Zwyczaje i symbole

    Zwyczaje i symbole

    Krzysztof Jankowski

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Rozmowa z Aliną Dębowską, kierowniczką Muzeum w Bielsku Podlaskim o lokalnych tradycjach związanych ze świętami
    Święta katolickie miały miejsce przed tygodniem. Prawosławne odbędą się w najbliższych dniach. Skąd bierze się ta różnica?
    - Niedawno mieliśmy taką sytuację, że Wielkanoce w obu obrządkach wypadły w tym samym terminie. W obu Kościołach bowiem, ich czas wyliczany jest na podstawie kalendarza księżycowego i wypada w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Jednak zazwyczaj święta prawosławne są nieco później. Powodem tego jest jeszcze jeden warunek - prawosławna niedziela wielkanocna musi przypaść po zakończeniu żydowskiej Paschy.
    Jednak Święta Zmartwychwstania Pańskiego to nie tylko Wielkanoc.
    - Święta poprzedza post. W religii katolickiej trwa on 40, a w religii prawosławnej - 50 dni. W Kościele prawosławnym zwraca się nań wielką miarę. W ostatnim tygodniu przed Wielkanocą nie je się mięsa, nabiału, nie używa się oliwy. Do dziś post jest skrupulatnie przestrzegany, głównie przez osoby starsze.
    Jest też Niedziela Palmowa...
    - ...obchodzona w obu obrządkach na tydzień przed Wielkanocą, na pamiątkę wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Przygotowuje się wtedy palmy z gałązek wierzbowych, przewiązywane w trzech miejscach kolorowymi wstążkami, symbolizującymi Trójcę Świętą. Mają one magiczny charakter. "Palma bije nie zabije" - z takim okrzykiem przed laty chłopcy smagali panienki, w ten sposób przekazując im siły witalne i zapewniając powodzenie. Zjadano też "kotki" bazi, co miało zapobiec bólom gardła i głowy. Samą palmę zakładano za święty obraz, by chroniła dom przed nieszczęściami.
    Palma to jednak symbol pogański?
    - Przedchrześcijański, podobnie jak samo jajko, które było znakiem nowego życia. Później Kościół je zaadaptował do swoich obrzędów. I palma stała się symbolem radości witania Jezusa wjeżdżającego do Jerozolimy.
    Czy na naszych ziemiach są jeszcze inne zwyczaje związane z palmą?
    - Uderzano nią bydło podczas pierwszego wypędu, by zapewnić mu zdrowie, wkładano w pierwszą skibę ziemi, by chroniła pole przed suszą czy gradobiciem. Nawet po spaleniu posypywano jej popiołem kapustę, by nie zjadły jej robaki.
    Wielki Tydzień to także przygotowania do Wielkiej Nocy.
    - Na przykład mycie okien czy niegdyś bielenie ścian. Wielki Czwartek nazywany był "czystym czwartkiem". Do jego nadejścia trzeba było skończyć wszystkie porządki. Tego dnia obmywało się też wodą z naturalnego źródła, co zapewniało zdrowie.
    Wtedy też przygotowywano potrawy?
    - Proszę sobie wyobrazić całe wsie pachnące dymem z wędzonego mięsiwa. I mieszkańców po kilkudziesięciu dniach postu. Przygotowywano też oczywiście kolorowe jajka. W tradycji prawosławnej były to najczęściej pisanki, a w katolickiej - kraszanki.
    Jaka jest między nimi różnica?
    - Kraszanka to jajko malowane - barwione naturalnymi barwnikami. Do ich przygotowania używano np. łuski cebuli, dziurawca, wywaru z kory olchowej, a nawet kaczeńców. Pisanki w okolicach Bielska powstawały najczęściej metodą batiku. Polega ona na tym, by na jałowej skorupce jajka - najlepiej o jak najjaśniejszym kolorze - nakładać wzory z rozgrzanego (np. nad lampą naftową) wosku pszczelego. Potem jajko z wzorami zanurza się w wodzie z barwnikiem. Po zdrapaniu wosku pozostająca pod nim skorupka ma dotychczasowy kolor, a reszta jest zabarwiona. W ten sposób można także przygotowywać różnokolorowe pisanki, zanurzając jajko kolejno w coraz ciemniejszych barwnikach. Na koniec pisankę poleruje się tłuszczem. To żmudna praca, ale daje fantastyczne efekty!
    Jaki jest cel malowania jajek?
    - Legenda głosi, że związane jest to z Marią Magdaleną. Po Zmartwychwstaniu w jej domu wszystkie jajka stały się czerwone. A gdy rozdała je Apostołom, przemieniły się w ptaki. Był to symbol Zmartwychwstania Jezusa.
    W Wielką Sobotę jajka są święcone wraz z innymi pokarmami.
    - Dziś święconki są symboliczne. A kiedyś ksiądz czy baciuszka przyjeżdżał do wsi i święcił całe wielkanocne jedzenie. Pilnowano też, by cały pokarm był przygotowany przed rozpoczęciem świąt i aby w ich trakcie niczego już nie piec i nie gotować. Jajka do święcenia dawano też już obrane, by nie wyrzucać poświęconych skorupek. Można je było co najwyżej dać do zjedzenia zwierzętom bądź spalić.
    Jak wyglądały same święta?
    - Dużo się nie zmieniło. Wielkanoc zawsze była świętem rodzinnym. W prawosławiu był zwyczaj "kolędowania" po "wołoczebnym". Odwiedzało się gospodarzy, składało życzenia, a w zamian otrzymywało jedzenie, a czasem wódkę. Później ucztowano. Tego dnia bawiono się też jajkami. Obstukiwano się nimi, albo organizowano tzw. "taczanki", w których jajko miało jak najdalej się dotoczyć, albo trafić z precyzją do wykopanego otworu. Zwycięzca zawodów zdobywał jajka przeciwników.
    Skąd się wziął poniedziałkowy śmigus-dyngus?
    - Oblewanie wodą w pogaństwie symbolizowało przekazanie sił witalnych, zdrowia, urody, płodności. W wierzeniach słowiańskich woda była życiodajnym pierwiastkiem. Najczęściej oblewano panienki wolnego stanu. Każda chciała być oblana, bo to świadczyło o jej powodzeniu. Samo pojęcie śmigus-dyngus powstało z połączenia dwóch zwyczajów. "Śmiganie" było uderzaniem gałązką, a "dyngus" - wykupywaniem się od osób, które chciały uniknąć zimnej kąpieli.
    W Kościele wschodnim jest też Niedziela Przewodnia.
    - Wtedy wierni udają się na groby bliskich i składają im dary. Dawniej obdarowywano również żebraków, którzy w zamian mieli modlić się za dusze zmarłych. W cerkwi rozdawano także chleb "artos", który miał chronić przed uderzeniami pioruna, a nawet gasić pożary. Zdarzało się więc, że gdy płonęło jakieś gospodarstwo, to ludzie obchodzili je wokół z tym chlebem, by ogień ugasł.
    Jajka miały też magiczną moc?
    - Oczywiście. Wodą z ugotowanych pisanek można było się obmywać, a napój z pokruszonymi skorupkami leczył najgorszy ból zęba. Do dziś w podbielskim Augustowie zachował się też zwyczaj przerzucania w Niedzielę Przewodnią poświęconego jajka nad domem. Gospodarz rzucał je najpierw ze wschodu na zachód, a potem z północy na południe. Ma to chronić budynek przed uderzeniami piorunów.
    Dziękuję za rozmowę.

    Czytaj treści premium w Gazecie Współczesnej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo