Zjednoczeni przed błogosławionym (wideo)

Urszula Krutul, Szczepan Wróblewski
Henryk Nikonow z Białorusi nie kryje dumy z tego, że księdza Sopoćko, jego rodaka, wyniesiono na ołtarze.
Henryk Nikonow z Białorusi nie kryje dumy z tego, że księdza Sopoćko, jego rodaka, wyniesiono na ołtarze. B. Maleszewska
Udostępnij:
Białystok. Blisko 80 tysięcy osób pojawiło się wczoraj na beatyfikacji ks. Michała Sopoćki. Był prezydent RP Lech Kaczyński, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, matka ks. Jerzego Popiełuszki, bratanice ks. Sopoćki i człowiek, który poprzez cud ks. Sopoćki zyskał najcenniejszy dar. Życie. Wypił on kiedyś substancję żrącą i znajdował się na skraju życia i śmierci. Przeżył dzięki modlitwom błogosławionego.

Uroczystości odbyły się przed Sanktuarium Miłosierdzia Bożego przy ul. Radzymińskiej w Białymstoku.

- Szczęśliwy dziś Białystok! Miasto dwóch błogosławionych. Miasto Miłosierdzia! - powiedział ks. kard. Stanisław Dziwisz.

Czasem serce podpowiada mi intencje
Kiedy wczoraj, przed południem, wchodziło się na osiedle Białostoczek, można się było poczuć jak w innym świecie. Wstrzymany ruch, dziesiątki tysięcy pielgrzymów i wiernych modlących się na ulicach, wokół Sanktuarium. Flagi kanadyjskie, białoruskie, litewskie i francuskie. Mieszkańcy na balkonach swoich domów, machający chorągiewkami. W oknach podobizny ks. Michała Sopoćki i obrazki Jezusa Miłosiernego.

- Ta uroczystość jest dla mnie wielkim przeżyciem. Modlę się również w swoich własnych intencjach. Czasem serce mi je podpowiada - zapewniała pani Krystyna z Białegostoku.

Razem z innymi wiernymi zajmowała sektor tuż obok świątyni. Pojawiła się w nim również mała dziewczynka, która wielkimi ze zdziwienia oczyma oglądała wszystko co działo się wokół. Mama, po cichu szeptała jej kim był ksiądz Sopoćko i wyjaśniała, czego właśnie doświadcza. Obok niej, na schodach prowadzących do kościoła, modlił się mężczyzna. Modlił się w obcym języku. Zdawał się nie zauważać ludzi, którzy tłoczyli się obok niego. Miał ze sobą wielki, wyładowany po brzegi plecak, w rękach trzymał książeczkę do nabożeństwa. Dalej, za nim stał mężczyzna z różańcem zawieszonym na szyi, ubrany w stare, wysłużone ubrania. Jeszcze dalej stali policjanci, kobiety z dziećmi w wózkach, ludzie starsi, którym harcerze pomagali wstać i młode pary, trzymające się za ręce. Wszyscy oni zjednoczyli się, poprzez przekazanie sobie znaku pokoju.

- Bardzo się cieszę, że doczekałam takiej uroczystości. W dzisiejszych czasach, gdy ludzie przestają wierzyć w Boga, takie wydarzenie pomoże ludziom uwierzyć w Niego i Jego Miłosierdzie - mówi Helena Sawicka, która przyjechała ze stolicy wraz z innymi wiernymi dzięki parafii Wszystkich Świętych w Warszawie - Pochodzę z Suchowoli i jestem dumna, że tu jestem - dodaje.

Adam z Białegostoku, ma 23 lata i uważa wczorajsze uroczystości za bardzo ważne. Nie tylko dla białostoczan, ale dla całej Polski.

- Uważam, że beatyfikacja, błogosławionego już, księdza Sopoćki była bardzo ważnym wydarzeniem. Z tej okazji przyjechało wielu biskupów, przyjechał nawet prezydent Polski i wielu polityków, ludzi wierzących państw Europy. Dla katolików jest to na pewno najważniejsze wydarzenie od czasu wizyty Ojca Świętego w 1991 roku. Ważne, żeby każdy "wziął coś dla siebie" z tej beatyfikacji, ażeby miała wymiar osobisty i pozostawiła coś w naszych głowach na dłużej. Myślę, że każdy wierzący zrozumie o co mi chodzi - mówi Adam.

Nina Datko, która przyjechała z Warszawy, jest wzruszona, że może być świadkiem beatyfikacji księdza Sopoćki.

- Jest to dla nas wyróżnienie, że tu żył, działał. Myślę, że wszyscy bez wyjątku przeżywamy ten cud. Człowiek zaczyna wtedy myśleć, jakim cudownym zjawiskiem jest beatyfikacja. Czuje wtedy pokorę wobec Boga - mówi pani Nina. - Jestem zadowolona, że tu jestem i bardzo zaskoczona, że tylu ludzi przybyło na taką uroczystość - dodaje.

Ewa Rogowska przyjechała specjalnie z Londynu. Ze łzami w oczach modliła się razem z całą rodziną. Dziękowała za wszelkie dary, które do tej pory otrzymała od Boga. Miała też swoje własne intencje, które skrywała głęboko w sercu. Wierzyła, że poprzez gorliwą modlitwę, uda się je wszystkie spełnić.

- Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę tu być. Kiedyś przestałam wierzyć. Nie chciałam mieć nic wspólnego z Kościołem. Ale to się zmieniło. Doznałam czegoś w rodzaju cudu, co przywróciło mi wiarę. Jestem tu po to, aby podziękować. Wierzę w Boże Miłosierdzie. To dzięki niemu tu jestem - zapewniała.

Miasto miłosierdzia
Beatyfikacja ks. Sopoćki była wyjątkowo ważnym wydarzeniem nie tylko dla mieszkańców regionu, ale dla wszystkich wiernych Kościoła katolickiego w Polsce i na świecie. Również papież Benedykt XVI podczas audiencji w Castel Gandolfo nawiązał w języku polskim do tej uroczystości. Mogliśmy usłyszeć jak mówił:

- W szczególny sposób pozdrawiam dzisiaj uczestników odbywającej się w Polsce, w Białymstoku, beatyfikacji Sługi Bożego, księdza Michała Sopoćki, spowiednika i przewodnika duchowego świętej Faustyny Kowalskiej.

Beatyfikacyjną mszę świętą rozpoczęło krótkie wprowadzenie w wykonaniu delegata papieża, księdza arcybiskupa Angelo Amato i księdza arcybiskupa Edwarda Ozorowskiego, metropolity białostockiego. To on poprosił o dokonanie beatyfikacji. Ksiądz prałat Krzysztof Nitkiewicz, Postulator Procesu Beatyfikacyjnego odczytał biogram ks. Sopoćki, a następnie arcybiskup Angelo Amato wypowiedział modlitwę beatyfikacyjną po łacinie. Następnie odsłonięto obraz nowo beatyfikowanego Sługi Bożego. Całości dopełniła procesja z relikwiami błogosławionego ks. Michała Sopoćki, która wyruszyła z dolnego kościoła Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Relikwiarz został złożony przed odsłoniętym obrazem błogosławionego.

Największe brawa zdobył ks. arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz, metropolita mińsko-mohylewski, który określił ks. Sopoćko mianem "Patrona trojga narodów - Białorusi, Litwy i Polski".

Dumny z księdza Michała Sopoćki jest również Henryk Nikonow, który pochodzi z Białorusi.

- Cieszę się, że tu jestem. Ksiądz Sopoćko jest moim rodakiem. Jestem zadowolony z tego, że moja ojczyzna wydała tak znamienitą postać księdza, który jest już świętym - mówi z nieskrywaną radością.

Msza beatyfikacyjna równocześnie rozpoczęła obchody 64. Tygodnia Miłosierdzia.
Zobacz film z beatyfikacji:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

b
brak
W dniu 29.09.2008 o 12:33, antichrist napisał:

CYRK, zaklęcia, populistyczne hasła, zgraja ludzi, banda cyrkowców, bałwochwalstwo, puste słowa.Nie miałem za cel siania nienawiści.


Na pewno? Z uprzejmością i argumentacyjnym stylem nie ma to wiele wspólnego.
a
antichrist
Przepraszam jeśli urażę zapewne większość ludzi to czytających, ale muszę to powiedzieć - CYRK na kółkach. XXI wiek: Relikwie, zaklęcia po łacinie, brawa za populistyczne hasła, politycy, zgraja ludzi, którzy mają nikłe pojęcie o osobie wynoszonej na ołtarze, modlących się tak gorliwie, że w tym wszystkim tracą poczucie rzeczywistości, święty obraz (!! - toć to zakrawa na już na pogaństwo), no i ta banda cyrkowców w purpurze i złocie. Gdzie w tym miejsce na prawdziwe dobro ? Gdzie w tym miejsce prawdziwa chęć zmiany. Bo póki co to widzę tylko owczy pęd, bałwochwalstwo, puste słowa, wynoszenie na ołtarze za zasługi (wątpliwe i naciągane).
Pozdrawiam szczerze wszystkich. Nie miałem za cel siania nienawiści. Po prostu czasem dziwię się, jak łatwo odwrócić ludzki wzrok od rzeczy naprawdę istotnych.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie