Za co spotkała nas taka kara?

Aleksandra Gierwat agierwat@wspolczesna.pl
- Oto, co pozostało z budynków gospodarskich. Tylko kupa gruzu! - mówi z bezradnością w głosie Tadeusz Przechodzeń
- Oto, co pozostało z budynków gospodarskich. Tylko kupa gruzu! - mówi z bezradnością w głosie Tadeusz Przechodzeń G. Lorinczy
Tybory-Wólka. Trąba powietrzna? Nawet najstarsi mieszkańcy wioski Tybory-Wólka nigdy czegoś takiego tu nie widzieli. Aż do minionej soboty.

16 sierpnia kataklizm bezlitośnie pustoszył wioskę, nie oszczędził nikogo. Poszkodowani potrzebują pomocy i niepewnie patrzą w przyszłość.

Niedzielne wilgotne i chłodne popołudnie. Ciemne, szare chmury zasnuwają niebo. Do wioski Tybory-Wólki nie trzeba pytać o drogę - z Wysokiego Mazowieckiego prowadzą nas powalone drzewa. Widoczne z daleka budynki z pozrywanymi dachami utwierdzają w przekonaniu, że docieramy na miejsce.

Na jednym z podwórek, pośród połamanych dech, deseczek i bali kręci się czarny kundelek. Przewrócona buda chyba tylko cudem ocalała z żywiołu, który porywał i niszczył wszystko, co stanęło na jego drodze. Po budynkach gospodarczych pozostały tu jedynie przekrzywione ściany. A i to nie wszystkie.

- Może to dlatego, żeśmy gromnicy w oknie nie wystawili... - Tadeusz Przechodzeń wznosi pytająco oczy do nieba.

Jak żyje, a to już przeszło 70 lat, czegoś takiego nie widział. Może jedynie w telewizji.

Oczekiwanie na koniec świata

Na podwórku u Kolińskich ogromna tafla blachy przygniotła ciągnik. Huragan zerwał ją od sąsiadów i niósł tak przez 300 metrów. Ale ciągnik to nie jedyna strata. Pomieszczenia gospodarskie wyglądają, jak gdyby gospodarstwo stało się celem myśliwców: podziurawiony dach ledwo znajduje oparcie w nadwątlonych fundamentach, których gdzieniegdzie w ogóle brak. Wyważone z chirurgiczną precyzją ściany uszkodziły maszyny, w tym kombajn. I tu też chyba tylko cudem ostała się kryta solidną blachą psia buda.

- Szczęście w nieszczęściu, że chociaż dom cały i nikomu z nas nic się nie stało - wzdycha Janusz Koliński.

Ale dochodów z niewielkiego gospodarstwa w najbliższych dniach nie będzie. Jeszcze we wtorkowy wieczór ogromnym problemem był brak prądu. Bez tego większość prac w obejściu nie jest możliwa.

Kobiety opowiadają, że to jakby koniec świata. Niebo raz po raz bielało od błysków, jak na dyskotece. Porwana z dachów blacha fruwała leciutko niczym kartka papieru, a drewniane konstrukcje łamały się pod naporem wichury. Kolińscy z przerażeniem w oczach patrzyli z okien swego domostwa, jak żywioł niszczy ich dobytek. Jabłońscy po pierwszym grzmocie schowali się w piwnicy.

- Wnuczek mi się rozpłakał: babcia, a gdzie my będziemy zboże chować? - Jadwiga Jabłońska wskazuje na bawiącego się nieopodal złotowłosego malca. - Do trzeciej godziny bał się zasnąć...

Jabłońskim, oprócz budynków gospodarczych, wichura uszkodziła dach domu, a towarzysząca jej nawałnica zalała pomieszczenia. To jedyny budynek mieszkalny, który w Tyborach-Wólce ucierpiał podczas sobotniego kataklizmu. Przy pomocy strażaków udało się prowizorycznie załatać dach, ale rodzina z obawą myśli o każdym kolejnym dniu.

Cała wieś nie ma prądu, więc prognozę pogody mogą sprawdzić jedynie w samochodowym radiu. Co będzie, gdy zacznie padać? Czy plandeki wytrzymają napór deszczu? Konieczny jest pilny remont, ale to wymaga pieniędzy. Agent ubezpieczeniowy zjawił się dopiero we wtorek. Powiedział, że dostaną je do niedzieli.

- Oni zawsze dużo obiecują, ale jak się podpisuje polisę - wzdycha ze smutkiem Wacław Jabłoński, mąż pani Jadwigi.

Straty liczone w dziesiątkach milionów

W całym województwie takich dotkniętych kataklizmem miejscowości było znacznie więcej. Do skutków nawałnic podlascy strażacy wyjeżdżali niemal 300 razy, najczęściej w powiatach wysokomazowieckim, gdzie leżą Tybory-Wólka, oraz sąsiednim zambrowskim. Według szacunków Urzędu Wojewódzkiego straty wyniosły ponad milion złotych i te pieniądze miały trafić na konta urzędów gminnych najpóźniej w środę. Ale ta suma dotyczy jedynie uszkodzonych domów. Łączne straty liczone są już w dziesiątkach milionów.

Sobotnia wichura pozbawiła prądu 30 tysięcy odbiorców, a jeszcze we wtorek wieczorem elektryczność nie docierała do 18 miejscowości. Tam, wszystko co można, zasila się agregatami. Ale te po kilku dobach ledwie zipią. Jak długo jeszcze pociągną? Mieszkańcy z coraz większą obawą spoglądają w przyszłość. Kiedy wreszcie nadejdzie ta obiecywana pomoc?

Wtorkowe nadzieje prysnęły jak bańka

We wtorkowe popołudnie w mieszkańców Tyborów-Wólki wstępuje nieco nadziei. Tuż przed godziną 17, w promieniach palącego słońca do wioski podjeżdża sznur samochodów. Jest prasa, jest telewizja, są stacje radiowe. I najważniejsze: prezydent Lech Kaczyński przyjechał, by się z nimi spotkać, by na własne oczy ujrzeć, jak trąba powietrzna obeszła się z ich dobytkiem. Cała wioska z uwagą śledzi głowę państwa. Gdzie pójdzie? Co powie? Jaką pomoc obieca?

Na podwórku u Kolińskich tłoczno, zebrała się większość sąsiadów. Prezydent udał się z gospodarzem do obory. Wszyscy patrzą w stronę obory. Prezydent staje na środku podwórka, zgromadzeni w napięciu czekają, co powie. Idzie obejrzeć kolejne gospodarstwa, tłum reporterów i mieszkańców ciągnie za nim.

Jednak z upływem czasu miny poszkodowanych rzedną. Jabłońscy i ich sąsiedzi z coraz większym trudem ukrywają rozczarowanie.

- Nic konkretnego nam nie obiecał, tylko się tu zakręcił i mruknął coś pod nosem - żali się jedna z kobiet stojących przy uszkodzonym domu.

- A potem w telewizji pokażą, że mówił głośno i że nam tyle naobiecywał - wchodzi jej w słowo sąsiadka.

Zgiełk powoli przycicha, zawiedzeni mieszkańcy udają się do swych domów.

- Napiszcie o naszej tragedii. My tu naprawdę potrzebujemy pomocy! - proszą na odchodne.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dziewczęta, ubierajcie się

To, że to było właśnie pod Częstochową (drugi raz) to nie przypadek. To kara za grzechy. Data - 15 sierpnia, Święto - też nie pozostawia złudzeń. Wygląda na to, że ma to związek z tym, co działo się w Częstochowie. Jeżeli do Najświętszego Miejsca w Polsce dziewczęta przybywają nie dość, że w spodniach, klapkach i krótkimi rękawamui, a jeszcze pokazują brzuchy, piersi, plecy albo noszą jeszcze bardziej nieprzyzwoity strój (np. spodnie zabronione we Włoszech) i osłaniają to, czego pod żadnym pozorem nie powinno być widoczne, a zwłascza w Tym Świętym Miejscu to nie należy dziwić się tym, że przeszły tak gwałtowne i niszczycielskie burze.

Dziewczęta, odstąpcie od noszenia spodni!

h
hipokryzja_polska
W dniu 23.08.2008 o 09:57, Kiks napisał:

Ciemny lud musi mieć jasne wytłumaczenie: za co spotkała nas taka kara? Jaka kara do jasnej anielki? ale to efekt prania mózgu przez proboszczów i to przez setki lat. Np. w USA, kiedy Katrina pustoszyła wybrzeże Zatoki Meksykańskiej, nawiedzeni kaznodzieje wciskali ludowi (czarnemu) bzdety, że to kara boska za homoseksualizm. Ciemny lud to kupi hahahahaha. Widocznie wy z tej wioski za mało daliście na tacę i za rzadko łaziliście na pielgrzymki. Albo jeździli do Fatim i innych Lourdesów. Ciekawe tylko dlaczego w przepaść spadają autobusy ze świeżo wymodlonymi uczestnikami pielgrzymek zagranicznych. Za mało się modlili? Za mało wody wypili? Tej z cudownego źródełka? Ale ciemnota....


Zgadza się. Wiatr posprzątał samowolki budowlane, szopki i lepianki. Teraz my wszyscy zapłcimy za to odszkodowanie, bo politycy muszą się promować. Zapłacą oczywiści biedacy z miasta bo nasz katolicki farmer na ten cel nie sprzeda ani hektara.
K
Kiks

Ciemny lud musi mieć jasne wytłumaczenie: za co spotkała nas taka kara? Jaka kara do jasnej anielki? ale to efekt prania mózgu przez proboszczów i to przez setki lat. Np. w USA, kiedy Katrina pustoszyła wybrzeże Zatoki Meksykańskiej, nawiedzeni kaznodzieje wciskali ludowi (czarnemu) bzdety, że to kara boska za homoseksualizm. Ciemny lud to kupi hahahahaha. Widocznie wy z tej wioski za mało daliście na tacę i za rzadko łaziliście na pielgrzymki. Albo jeździli do Fatim i innych Lourdesów. Ciekawe tylko dlaczego w przepaść spadają autobusy ze świeżo wymodlonymi uczestnikami pielgrzymek zagranicznych. Za mało się modlili? Za mało wody wypili? Tej z cudownego źródełka? Ale ciemnota....

G
Gość

No właśnie mamy swoją tragedię nie ma pomocy i dachu nad głową a czeczeńcy mieszkają w hotelu iga za darmo i ieszcze ponad 500 zł na osobę dostają