Zabierzcie mnie z piekła! "Dzicz w normalnej rodzinie"

Janczo Todorow, Dariusz Chajewski [email protected]
Skutki molestowania mogą pozostać w psychice dziewczyny na zawsze. Zwłaszcza, że działo się to w rodzinie.
Skutki molestowania mogą pozostać w psychice dziewczyny na zawsze. Zwłaszcza, że działo się to w rodzinie.
Udostępnij:
- Błagam, tylko nie do domu, bo się zabiję - usłyszał od piętnastolatki wychowawca gimnazjum. Niedługo potem sąd aresztował jej braci. Pod zarzutem gwałtu i kazirodztwa.

Wieś w okolicy Żar (Lubuskie), raptem kilkadziesiąt rozrzuconych jakby niedbale domów. Główna ulica, sklep, przystanek autobusowy, kościół. Stąd wszędzie jest daleko. W pierwsze relacje mediów ludzie nie uwierzyli. Przynajmniej nie dopuszczali do siebie myśli, że "to wszystko" działo się tutaj. Bo czy "coś takiego" może dziać się w normalnej rodzinie? Owszem, trzymali się tak na uboczu, nawet mieszkali jakby osobno, z dala od innych.

- Było wiadomo, że u nich się nie przelewa, przynajmniej jeśli chodzi o pieniądze - mówi sąsiadka. - Ale żeby coś takiego...

Dopiero gdy sąd w Żarach zdecydował się aresztować na trzy miesiące dwóch braci, a wobec trzeciego zastosował dozór policji, pomyśleli, że coś pewnie jest na rzeczy. I natychmiast przypomnieli sobie, że starsza córka, ta, która skończyła - cytując jednego z mieszkańców - w wariatkowie, też mówiła o gwałtach i o ojcu, który miał włazić jej do łóżka. Wielu ludzi zaczęło nagle widzieć, że młodsza, ta piętnastoletnia, była taka cicha. Że tak przemykała pod płotami, jakby nie chciała, aby ktoś ją zobaczył.

Byle nie do domu
Teraz też można usłyszeć, że uczniowie gimnazjum w podżarskich Mirostowicach Dolnych bardzo często zwracali uwagę na to, że ich koleżanka była smutna i zapłakana. Kiedy pytali, co się stało, odpowiadała cicho "nic" i odchodziła na bok. Nie chciała się też rozbierać na lekcjach wychowania fizycznego. Rówieśnicy szeptali później po kątach, że pewnie jest bita w domu i wstydzi się siniaków. Cóż, potraktowali to niemal jak coś normalnego. Nie ona jedna...

I teraz nagle ta rozmowa z wychowawcą w dziwnych okolicznościach. Po zakończeniu lekcji gimnazjalistka odmówiła wejścia do szkolnego autobusu, który miał zawieźć ją do domu. Powiedziała, że raczej się zabije, niż wróci do tego piekła...

Do jakiego piekła? Do rodziny, przede wszystkim do braci. Ze ściśniętym gardłem zaczęła opowiadać. Głównie o braciach, którzy molestowali ją, gwałcili... Wstrząśnięty nauczyciel zawiadomił dyrektorkę szkoły, ta wezwała policję.

- To zapewne uratowało dziewczynie życie, zrobiłaby to - opowiada matka kolegi dziewczyny i chwali zdecydowaną postawę wychowawcy, który nie puścił mimo uszu pierwszego sygnału, zareagował, nie stwierdził, że to kolejna konfabulacja nastolatki. Nauczyciela chwali także wójt Wiesław Polit. - Przy najbliższej okazji chcemy publicznie mu podziękować za jego zdecydowaną postawę...

Na czym polegała zasługa wychowawcy? Zauważył... Bo nagle teraz wyszło na jaw, że rodzina od 1997 roku była pod nadzorem kuratora, a rodzicom ograniczono prawa rodzicielskie. Przez te lata kurator nie dostrzegł jednak żadnych niepokojących sygnałów. W opiece społecznej przyznają, że ojciec dziewczynki rzeczywiście był podejrzany o molestowanie starszej córki. Brakowało dowodów.

- Kiedy u nich w domu był pracownik socjalny, to dzieciaki były w szkole - tłumaczą w opiece społecznej. - A jak nawet spotykaliśmy dziewczynę, nic nam nie zgłaszała.

Przecież to rodzeństwo
Gimnazjalistka trafiła natychmiast do domu dziecka. Sąd postanowił umieścić tam także jej małoletnich braci oraz młodszą siostrę.

- Rodzice są niewydolni wychowawczo - twierdzi Janina Krywińska, prezes Sądu Rejonowego w Żarach. - Wcześniej mieli ograniczoną władzę rodzicielską. To, co się stało z ich starszą córką wskazuje na to, że nie mogą spełniać należycie tej władzy i opieki. Małoletnie dzieci będą na razie w domu dziecka, bo trudno będzie dla całej czwórki znaleźć rodzinę zastępczą.

Według Lucyny Hoffmann-Czyżyk, dyrektorki Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Żarach, dziewczyna powinna jak najszybciej zostać poddana terapii psychologicznej: - Im szybciej, tym lepiej. Nie ma żadnych formalności, wystarczy, że dom dziecka zgłosi się do nas i niezwłocznie zajmiemy się tą dziewczyną - deklaruje. I tłumaczy, że skutki molestowania mogą pozostać w psychice dziewczyny na długie lata. Na zawsze. Zwłaszcza, że działo się to w rodzinie.

- Dziewczyna może mieć problemy w nawiązywaniu kontaktów damsko-męskich, kłopoty ze stałymi związkami... A i to, że pozostałe dzieci zostały wyrwane z rodziny, nie jest do końca korzystne. Nie powinno się ich rozdzielać. Przecież to rodzeństwo - dodaje dyrektorka poradni.

Prokurator natychmiast przesłuchał dziewczynę, oczywiście w obecności biegłego psychologa, wysłuchał świadków. Te informacje brzmiały na tyle przekonująco i na tyle wstrząsająco, że zatrzymano trzech braci pokrzywdzonej w wieku 19, 20 i 25 lat i przedstawiono im zarzuty gwałtu, molestowania małoletniej i kazirodztwa... Także sąd uznał materiał dowodowy za wystarczający. Aresztował na trzy miesiące dwóch z nich, a wobec trzeciego, najstarszego, zastosował dozór policyjny i zakazał mu kontaktów z pokrzywdzoną.

I bardzo prawdopodobne, że teraz śledczy odkurzą dawną sprawę, gdy podejrzewano ojca o molestowanie starszej córki. Czy jej choroba psychiczna ma z tym związek? Czy dramat w tej rodzinie ma więcej niż jedną ofiarę...?

Kto po pokojach nocami chodzi?
Dom zaniedbany, ale nie zwraca jakiejś specjalnej uwagi. Ojciec i bracia twierdzą, że zarzuty córki to brednie, fantazja. Ze starszą siostrą przecież też tak było. Androny plotła i jak skończyła?

- To bzdura, a zresztą ja przecież nie sprawdzam, kto po pokojach nocami chodzi - dodaje matka. I mówi, że jak dziewczynom lepiej jest w szpitalu psychiatrycznym i w domu dziecka niż tutaj, przy rodzinie, to niech sobie tam siedzą. Obie...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

n
nowatorka
Zwykle tak bywa,że najpierw musi się stać cos tragicznego,żeby jakiekolwiek władze zechciały się poszkodowanymi zainteresować.Matka nieraz przymyka oczy i nie chce dopuszczać myśli do siebie,że może coś się dziać niedobrego z jej córkami.A te nawet jak powiedzą matce,to ta ich jeszcze zwymyśla,że są kłamczuchami.Bywa,że matka boi się własnego męża,a nawet własnych synów i udaje,że nic się nie dzieje. Taką matkę także powinni pociągnąć do odpowiedzialności. Stres w jakim żyją takie dzieci i przeżyta trauma,pozostawiają nieraz ślad na całe życie.Czasami trudno jest nawet pomóc takim osobom.
D
Dagmara
Wielki szacunek za postawę wychowawcy. Czy każdy z nas zachowałby się tak samo?
H
Henry Musiała
Tak pracują urzędnicy wymaru, kurator nie wiedział, a od czego on dostaje zapłatę? on nie wiedział bo się nie interesował. Zasługa Nauczyciela, są wyjątki że ludzie mają rozum i dziełanie pozytywne wobec ofiary. Oby takich ludzi było coraz więcej.
d
daga
jedni rodzice odbierają dzieciom życie,a jeszcze inni człowieczeństwo,na takich nie ma sądów,skazać na wygnanie.
n
niewierzący
Zamknąć bydloków w domu, polać benzyną, dać dziewczynie zapałki niech ten bajzel podpali. To tak w ramach terapii... Jak się czyta takie rzeczy to się nóż w kieszeni otwiera!
G
Gość_dnia
Jak można pomóc tej dziewczynie?
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie