Wzięli sprawę w swoje ręce

Tomasz Kubaszewski [email protected]
Państwo L. nie przyznają się do winy. Twierdzą, że jeśli zrobili cokolwiek złego, to w interesie własnego dziecka.
Państwo L. nie przyznają się do winy. Twierdzą, że jeśli zrobili cokolwiek złego, to w interesie własnego dziecka. Archiwum
Sejny. Rodzice 10-letniej dziewczynki zasiadają na ławie oskarżonych sejneńskiego sądu.

Mieli "wymierzyć sprawiedliwość" chłopcu, który pobił ich córkę.

Błahe z pozoru zdarzenie przekształciło się w prokuratorski akt oskarżenia. Ewa i Cezary L. odpowiadają za naruszenie nietykalności cielesnej 10-letniego Wojciecha G. Matka dziewczynki miała go wytargać za ucho, a ojciec kolanem uderzyć w krocze.

Jak informowaliśmy, wszystko rozegrało się w październiku ubiegłego roku. Wojtek miał szarpać się z koleżanką z klasy. W efekcie doszło do skaleczenia ust dziewczynki.

Wojtkowi nic się nie stało

Następnego dnia w szkole pojawiła się matka dziewczynki - Magdy L. Zdaniem prokuratora, weszła do klasy, chwyciła Wojtka za ucho i wyprowadziła.
Dyrekcja szkoły wezwała ojca dziewczynki. Pojawił się dzień później. W obecności szkolnego pedagoga miał podnieść chłopca do góry, a potem wymierzyć mu cios kolanem prosto w krocze.

Zarówno to, jak i ciąganie za ucho nie spowodowało u Wojtka żadnych obrażeń. Jego rodzice postanowili jednak, że sprawy nie popuszczą. Zajęła się tym sejneńska prokuratura.

Znajomości w prokuraturze

Rodzice dziewczynki nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień. Przemówili dopiero podczas ostatniej rozprawy.

Matka zeznała, że być może ją poniosło, ale szczegółów nie pamięta. Dodała jednak, że jej córka była maltretowana przez kolegę z klasy.
Cezary L. opowiedział z kolei o wielu spotkaniach z ojcem Wojtka - Stanisławem G. Miał on domagać się wysokiego odszkodowania (około 10 tys. zł) za to, co spotkało jego syna. Straszył jednocześnie, że jeśli pieniędzy nie otrzyma, sprawą zajmą się organy ścigania. Miał też powoływać się na znajomości w białostockiej prokuratorze.
Obrońca państwa L. złożył kilka wniosków dowodowych, które miały m.in. odpowiedzieć na pytanie, czy 10-letni Wojtek nie jest dzieckiem stwarzającym nieustanne problemy. Sąd jednak na to nie przystał. Zadowolił się wcześniejszą opinią nauczycieli, że wcześniej skarg na chłopca nie było.

Do więzienia?

Proces będzie kontynuowany w przyszłym tygodniu. Teoretycznie, rodzice dziewczynki mogą nawet trafić do więzienia.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie