie anestezjologów-reanimatologów (tych specjalistów najbardziej brakowało wówczas na Białorusi – red. )… Oni nam pomachali ręką i pojechali zarabiać. Powinieneś mi przedstawić propozycję rozwiązania problemu, nawet metodami drakońskimi! – krzyczał na szefa białoruskiego resortu zdrowia Łukaszenka.

Dyktator zaproponował wówczas nawet wprowadzenie 10-letniego obowiązku pracy absolwenta uczelni medycznej we wskazanej przez państwo instytucji medycznej. Obecnie termin obowiązkowej pracy dla młodego białoruskiego lekarza we wskazanym miejscu wynosi dwa lata. Na szczęście, jak na razie, perspektywa „10-ciu lat niewolniczej pracy”, jak ocenili propozycję Łukaszenki białoruscy studenci-medycy, nie ziściła się.

Za wprowadzoną na żądanie Łukaszenkę „drakońską metodę” powstrzymania odpływu z kraju kadry medycznej należy zatem uznać niewydawanie absolwentom uczelni medycznych dokumentacji, potrzebnej do podjęcia pracy w zawodzie za granicą.

Lekarzy z Białorusi więcej, ale dysproporcja pozostaje

Wbrew wszelkim przeszkodom, czynionym przez reżim Łukaszenki, pragnący opuścić kraj białoruscy lekarze znajdują taką możliwość. Ich liczba w Polsce oraz w innych krajach Europy ciągle się zwiększa. Według danych Ministerstwa Zdrowia stanowią oni drugą po Ukraińcach grupę pracujących w Polsce lekarzy spoza Unii Europejskiej.

Exodus medyków z Białorusi powoduje pogłębiający się brak specjalistów w tym kraju. Według danych z grudnia ubiegłego roku białoruski system opieki zdrowotnej potrzebował zatrudnienia 3175 lekarzy różnej specjalizacji i mniej więcej tyle samo wykwalifikowanych pielęgniarek.

Zasilanie polskiego systemu opieki zdrowotnej specjalistami zza wschodniej granicy i odpływ lekarzy z Białorusi wciąż nie przekłada się na wyrównanie dysproporcji, jaka istnieje między Polską, a Białorusią pod względem liczby lekarzy na 10 tysięcy pacjentów. Według Światowej Organizacji Zdrowia na Białorusi wskaźnik ten wynosi 51,91 specjalistów, a w Polsce tylko 23,79.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Jak żołnierz dawca ratuje ludzkie życie

Materiał oryginalny: Władze Białorusi stosują „drakońskie metody”, aby zatrzymać ucieczkę lekarzy z kraju - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie