Zakochałam się w Kinszasie

Bożena Komba
Główna ulica Kinszasy – Bulwar 30 Czerwca – od rana zamienia się w potok posuwających się wolno samochodów i pieszych
Główna ulica Kinszasy – Bulwar 30 Czerwca – od rana zamienia się w potok posuwających się wolno samochodów i pieszych
Afryka.Bogaci mieszkańcy Kinszasy żyją w w bajecznych rezydencjach z widokiem na rzekę Kongo. Biedni tłoczą się w dzielnicy Cite, gdzie "biali" raczej się nie zapuszczają...

Kinszasa jest stolicą Demokratycznej Republiki Konga. To olbrzymie, rozległe miasto jest jedną z największych metropolii Czarnej Afryki i liczy obecnie ponad osiem milionów mieszkańców.

Kiedyś nosiła nazwę Léopoldville - na pamiątkę rządów króla Belgii Leopolda II, do którego należało całe obecne Kongo.

Rezydencje z widokiem na rzekę Kongo

Położona niedaleko równika, nad rzeką Kongo, Kinszasa sąsiaduje z drugą stolicą tego kraju - Brazzaville, co jest ewenementem na skalę światową.

Tak jak i inne afrykańskie wielkie miasta, Kinszasa posiada bogate dzielnice willowe oraz rozległe tereny zwane cité, na których mieszka biedota. Najbardziej reprezentacyjne Gombe urzeka okazałością wspaniałych rezydencji. Nocą jest ciche, otulone płaszczem zieleni, w dzień ożywa, pulsuje życiem. Główna ulica dzielnicy i miasta - Bulwar 30 Czerwca - od rana zamienia się w potok posuwających się wolno samochodów i pieszych.

Zwana kongijskimi Polami Elizejskimi usiana jest placówkami banków, ekskluzywnymi sklepami, biurami podróży, kafejkami i barami w jednej części, w drugiej natomiast usadowiły się budynki administracji publicznej, ministerstwa i ambasady. To tutaj znajduje się najwyższy budynek w mieście, należący do przedsiębiorstwa Gécamines, zajmującego się eksploatacją złóż w Katandze, drapacz chmur pokryty miedzianym dachem.

Równolegle do bulwaru biegnie aleja Sprawiedliwości, przy której można znaleźć placówkę polskiej ambasady oraz siedzibę przedsiębiorstwa SNEL zajmującego się produkcją i dystrybucją energii elektrycznej na potrzeby zarówno Kinszasy, Katangi jak i niektórych krajów sąsiadujących z Kongiem. Naprzeciwko SNEL, po drugiej stronie ulicy, na początku lat dziewięćdziesiątych, mieszkałam wraz z rodziną w służbowym domu tej firmy.

Inną dzielnicą willową jest Binza posiadająca nie tylko bajecznie piękne rezydencje z wypielęgnowanymi ogrodami, szczyci się przede wszystkim Marmurowym Pałacem, będącym kiedyś miejscem pobytu zagranicznych szefów państw. Tutaj też mieszkał i został zamordowany poprzedni prezydent Laurent-Désiré Kabila. Jego syn, obecny prezydent kraju, mieszka niedaleko Grand Hotelu w dawniejszej rezydencji premiera położonej nad brzegiem Konga.

A życie pulsuje w dzielnicach biedoty

Mimo swego przepychu i zamożności dzielnic Gombe i Binza sercem Kinszasy jest cité, pulsujące życiem zarówno w dzień, jak i w nocy.

Są to biedne dzielnice Kinszasy, do których ściągali wieśniacy w poszukiwaniu lepszego życia. Wielu białych, mieszkających latami w Kinszasie, nigdy nie odważyło się tu pokazać, bojąc się o własne życie. Ja mieszkałam na cité prawie dwa lata.

Zdarzało mi się nocą wracać samej do domu i nigdy nikt nie próbował mnie okraść czy też w inny sposób zrobić krzywdę. Wręcz przeciwnie, spotykałam się z dużą życzliwością i bezinteresowną pomocą np. gdy nie mogłam znaleźć miejsca postoju taksówek.

Cité przez całą noc rozbrzmiewa głośną muzyką z niezliczonej ilości barów i nocnych lokali. Na głównych ulicach, przy lampach naftowych, kongijskie kobiety do późna w nocy sprzedają gorące szaszłyki, pieczonego kurczaka, prażone orzeszki arachidowe, smażone na miejscu minipączki i inne potrawy skutecznie zaspokajające głód spóźnionych przechodniów.

Uwielbiałam nocą spacerować z mężem po cité i oglądać nocne życie Kongijczyków. Nie przeszkadzały wówczas palące promienie słońca, a piasek lub asfalt nie prażył tak dokuczliwie, jak w dzień.

Bardzo lubiłam też robić zakupy na wielkim targu zwanym Grand Marché. Czegóż tam nie było. Tysiące kramików z towarami z całego świata. Z trudem odrywałam oczy od stoisk prezentujących rękodzieła miejscowych artystów.

Podziwiałam wielkie okazy ryb najróżniejszych gatunków, upajałam się zapachami perfum i z pożądaniem oglądałam piękną, złotą biżuterię. Pobyt na targu zawsze zajmował mi kilka godzin.

Koniec tygodnia pozwala zamożniejszym mieszkańcom Kinszasy na wyjazd za miasto. Jadąc w stronę portu Matadi, trafiamy na sztuczne jezioro Ma Vallée otoczone gęstym lasem bambusowym. Niedaleko znajduje się wodospad Lukaya, w którego pobliżu rozkosznie baraszkuje stado szympansów bardzo przyjaźnie nastawionych do ludzi.

Są to miejsca, które bez przesady można nazwać rajem dla amatorów polujących na piękne zdjęcia. Iście bajkowe krajobrazy zachwycają swoim pięknem i sprawiają, że ciągle chce się tam wracać...

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie