SPORT
    WSPÓŁCZESNA

    Sport na Wspolczesna.pl

    Rozwiń
    Wrona kracze na deszcz

    Wrona kracze na deszcz

    Dorota Naumczyk

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Włodzimierz Naumiuk od lat zapisuje w zeszycie wszystkie przysłowia o pogodzie

    Włodzimierz Naumiuk od lat zapisuje w zeszycie wszystkie przysłowia o pogodzie ©B. Maleszewska

    Wcześnie w tym roku zagrzmiało, i to na goło, zanim drzewa zdążyły się zazielenić, to już susza na pewno w maju będzie! - zapowiadają mieszkańcy Kaniuk. Z obserwacji przyrody - drzew i ptaków - potrafią ułożyć długoterminowe prognozy pogody.
    Włodzimierz Naumiuk od lat zapisuje w zeszycie wszystkie przysłowia o pogodzie

    Włodzimierz Naumiuk od lat zapisuje w zeszycie wszystkie przysłowia o pogodzie ©B. Maleszewska

    Mokry rok nas czeka, oj mokry - mówi Włodzimierz Naumiuk, wyglądając przez okno swojego warsztatu we wsi Kaniuki. - Skąd to wiem? Wystarczy popatrzeć na drzewa... W tym roku olcha wpierw się rozwinęła, jak brzoza, to i mokry rok będzie. Ale i słonko też latem dobrze poświeci - szybko dodaje, jakby na pocieszenie. - To i panie z miasta będą mogły się na trawce poopalać. Nie będą musiały chodzić do żadnych solariów.
    Pan Włodzimierz jest znanym na Podlasiu rzeźbiarzem ludowym, samoukiem.
    Okna jego warsztatu wychodzą na rozlewiska Narwi. Przed domem rosną olchy i kasztany, nieco niżej, nad samą rzeką, długi rząd wierzb. Wszędzie też, jak okiem sięgnąć, widać drewniane postacie ludzi, świętych, rzecznych rusałek, leśnych skrzatów i różnych zwierząt. Tuż przy płocie stoi drewniany dziadek rozmiaru dorosłego człowieka, przykryty jeszcze po zimie kawałkiem papy, żeby - jak wyjaśnia rzeźbiarz - nie zawilgotniał i nie zniszczał. Nieco dalej majaczy kształt koguta, jakby wyrastający z wielkiego pnia starego, ściętego drzewa. Swoją ostateczną formę przybierze zapewne dopiero wtedy, kiedy na podwórku zrobi się ciepło. Na razie pan Włodzimierz pracuje w warsztacie i tylko przez okno zerka na przelatujące nad Narwią gęsi.
    - A na ciepło będziemy musieli jeszcze trochę poczekać - mówi tajemniczo. - Bo w kwietniu, a nawet i w maju to jeszcze i przymrozki będą, a w nocy i śnieżek mały może popadać! W drugiej połowie maja będzie już ładnie, ciepło i słonecznie. Bardzo ładnie będzie! Tyle że susza nas czeka. Wcześnie w tym roku zagrzmiało, i to na goło, zanim się drzewa zdążyły zazielenić, to i na pewno susza już w maju straszna będzie! A potem gorąco, bez deszczu i nieurodzaj. Bo jak maj będzie suchy, to i urodzaju nie ma co się spodziewać. Niezłe lato za to będzie: trochę upałów i jak kto lubi, będzie się mógł już w czerwcu poopalać. Słonka na pewno nie zabraknie. Potem będzie trochę chłodniej i mokro, ale jesień znowu przyjdzie piękna i ciepła. I będzie bardzo dużo grzybów!
    Ludzie musieli planować pracę
    Pan Włodzimierz, tak jak i wielu mieszkańców wsi Kaniuki, nie ma większych problemów z przepowiadaniem pogody na najbliższe dni, tygodnie, a nawet miesiące. Uczył się tego od swoich dziadków.
    - Kiedyś przecież nie było telewizora z prognozą pogody ani radia, z którego ktoś nam powie czy będzie deszcz czy słonko, a ludzie musieli jakoś planować prace w polu: siew i żniwa - wyjaśnia. - Dobry rolnik to obserwował kłos, ale ludzie podglądali też drzewa, zwierzęta i ptaszki i po ich zachowaniach wiedzieli, czy idzie na suszę czy na deszcz.
    W przyrodzie się pomieszało
    Teraz jednak pan Włodzimierz trochę się martwi, że z roku na rok coraz trudniej przewidzieć pogodę. Wszystko się bowiem - jak mówi - w przyrodzie pomieszało.
    - Tyle chemii jest w powietrzu, zanieczyszczenia, że już mało kto się rozezna w tej pogodzie - wyjaśnia. - Kiedyś można było obserwować, kiedy bociany przylatują, kiedy zakładają gniazda i już wiadomo było, jakie lato nas czeka, a teraz... - rzeźbiarz macha ręką z rezygnacją. - Teraz to już nawet ptaki pochorowały się na jakąś grypę i nie chcą latać tak jak kiedyś. To i pogodę trudniej przewidzieć. Bo ptaki chore inaczej się przecież zachowują. Tak jak i człowiek chory inaczej chodzi i mówi. Aj, wszystko się zmieniło...
    Pan Włodzimierz żali się, że w tym roku, zimą, mniej wróbli było widać na podwórku niż w minionych latach. I mniej bocianów do Polski wraca. Ale za to - jak podkreśla - szybko do nas wracają i od razu zaczynają gniazda zakładać. Tak, jakby bały się, że im czasu na odhodowanie młodych zabraknie... Rzeźbiarz obserwuje też "rabunek" - wiele bocianów kradnie patyczki z gniazd innych ptaków, które jeszcze nie wróciły do kraju.
    - Tak, jakby wiedziały, którzy z ich kolegów zdecydowali się zostać w ciepłych krajach - żartuje Naumiuk. - Bocianom też się to pogody pomieszanie z poplątaniem nie podoba.
    Mądrości dziadków w zeszycie
    - Kiedyś to ludzie, żeby ułatwić sobie życie, pilnowali kalendarza i w dni kolejnych juliańskich patronów obserwowali pogodę - mówi Włodzimierz Naumiuk i sięga na półkę po gruby zeszyt pełen ludowych przysłów. - Na przykład jak na Jakowa, 13 maja, będzie ciepły wieczór i gwiaździsta noc, to lato będzie upalne, a jak na Sidora, 27 maja, będzie zimno, to znaczy, że i całe lato będzie chłodne.
    Zeszyt Naumiuka pełen jest karteczek z ludowymi prawdami, które pomagały chłopom w planowaniu prac polowych. "Nie siej pszenicy dopóki nie zobaczysz pączków na dębie", "Jak żaba kumka to już owies można siać", "W dniu patronki Ireny, 29 kwietnia, już można szykować kapustę na rozsadę", a "jak 13 czerwca przyjdzie Jeremiej, to nic już nie siej" - rzeźbiarza czyta kolejne porady. - "Jak w maju nie popada deszcz, to i lato będzie suche i nieurodzajne".
    - Tu we wsi wszyscy umieją pogodę przepowiedzieć - mówi Naumiuk. - Wystarczy każdego jednego chłopa spytać, co siedzi na ławce przed domem. Tyle że oni może chętniej o kobietach będą chcieli rozmawiać niż o pogodzie, bo jedno i drugie tak samo trudne do przewidzenia... - żartuje.
    W Kaniukach tylko pogoda się zmienia
    Na ławce przed sąsiednim domem siedzi kilku mężczyzn. Rozmawiają o... pogodzie.
    - A o czym tu innym rozmawiać, jak w Kaniukach tylko pogoda się zmienia, nic innego - wyjaśniają, śmiejąc się. - A jakie lato będzie? Ładne będzie, nie ma co! Na słonko trzeba się szykować. W czerwcu kilka dni upału się trafi, a w sierpniu przyjdzie deszcz, ale ogólnie ładnie będzie.
    Panowie znają wiele ludowych przysłów, pomagających w przepowiadaniu pogody.
    - Moja ciotka zawsze mówi, że jak na imieniny Anny chłodny poranek, to idzie mroźna zima - mówi najmłodszy z nich. - A jak zimą często były nawałnice, to latem mocno powieje.
    I po chwili namysłu dodaje: "Gdy na Chreszczenie (19 stycznia) jest mróz i dzień jasny, to lato będzie suche". "A jak na Joachima (2 lutego) w południe mocne słonko świeci, to i wiosna wcześnie przyjdzie". A w tym roku na Joachima aż ciemno na podwórku od chmur było i na wiosnę przez to długo przyszło nam czekać.
    Trzeci mężczyzna, w szarym berecie, pokazuje na niebo.
    - A ja to wolę ptaki obserwować, one wszystko o pogodzie powiedzą - mówi. - Już kilka dni gęsi w dużych kluczach lecą, a to znaczy, że jeszcze trochę na ciepłe dni przyjdzie nam poczekać. Ptaki wszystko wiedzą!
    O tym, że jak jaskółki nisko latają to zbliża się deszcz, wie też wielu ludzi.
    - Ale deszcz to nie tylko jaskółki, ale i sroki mogą przepowiadać - dodaje mieszkająca kilka domów dalej żona sołtysa - Anna Naumiuk. - I wrony też na deszcz kraczą.
    - A jeśli się na gromnicy kogut napije wodzicy, to na Jurija wół się naje trawicy - uzupełnia sołtys, Grzegorz Naumiuk. - Tak powiadali starzy ludzie we wsi i ta prawda się w życiu sprawdza. Bo znaczy, że jak w gromniczne święto, 15 lutego, będzie odwilż, to na imieniny Jerzego, 6 maja, wyrośnie już piękna trawa. W tym roku zielonej trawy na początku maja na pewno nie będzie, bo w gromnicę nie odwilż tylko mrozy straszne były!
    Sołtys przypomina sobie jeszcze kilka przysłów, na podstawie których wieś przepowiada pogodę i planuje prace w polu: "Jak na Jurija rosa, to nie będzie owsa", "Jak na wiązie dużo nasienia, to będzie urodzaj na ziemniaki", "Jak śnieg na Kuciu, grzyby na leta".
    - O właśnie! To w tym roku dużo grzybów będzie, bo w wigilię mieliśmy dużo śniegu - wykrzykuje sołtysowa. - Tyle że my mamy wigilię 6 stycznia, bo nasz kalendarz juliański. My pogodę po takich mądrościach przepowiadamy, ale i wszystkie prognozy pogody w telewizorze też oglądamy! Tylko że one rzadziej się sprawdzają, niż nasze powiedzenia...
    - A bo i w tej pogodzie ostatnimi laty to się namieszało, tak jak i w ludziach i w polskim rządzie - kwituje rzeźbiarza Naumiuk.

    Czytaj treści premium w Gazecie Współczesnej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo