Została po nich pamięć i buty

Anna Mierzyńska [email protected]
Henryk Dworzańczyk, syn Sprawiedliwego, spotkał się w Białymstoku z Maszą Suraski, córką ocalonego. Oboje byli bardzo wzruszeni,
Henryk Dworzańczyk, syn Sprawiedliwego, spotkał się w Białymstoku z Maszą Suraski, córką ocalonego. Oboje byli bardzo wzruszeni,
Udostępnij:
Region. Prawdziwe przedwojenne oficerki. Wysokie, pięknie wyglansowane, błyszczą w słońcu. Hadar zawiozła je do Izraela - są jedyną pamiątką po przyjaźni jej dziadka Samuela z Czesławem Dworzańczykiem z Knyszyna. Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata.

Dwaj szewcy razem zrobili te piękne oficerki. Zawsze razem pracowali w jednym zakładzie w Knyszynie. Lubili się, znali od dziecka.Czy było więc coś dziwnego w tym, że gdy Niemcy urządzili polowanie na knyszyńskich Żydów, Czesław postanowił schować Samuela w kryjówce za domem? Że ratował też jego rodzeństwo?

Naturalny, ludzki odruch. Tyle że w nieludzkich czasach. Gdy każde dobro mogło zostać ukarane śmiercią. Właśnie za bycie człowiekiem Czesław Dworzańczyk został wyróżniony odznaczeniem Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata.

Medal odebrał w poniedziałek w Białymstoku jego syn Henryk. To on przechował w domu parę pamiątkowych oficerek. Niedawno oddał je Hadar Suraski, wnuczce ocalonego Samuela. Na pamiątkę wielkiej przyjaźni dwóch młodych ludzi.

- Mój ojciec był bohaterem, na pewno. W czasie okupacji za udzielanie schronienia Żydom groziła przecież czapa - mówił Henryk.

Zostały buty i zapach pomarańczy

Samuel przeżył, chociaż nie tylko dzięki Dworzańczykowi. Później pomagała mu inna rodzina z Knyszyna. Po wojnie Samuel wyjechał do Izraela, tam założył rodzinę. Ale przyjaźń z Czesławem przetrwała. Korespondowali ze sobą do 1989 r., wtedy bowiem Czesław zmarł. Potem młodsi członkowie rodzin zaczęli podtrzymywać kontakty i pisać listy.

- Do dziś z rodziną wspominamy wspaniały smak pomarańczy, które przychodziły do nas w paczkach z Izraela - wspomina Henryk.

Bohaterstwo? Tak, tyle że ciche. Takie, którym przez lata nikt się nie chwalił. W wielu rodzinach o tamtych sprawach nie mówi się do dziś. Po co wspominać coś, co było przecież oczywiste - człowiekowi w trudnej sytuacji trzeba pomóc, i tyle. Białostocki oddział IPN od kilku lat sporządza listę ocalonych i sprawiedliwych (chodzi o wszystkich, którzy pomagali Żydom w czasie II wojny światowej, niekoniecznie tych, którzy dostali odznaczenia Instytutu Yad Vashem z Jerozolimy).

- Mamy ponad czterysta takich przypadków. Na pewno w pomaganie Żydom, na terenie przedwojennego woj. białostockiego, zaangażowanych było ponad tysiąc osób - mówi Tomasz Danilecki z białostockiego IPN-u. - Oczywiście, cały czas weryfikujemy i uzupełniamy tę listę.

Odznaczenia dostaje tylko część pomagających, z racji ostrych wymogów, stawianych przez Instytut Yad Vashem. Wczerwcu medal trafił do potomków rodziny Sokołowskich z Brańska. Paweł i Wacława Sobolewscy oraz trójka ich dzieci: Antoni, Aleksander i Zofia uratowali od zagłady Israela Brennera i Chaima Wróbla. A w miniony poniedziałek medal trafił także do rodziny Żalków z Białegostoku.

Maria ukryta w sklepie

Czesław Żalek ocalił Marię Lasko i jej córkę, dziewięcioletnią Sabinę. A może raczej Leę z domu Bursztyn i małą Sarę, bo takie były ich żydowskie imiona? Czesław miał niewielki sklep w Łomży. Pomógł Marii i Sabinie uciec z łomżyńskiego getta w listopadzie 1942 r., tuż przed jego likwidacją.

Znalazł im schronienie w domu Anieli Białej w Kołakach Kościelnych. Niestety, pewnego dnia Niemcy znaleźli ukrywające się Żydówki. Kobieta z córką przeżyły tylko dzięki wielkiemu szczęściu i... złotu. Maria oddała żołnierzom całą biżuterię, którą do tej pory udało się jej ocalić.

Wróciły do Łomży. Tam znowu poszły do Czesława Żalka, bo do kogo miały iść? Czesław się nie wahał. Przyjął kobiety i urządził im kryjówkę w... sklepie. Tu udało im się doczekać do końca wojny. W 1945 r. Maria wyszła za mąż za Czesława, szybko urodził im się syn Bogusław. W 1956 r. wyjechali do Izraela. Tam wyszła za mąż Sabina. Ona została w Izraelu, Żalkowie wrócili do Polski.

- Dziadek do końca życia nosił na sobie brzemię strachu. Był bardzo zamknięty w sobie - wspominał podczas uroczystości Jacek Żalek, wnuk Czesława i podlaski poseł. - Niestety, zmarł, gdy byłem mały, niewiele go pamiętam.

Josef z dołu na ziemniaki

Opowieści o narażaniu życia dla innych są w naszym regionie setki. Takich jak choćby historia Josefa Brojde. Mieszkał w Brańsku. Kiedy do miasta weszli Niemcy, trafił do getta. Uciekł z niego w 1942 r. 18-letni Josef zwrócił się z prośbą o pomoc do znanej sprzed wojny rodziny Filińskich.

- To był syn znajomego mojego ojca - przed wojną nawet się przyjaźniliśmy. Uciekł do nas, bo mieszkaliśmy na kolonii, parę kilometrów od miasta - wspominał Antoni Filiński, syn Jana i Marii (Sprawiedliwych). - Ukryliśmy go pod piecem, w wykopie na ziemniaki. Wchodziło tam pięć wielkich worków kartofli, więc i Józik (tak na niego mówiliśmy) się zmieścił.

Josef leżał tam całymi dniami. Jedzenie podawano mu przez otwór wielkości dwóch cegieł. W nocy gospodarze zdejmowali dwie deski i Josef wychodził się przewietrzyć. Tak było przez całą zimę. Wiosną Josef dołączył do żydowskich partyzantów, ale kilka miesięcy później znowu potrzebował pomocy. Tym razem zwrócił się do rodziny Kołoszków. Ci najpierw dali mu jeść, potem ukryli w ziemiance na swoim polu.

Światło w czasach ciemności

- Ci wszyscy ludzie pokazali największe człowieczeństwo w czasach największej ciemności. W najtrudniejszych dniach pokazali, że mają w sobie ludzką dobroć i że nawet w takiej sytuacji można podjąć samodzielną decyzję, która zadecyduje o życiu wielu ludzi - mówiła podczas białostockiej uroczystości Masza Suraski, córka ocalonego Samuela z Knyszyna. - Mamy nadzieję, że to światło, które rozpalili sprawiedliwi, rozświetli cały świat.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

I
Izrael
Jacek Żalek. Izrael cie pozdrawia
Ż
Żytnia
Jacek Żalek ma pochodzenie odpowiednie. PO kontynuacja Unii Wolności. Wiadomo o co chodzi. To się wkręcił. Pełno tych kundli odpowiedniego pochodzenia w Polskiej polityce. PO jako kontynuacja partii Geremka, Mazowieckiego. Wstyd i hańba. Goń żytniego, bolszewika goń
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie