Zambrowskie kokosy

Aleksandra Szyc-Kaczyńska
W Zambrowie lepiej być naczelnikiem wydziału niż kierować miejskim zakładem lub spółką - wynika z lektury oświadczeń majątkowych publikowanych w Biuletynie Informacji Publicznej. Co prawda rekordzista wśród prezesów zarabia trochę więcej niż burmistrz, ale pensja większości szefów firm komunalnych to mniej niż przeciętne wynagrodzenie naczelnika wydziału w urzędzie miejskim.

W gronie najmniej zarabiających są dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Zambrowie, kierownik Miejskiej Pływalni i kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
- Zarabiam miesięcznie ponad 2 tys. zł. To nie są żadne kokosy jak na odpowiedzialność za prowadzenie takiego zakładu, ale nie narzekam - mówi Jerzy Przychodzeń, kierownik Pływalni Miejskiej w Zambrowie. - Biorąc pod uwagę budżet miasta, trudno wymagać wyższych poborów.
Kierowanie miejską instytucją to odpowiedzialność i bardzo często praca po godzinach.
- Żeby zorganizować imprezę na kilka tysięcy osób, przez wiele dni pracujemy non stop - twierdzi Marta Konopka, szefowa MOK. - To duża odpowiedzialność, bo musimy myśleć i o zapewnieniu dobrej zabawy i o bezpieczeństwie publiczności i - przede wszystkim - skąd wziąć pieniądze. A pensje w kulturze są bardzo niskie.
Naczelnicy wydziałów w zambrowskim magistracie zarabiają zdecydowanie więcej, chociaż trudno powiedzieć, że mają pracę bardziej odpowiedzialną, czy poświęcają jej więcej czasu. Średnia pensja to ponad 4,5 tys. zł brutto miesięcznie. Sekretarz zarabia ponad 5 tys. zł, a skarbnik blisko 6 tys.
- Pracę naczelników, dyrektorów i prezesów oceniam bardzo wysoko - mówi Kazimierz Dąbrowski, burmistrz Zambrowa. - Nie wychodzą o 15 do domu.
Najwyższą pensję w mieście dostaje prezes spółki Zambrowskie Ciepłownictwo i Wodociągi, Stefan Piszczatowski. Z BIP-u wynika, że jego miesięczny dochód to blisko 10 tys. zł brutto. Czy to dużo czy mało? To zależy do czego się to porównuje - twierdzi prezes.
- W miastach podobnej wielkości co Zambrów wodociągi i ciepłownictwo są rozdzielone. U nas ja zajmuję się tym wszystkim i na rękę miesięcznie dostaję ok. 4,5 tys. zł - mówi Piszczatowski. - To mniej niż mają np. posłowie, chociaż moja wiedza i umiejętności nie są niższe. Na dodatek poseł opłacany jest z pieniędzy podatnika, a ja na swoją pensję zarabiam sam, bo moja firma przynosi zyski.
Dla większości mieszkańców Zambrowa nawet najniższe pensje szefów miejskich firm pozostają nieosiągalnym marzeniem. Nie tak dawno o 300 zł podwyżki walczyły zambrowskie pielęgniarki, pracujące w Miejskim Szpitalu.
- Jak z dwójką dzieci przeżyć za 650 zł miesięcznie - pytały wtedy zambrowskie pielęgniarki.
Nie udało im się wywalczyć zbyt wysokiej, zdaniem prezesa szpitala, pensji w wysokości ok. 1 tys. zł i zarabiać będą średnio po ok. 840 zł.

Polacy biedniejsi od Czechów. Zobacz ranking

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie