Zabójstwo w Dziadkowicach. Zadał cios butelką w głowę, kopał po twarzy i ciele, zerwał ubranie i kaleczył "tulipanem"

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Oskarżony oczekuje na proces w areszcie
Oskarżony oczekuje na proces w areszcie Archiwum
Zwłoki pobitego i okaleczonego szkłem półnagiego mężczyzny znaleziono w krzakach, w pobliżu sklepu. Zarzut zabójstwa w zamiarze bezpośrednim usłyszał 41-letni Tomasz M.

- Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozostawia wątpliwości co do tego, że poprzez swoje działania Tomasz M. dążył bezpośrednio do pozbawienia życia pokrzywdzonego. Świadczy o tym narzędzie użyte do zadawania ciosów - jak szklana butelka - a także ilość zadanych ciosów i ich umiejscowienie w newralgicznych częściach ciała, jakimi są głowa czy klatka piersiowa - podkreśla Karol Radziwonowicz, szef Prokuratury Rejonowej w Białymstoku, która właśnie zakończyła śledztwo w tej sprawie i skierowała do sądu akt oskarżenia.

Zakrwawione ciało mężczyzny nagiego od pasa w dół znaleziono 24 lipca 2020 r. Leżało w odłamkach szkła, cegieł, puszek po piwie w krzakach na posesji niedaleko sklepu w Dziadkowicach (pow. siemiatycki). To miejsce, gdzie zwyczajowo gromadzili się ludzie spożywający alkohol. Zwłoki odnaleźli przechodnie i zadzwonili na numer alarmowy 112.

Już wstępne czynności pozwoliły śledczym na wytypowanie osób, które mogły znać okoliczności śmierci denata. Zatrzymano czterech mężczyzn, a ich miejsca zamieszkania przeszukano. Podejrzewani noc spędzili w policyjnym areszcie. Wśród nich był Tomasz M.

Na podstawie zeznań zatrzymanych i innych świadków, prokurator doszedł do przekonania, iż to właśnie M. dokonał brutalnej napaści i zabójstwa. Mężczyzna nie tylko był na miejscu zbrodni, ale był też w konflikcie z ofiarą. Kilka lat wcześniej został skazany za kradzież z włamaniem na jego szkodę. Śledczy podejrzewają, że w grę wchodziły wzajemne pretensje i porachunki.

Czytaj też: Utrzymany wyrok w sprawie zabójstwa 73-latki z Hajnówki. Za zbrodnię sprzed ćwierć wieku Dariusz K. spędzi w więzieniu 15 lat

22 lipca 2020 r. mężczyzna opuścił Areszt Śledczy w Hajnówce, gdzie był osadzony w związku z toczącym się przeciwko niemu innym śledztwem. Tym razem chodziło o oszustwo i sprowadzenie zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach.

Następnego dnia Tomasz M. dołączył do grupy mężczyzn, która niedaleko sklepu w Dziadkowicach piła napoje wyskokowe. Część rozeszła się wcześniej, gdy skończyły się trunki. W pewnym momencie - jak wynika z zeznań świadków - Tomasz M. rzucił się na pokrzywdzonego. W akcie oskarżenia przyjęto sekwencję, iż najpierw zadał cios butelką w głowę powalając na ziemię, a następnie kopał po twarzy i ciele zadając ciosy pięściami. Dalej oskarżony miał zedrzeć z mężczyzny ubranie i zadawać mu ciosy zbitą butelką kalecząc ciało. Ofiara zmarła na miejscu.

Po dokonaniu oględzin zwłok i sekcji powołany przez prokuraturę biegły z zakresu medycyny sądowej stwierdził wieloodłamowe złamanie kości nosa, żuchwę, liczne rany cięte na ciele. Jako przyczynę zgonu ekspert wskazał wstrząs urazowo-krwotoczny spowodowany licznymi ranami i urazami u osoby będącej pod wpływem bardzo dużej (toksycznej) dawki alkoholu etylowego. Do odrębnego postepowanie wyłączono materiały w sprawie narażenia mężczyzny na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Czytaj też: Gawrychy. Sąd apelacyjny złagodził karę dla matki oskarżonej o zabójstwo nowo narodzonego dziecka

Ale co do zabójstwa prokuratura nie ma wątpliwości. Zdaniem śledczych M. chciał doprowadzić do zgon oskarżonego i do tego bezpośrednio dążył.

- Widząc stan, w jakim znajdował się pokrzywdzony, w szczególności ilość utraconej przez niego krwi, nie udzielił mu pomocy ani nie wezwał służb ratunkowych. Pokrzywdzony z tak widocznymi obrażeniami ciała został pozostawiony w krzakach na całą noc - brzmi fragment uzasadnienia aktu oskarżenia.

Tomaszowi M. za zabójstwo grozi kara od 8 do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie. W toku postępowania oskarżony zmieniał swoje wyjaśnienia. Najpierw przyznał się do winy. Potwierdził, że pobił pokrzywdzonego, bo ten się z niego naśmiewał. Z powodu ilości wypitego alkoholu nie pamiętał jednak, czy do zadawania ciosów użył szklanej butelki, ale pamiętał, że gdy opuszczał miejsce libacji mężczyzna jeszcze żył. Przesłuchiwany po raz kolejny M. wycofał się z tych twierdzeń. Przyznał, że był na miejscu zdarzenia, ale zaprzeczył, aby bił pokrzywdzonego. Tłumaczył, że wcześniej przyznał się do winy, ale zrobił to pod naciskiem policjantów.

Proces toczyć się będzie przed Sądem Okręgowym w Białymstoku. Co najmniej do jego rozpoczęcia, 41-latek pozostanie w areszcie.

Kolejna próba oszustwa w sieci

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie