Wolą niszczyć, niż dać

Urszula Bisz [email protected]
– Są nieliczne firmy, które pomagają nam przekazując żywność, ale tak naprawdę jest wiele dużych sklepów, które zamiast nam pomóc, marnują żywność – mówi Franciszek Chrzanowski
– Są nieliczne firmy, które pomagają nam przekazując żywność, ale tak naprawdę jest wiele dużych sklepów, które zamiast nam pomóc, marnują żywność – mówi Franciszek Chrzanowski A. Gardocki
Udostępnij:
Podopiecznym domów dziecka i pomocy społecznej z woj. podlaskiego brakuje pieniędzy. Przedsiębiorcy, bojąc się wysokich podatków, wolą np. zniszczyć produkty żywnościowe, niż im je przekazać.

Przedsiębiorcy w ostatnim czasie nie mają klimatu na wspieranie potrzebujących - powiedział nam Franciszek Chrzanowski, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Łomży. - Niektórzy po prostu nie chcą pomagać, inni obawiają się, że jak nas wesprą, fikus ściągnie z nich bardzo duże pieniądze. Pewien przedsiębiorca opowiedział mi niedawno, że była u niego kontrola skarbowa, ponoć przejrzała mu wszystkie dokumenty po pięć razy. Zaraz po tym zrezygnował ze wspierania potrzebujących.
Do dobroczynności przedsiębiorców zniechęcił przypadek piekarza z Legnicy (woj. dolnośląskie), który zbankrutował, bo skarbówka kazała mu zapłacić gigantyczny podatek od darowizn w postaci bochenków chleba, przekazywanych m.in. domom dziecka.
Coraz słabsze źródełko
- Źródełko pomocy osób prowadzących działalność gospodarczą zaczęło słabnąć już kilka lat temu - opowiada Krystyna Jaśkiewicz, dyrektor Domu Pomocy Społecznej "Kalina" w Suwałkach. - Jeszcze nasza placówka i podobne do niej, odpukać, jakoś sobie radzimy, ponieważ podopieczni przybywają w związku z decyzjami odgórnymi, a za każdą decyzją idą pieniądze. Niewielkie, ale są. O wiele gorzej sytuacja wygląda np. w świetlicach środowiskowych, które mogą liczyć tylko na pomoc osób fizycznych i przedsiębiorców.
Pomimo jednak tego, że wielu osobom darowizny kojarzą się z koniecznością płacenia podatków, są takie przedsiębiorstwa, które konsekwentnie wspierają domy pomocy społecznej, czy domy dziecka.
Są też odważni
- Wspieram działalność charytatywną już od lat - powiedział Michał Ziniewski, właściciel białostockiej hurtowni spożywczej "Miland". - Przy okazji staram się nie zawracać sobie głowy fiskusem. Na szczęście moja firma przynosi dochody, dzięki czemu przeznaczam pieniądze na pomoc najuboższym z wypracowanego zysku. Wiem jednak, że inni biznesmeni wolą unikać darowizn w obawie przed fiskusem.
Wielu przedsiębiorców nie chciało z nami rozmawiać na temat darowizn, nerwowo reagując na słowo skarbówka. Kilku się przyznało, że przekazywało datki na domy opieki nie informując o tym fiskusa, narażając się na kontrolę i jej dalsze konsekwencje.
- Niestety, dochodzi do tego, że przedsiębiorcy i sprzedawcy wolą zmarnować żywność, której kończy się termin ważności, niż przekazać ją potrzebującym - mówią zgodnym chórem przedstawiciele pomocy społecznej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie