Wybory 2020. Dymisja wicepremiera Jarosława Gowina, zwycięski remis opozycji i wieczorny kontraatak PiS. Będzie głosowanie korespondencyjne

szach
Posiedzenie Sejmu 6.04.2020 roku Adam Jankowski
Wicepremier Jarosław Gowin poza rządem, jego partia Porozumie nadal w koalicji z PiS i Solidarną Polską, ale Zjednoczona Prawica przegrała południowe głosowanie w sprawie wyborów korespondencyjnych 10 maja. - To jest pierwsza od pięciu lat tak kluczowa sprawa, której PiS nie potrafi przeforsować - zacierała ręce opozycja po południu 6 kwietnia. Wieczorem PiS i Zjednoczona Prawica przypuściła skuteczny kontratak. W maju Polacy wybiorą prezydenta korespondencyjnie.

Pierwsza polityczna bomba została odpalona w poniedziałek w samo południe na holu sejmowym. Zdetonował ją wicepremier Jarosław Gowin, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

- Podaję się do dymisji, na moje miejsce wicepremiera rekomenduję minister Jadwigę Emilewicz, Porozumienie pozostaje w koalicji rządowej - wyliczał Jarosław Gowin.

Od kilku dni mocno stał na stanowisku, że wybory prezydenckie nie mogą się odbyć 10 maja.

Zaproponował ich przesunięcie poprzez wydłużenie kadencji obecnego prezydenta o dwa lata bez prawa reelekcji. To wymagałoby jednak zmiany konstytucji, czyli 307 głosów w Sejmie. Opozycja twardo stała na stanowisku, że takiej noweli nie poprze. Bo wybory można przesunąć w oparciu o obecne zapisy konstytucji.

Wicepremier chciał też, by PiS zgodził się na to, aby do sposobu głosowania korespondencyjnego zostało dopisane 3-miesięczne vacatio legis. To pozwoliłoby na odłożenie majowych wyborów. Ale w tej sprawie też nic nie wskórał. Dlatego złożył dymisję. Zapowiedział jednocześnie, że będzie namawiał posłów ze swojej partii, by zagłosowali za korespondencyjnym głosowaniem. Porozumienie razem z nim ma w Sejmie 18 parlamentarzystów.

Czytaj też:Siedem lat prezydenta

- Jarosław Gowin forsował własny pomysł na przeprowadzenie wyborów, jednak nie znalazł wymaganej większości. W jego ocenie, stało się to naturalną przyczyną do podjęcia decyzji o dymisji - komentuje nam Mariusz Gromko, białostocki senator PiS. - Jednocześnie wicepremier mówił na konferencji, że będzie zachęcał członków Porozumienia, aby głosowali za korespondencyjnym sposobem wyborów, chociaż nie był pewien, czy uda się wszystkich przekonać. Jak widać, nie udało się.

Bowiem jeszcze na dobre nie rozkręciła się karuzela z opiniami po dymisji wicepremiera, a Sejmem wstrząsnęła kolejna polityczna bomba. PiS nie znalazł większości, by wprowadzić pod obrady sprawę głosowania korespondencyjnego. Padł remis ze wskazaniem na opozycję: 228 do 228, trzech posłów się wstrzymało.

- Wygraliśmy - oznajmił na Twitterze podlaski poseł lewicy Paweł Krutul.

Z kolei lider podlaskiej PO w rozmowie z nami zwrócił uwagę, że to jest pierwsze od pięciu lat tak kluczowe głosowanie, które PiS przegrał. - Okazało, się nie wszyscy posłowie Porozumienia posłuchali swojego lidera. Ale nie sądzę, by ta partia wyszła z koalicji rządowej - mówił Robert Tyszkiewicz.

Paweł Krutul też nie wierzy w przesilenie w koalicji. - Iskrzy tam nie od dziś, ale to ich problem - mówił „W grach politycznych” na antenie Radia Białystok. - Dla nas najważniejsze jest to, by zająć się zdrowiem Polaków i gospodarką.

Emocje o rozpadzie obozu rządowego studzi Mariusz Gromko. - Sądzę, że koalicja Zjednoczonej Prawicy nadal będzie trwała i będzie realizować postulaty, z którymi razem szliśmy do wyborów. Zmiana na stanowisku wicepremiera nie zaburzy prac rządu ani trwania koalicji - mówił nam wczoraj senator.

Robert Tyszkiewicz zwrócił uwagę na inny aspekt burzliwego poniedziałku. - Bardziej interesujące od kształtu obozu władzy jest to, czy dotrze do niego prosta prawda: że nikt nie chce głosowania w maju i to w formie korespondencyjnej - tłumaczył lider podlaskiej PO.

Podkreślał, że to, co PiS proponuje w sprawie wyborów, nigdzie na świecie nie miało miejsca w skali ogólnokrajowej.

- Na Białorusi są wybory przedterminowej, gdzie jeżdżą z urną po fabrykach, jednostkach wojskowych i ludzie kartki wrzucają. U nas będzie jeszcze lepiej. Kraj, w którym urnę wyborczą zastępuje skrzynka na listy nie jest już krajem demokratycznym- Kraj, w którym urnę wyborczą zastępuje skrzynka na listy nie jest już krajem demokratycznym - mówił.

Mariusz Gromko był przekonany, że sprawa głosowania korespondencyjnego wróci.

- Jeśli ustawa zostanie podjęta, to trafi do Senatu. Opozycja natomiast głosem marszałka Grodzkiego już zapowiedziała, że ma zastrzeżenia do głosowania korespondencyjnego. Mam jednak nadzieję, że senatorów opozycji parlamentarnej najdzie refleksja, że to jedyny bezpieczny sposób wyboru prezydenta. Bezpieczny zarówno dla osób głosujących, jak i pracujących w komisjach wyborczych. Każdy wolałby, by wybory przeprowadzić w tradycyjny sposób, ale sytuacja wymaga zmian. Stąd też, propozycja głosowania korespondencyjnego. - stwierdził.

Wieczorem PiS i Zjednoczona Prawica przypuściła kontratak. Zamiast rozpatrywanego przez pewien czas reasumpcji pierwszego głosowania, obóz rządzący złożył projekt ustawy o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020. Doprecyzuje on kwestie techniczne związane z głosowaniem korespondencyjnym. Ostatecznie większości sejmowej udało się go wprowadzić pod obrady trzema głosami (230:227).

Później posłowie przyjęli zasady korespondencyjnego głosowania 10 maja 2020 roku.

Za było 230 posłów, 226 przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosowania.

Według nowej ustawy, wybory zostaną przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego w pierwszej i ewentualnej drugiej turze. Głosowanie będzie odbywać się bez przerwy od godziny 6 do godziny 20. Wyborcy będą musieli umieścić kopertę z kartą głosowania w specjalnej skrzynce pocztowej na terenie gminy, w której są zapisani w spisie wyborców. Koperty odbiorą pracownicy Poczty Polskiej, która tego dnia może zawiesić wykonywanie wszelkich innych operacji i usług.

Zobacz też:Kontrowersyjny art. 17

Ustawa zakłada również, że marszałek Sejmu może zmienić termin wyborów prezydenckich, jeśli na terenie kraju zostanie ogłoszony stan epidemii. Nowy termin musi jednak być zgodny z przepisami konstytucji, a to oznacza, że jedynym dodatkowym terminem głosowania może być 17 maja.

Rząd znosi kolejne ograniczenia.

Wideo

Materiał oryginalny: Wybory 2020. Dymisja wicepremiera Jarosława Gowina, zwycięski remis opozycji i wieczorny kontraatak PiS. Będzie głosowanie korespondencyjne - Kurier Poranny

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

"kontraatak PiS"

jezyka polska trudna jezyka

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3