Wojewoda prosi lekarzy o zgłaszanie się do walki z epidemią. Chętnych na razie nie ma (ZDJĘCIA)

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Wojewoda zaapelował do podlaskich izb okręgowych m. in. lekarzy i pielegniarek o przygotowanie listy ochotników do walki z koronawirusem. Ochotnicy, w razie potrzeby, zostaną oddelegowani do placówek, w których dramatycznie brakuje personelu medycznego. Ale czy znajdą się chętni?

Liczba osób zakażonych koronawirusem w regionie i kraju rośnie z dnia na dzień. Wojewoda widzi pilną potrzebą dodatkowego zaangażowania pielęgniarek, położnych, lekarzy oraz fizjoterapeutów do pracy przy bezpośrednim zwalczaniu epidemii. W czwartek zaaopelował do izb okręgowych, aby zebrały osoby gotowe do podjęcia wyzwań.

Na podstawie zgłoszeń utworzona zostanie lista m. in. lekarzy, którzy w pierwszej kolejności będą kierowani do pracy w szpitalach, w których dramatycznie brakuje personelu medycznego.

- Stale obserwujemy co się dzieje w innych województwach, w niektórych wojewodowie wydają nakazy pracy. W naszym regionie nie ma takiej sytuacji, żeby dyrekcja szpitali zgłaszała, że nie radzi sobie z obsadą kadrową. Ale to się może zmienić, dlatego wojewoda zaapelował o dobrowolne zgłaszanie się osób. By mieć listę rezerowową, zanim jeszcze wystąpi problem z personelem w danej placówce - tłumaczy Anna Dzierszko z biura prasowego Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Zobacz też: Białystok. COVID-19 stwierdzony u pracowników SOR i kliniki zakaźnej USK. Mimo to, oddziały nie zostały zamknięte (ZDJĘCIA)

Dodaje, że wojewoda Bogdan Paszkowski chciałby uniknąć nakazowego systemu delegowania do pracy lekarzy i liczy, że uda się zapewnić opiekę wszystkim pacjentom bez tego przymusowego narzędzia. Ale do piątku ani jedna osoba nie wpisała się na listę ochotników, choć izby okręgowe rozpowszechniły apel w środowisku medycznym.

- Umieściliśmy prośbę na portalu izby lekarskiej, łącznie z przepisami kto może być powołany. Nie mamy narzędzi, by zrobić więcej. Czekamy na pierwsze zgłoszenia. Jestem pełen obaw i nie wiem czy znajdą się koledzy, którzy zechcą wyruszyć na pierwszą linię frontu walki z koronawirusem. To wiąże się z ogromnym zagrożeniem dla nich samych, jak też dla ich rodzin. Decyzja o wpisaniu się na taką listę jest trudna i w naszym środowisku wiąże się z wieloma obawami - mówi dr Henryk Grzesiak, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku.

Zdaniem doktora oddelegowanie części personelu do walki z koronawirusem, spowoduje dziury w grafikach tam, gdzie osoba dotychczas pracowała.

- To jest dylemat. Mamy również kłopoty w regionie z wykonywaniem testów dla pracowników służby zdrowia. Wydawało się, że już będzie można wykonywać te badania nie tylko dla tych, którzy są podejrzewani o zakażenie, ale wszystkim pracownikom. Mimo obietnic niestety takich możliwości nie ma. To zbyt kosztowne i trudne logistycznie, ale nam daje bezpieczeństwo pracy. Nie wiem również jakie zabezpieczenie miałyby otrzymać osoby zgłaszajace się do walki, czy dostaną pakiet świadczeń, dobre ubezpieczenie i jedncześnie poczucie, że państwo martwi się o nich i chroni pod każdym wględem. My tego dziś nie wiemy, dlatego niewykluczone że w poniedziałek wojewoda nie dostanie od nas pozytywnej informacji i listy rezerwowej ze sztabem lekarzy - podkreślił Grzesiak.

Apel wojewody o dobrowolne zgłaszanie się do pracy w szpitalach, dotyczy lekarzy różnych specjalizacji, z pominięciem lekarzy po 60. roku życia oraz lekarek w ciąży i lekarzy wychowujących dzieci poniżej 18. roku życia. W przypadku oddelegowania do pracy w innej placówce powołanemu przysługuje zwiększone wynagrodzenie. Zasady reguluje ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych.

- Niezależnie od tego, czy osoba zostanie oddelegowana do walki z koronawirusem z własnej decyzji czy zostanie skierowana nakazem, to jej wynagrodzenie nie może być niższe niż 150 proc. przeciętnego wynagrodzenia zasadniczego, na danym stanowisku, w danym szpitalu, gdzie ewentualnie osoba miałaby pracować. Nie może być to również wynagrodzenie niższe niż to, które otrzymywała pracujac w normalnym trybie - informuje Anna Dzierszko z biura wojewody.

Osoby gotowe podjąć pracę przy bezpośrednim zwalczaniu epidemii zakażeń wirusem SARSCoV-2 mogą uzyskać szczegółowe informacje pod numerem telefonu: 857439410 lub 857439446 lub kierując zapytania drogą mailową na adres: [email protected]

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
bik

Nie zostawią tego co zgodnie z powiedzeniem "mają w garażu". Taka jest ich misja.

G
Gość

pare miesiecy temu pisdzielce mowili "niech wyjezdzaja" a teraz co? bol doopy i "prosze pomozcie"?

Polak madry po szkodzie a pisdzielec nie madrzeje nigdy

G
Gość
18 kwietnia, 13:16, Gość:

Państwo zapłaciło za ich edukacje więc powinni zgłosić się na apel. Składali przysięgę Hipokratesa.

czyli maja umrzec bo panstwo nie stac na srodki ochrony?

K
Krzysiek

jeśli występuje zagrożenie życia, z powodu braku m. innymi zabezpieczeń dla lekarzy, można odmówić wykonania pracy.

G
Gość

Państwo zapłaciło za ich edukacje więc powinni zgłosić się na apel. Składali przysięgę Hipokratesa.

Dodaj ogłoszenie