Wybrał Polskę, a nie Armię Czerwoną

Mateusz Bielski
- To jak dopełnienie testamentu - mówi Wiktor Sorokin, który w tajemnicy przechowywał zabytkową tablicę do 1990 r., a teraz doprowadził do jej umieszczenia w Muzeum Wojska.
- To jak dopełnienie testamentu - mówi Wiktor Sorokin, który w tajemnicy przechowywał zabytkową tablicę do 1990 r., a teraz doprowadził do jej umieszczenia w Muzeum Wojska. M. Dolecki
Białystok. Przetrwała okupację niemiecką, sowiecką, lata komunizmu, a nawet... wybuch gazu. To, że niedługo wszyscy będziemy mogli oglądać pamiątkową tablicę z czasów wojny polsko-bolszewickiej, zawdzięczamy głównie Wiktorowi Sorokinowi, który w 1939 r. przybył do Polski jako syn... okupanta, oficera Armii Czerwonej.

- W 1965 roku moja nauczycielka Janina Mer, która ukrywała tablicę od początku wojny, przekazała mi ją w najwyższej tajemnicy - mówi pan Wiktor, który przechowywał tablicę, narażając się na srogą karę ze strony komunistycznych władz. - Miałem ją ponownie pokazać światu, kiedy przyszedłby na to odpowiedni, bezpieczny czas.

Treść tablicy była nie do zaakceptowania dla komunistów: upamiętnia bowiem śmierć dwóch harcerzy, uczniów Seminarium Nauczycielskiego w Białymstoku - Romana Hryniewieckiego i Zbigniewa Roszczyka, którzy zginęli w walce z bolszewikami w 1920 roku.

Po wybuchu z tablicy zostały kawałeczki
Nadszedł jednak rok 1990. Pamiątkowa płyta miała zostać odsłonięta w sierpniu, jednak wcześniej umieszczono ją w gablocie redakcji "Kuriera Podlaskiego" przy ul. Suraskiej. Nie powisiała tam długo. Dziesięć dni po wystawieniu tablicy wielki wybuch gazu rozsadził podziemia budynku, w którym mieściła się redakcja. Z tablicy zostały kawałeczki.

- Jednak podczas porządkowania gruzów udało się odnaleźć wszystkie fragmenty i sklejona tablica została powieszona na ścianie dawnego Seminarium Nauczycielskiego - mówi pan Wiktor. - Już wtedy, ze względu na jej zły stan, władze zobowiązały się przenieść płytę do muzeum.

Choć minęło 18 lat, obietnice nie zostały spełnione. Tablica niszczała, deszcz wypłukał klej spajający odłamki i teraz całość trzyma się już tylko dzięki metalowej ramie. Ktoś też próbował ją zerwać, o czym świadczą oderwane dwa dolne uchwyty w formie lilijek. Pan Wiktor znowu więc musiał wziąć sprawę w swoje ręce. Zgłosił sprawę do Urzędu Miejskiego. Po rozmowach płyta zostanie wreszcie umieszczona w muzeum.

Dokończenie testamentu nauczycielki
11 listopada nastąpi uroczyste odsłonięcie odrestaurowanej tablicy w Muzeum Wojska Polskiego, zaś na poprzednim miejscu umieszczona zostanie kopia. Do tego czasu gipsową replikę udostępnioną przez pana Wiktora można oglądać w Muzeum Wojska w Białymstoku.

- Oryginalna tablica to niezwykle ciekawy eksponat - zapewnia Marek Gajewski z Muzeum Wojska. - Prawdopodobnie będzie umieszczony jako fragment ekspozycji stałej.

- Uważam to za dokończenie testamentu Janiny Mer - mówi pan Wiktor - I za dopełnienie historii.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pan Sorokin

Panie Sorokin ujawnij Pan całą prawdę o sobie co Pan robił za komuny! A dopiero może Pan się chwalić starymi tabliczkami metalowymi. Trzeba iść z duchem czasu i oddać do muzeum tą tabliczkę.

b
ben

Moze by tak napisac pare slow o samym panie Sorokinie-pewnie ciekawy zyciorys ?

Dodaj ogłoszenie