Żywioł porywał drzewa i dachy

Hubert Bar [email protected]
- Z okna obserwowaliśmy z rodziną szał żywiołu - mówi Janusz Koliński ze wsi Tybory Wólka. - Zerwana z dachu sąsiada blacha leciała przez 300 metrów!  Zniszczyła po drodze traktor.
- Z okna obserwowaliśmy z rodziną szał żywiołu - mówi Janusz Koliński ze wsi Tybory Wólka. - Zerwana z dachu sąsiada blacha leciała przez 300 metrów! Zniszczyła po drodze traktor. Fot. Gabor Lorinczy
Region. Strażacy wyjeżdżali ponad 300 razy, a 30 tys. ludzi nie miało prądu. Huraganowy wiatr towarzyszący gradowej nawałnicy największych spustoszeń dokonał z soboty na niedzielę na południe od Zambrowa i Wysokiego Mazowieckiego, aż do Czyżewa.

- W ciągu 70 lat życia nie widziałem czegoś takiego - mówi Tadeusz Przechodzeń ze wsi Tybory Wólka niedaleko Wysokiego Mazowieckiego, gdzie sytuacja mieszkańców jest szczególnie trudna. Wiele budynków ma tam uszkodzone, bądź całkiem zerwane dachy. Na szczęście jednak konstrukcja samych murów dotkliwie nie ucierpiała.
Wichura towarzysząca opadom i wyładowania atmosferyczne, przysporzyły mnóstwo pracy strażakom. W skali województwa wyjeżdżali oni niemal 300 razy, by odblokować zatarasowane przejazdy. Aż dwie trzecie tej pracy musieli wykonać strażacy z Zambrowa i Wysokiego Mazowieckiego.
Najdłużej zablokowana była droga krajowa nr 8 między Jeżewem i Zambrowem. Przez prawie dwie i pół godziny strażacy usuwali drzewa i gałęzie z jezdni.
Straż pożarna odnotowała w sumie 40 wyjazdów do uszkodzonych przez wichurę i konary budynków. Strażacy z zambrowa interweniowali 12 razy, a z Wysokiego Mazowieckiego 15 razy. Wypompowano także wodę z 20 podtopionych piwnic.
Prócz strażaków w pocie czoła trudzili się też pracownicy zakładu energetycznego. W sobotę około godz. 22 prąd przestał docierać do niemal 30 tys. odbiorców. Do piatej rano udało się przywrócić dostawy w dwóch trzecich gospodarstw. W niedzielne południe jeszcze 8 tys. odbiorców pozostawało bez prądu, silna wichura uszkodziła bowiem także wielkie kratownicowe słupy sieci trakcyjnej, których reperacja jest najtrudniejsza.
Powołano powiatowe sztaby zarządzania kryzysowego. Pracowały one wczoraj bezustannie od przedpołudnia do późnego wieczora. Przedstawiciele Ośrodka Doradztwa Rolniczego i Inspektoratu Nadzoru Budowlanego przez cały dzień szacowali szkody. W terenie pracowali też pracownicy firm ubezpieczeniowych i samorządów regionalnych.
Białostocki sztab kryzysowy już w niedzielę rano udostępnił agregaty prądotwórcze oraz zapasy folii, z których korzystały jednostki straży, pracujące przy usuwaniu skutków nocnych burz i zabezpieczające zniszczone zabudowania.
Szczęśliwie w naszym regionie obyło się bez ofiar. Tylko dwie osoby zostały lekko ranne niedaleko miejscowości Kozińce, między Białymstokiem a Knyszynem. Drzewa upadły tam na dwa samochody osobowe. Obrażenia były niegroźne, ale lekarze zdecydowali o pozostawieniu rannych na obserwacji w szpitalu.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Leonard

Co to się dzieje z naszą infranstrukturą. Trochę powiało i pogrzmiało i od razu kataklizm. U nas prądu nie było dwa dni. A jak jego nie mieliśmy to i ciepłej wody. Przyjechała do nas na długi weekend rodzina w odwiedziny i siedzieliśmy po ciemku. Człowiek musi płacić wysokie rachunki. Jak się upomni o świadczenie usług na odpowiednim poziomie to okazuje się, że nikt mu nie chce pomóc.

x
xxx

wlasnie, czt te drzewa musza rosnac przy drodze??? teraz obylo sie bez ofiar a co nastepnym razem? jak nie spadnie na kogos to ktos zatrzyma sie na nim w wypadku. czy one nie moga rosnac gdzies dalej od drogi?

Dodaj ogłoszenie