Gazeta Współczesna

Janusz Korwin-Mikke w Białymstoku: Dwaj menele mogą więcej niż profesor [FOTO]

Janusz Korwin-Mikke w Białymstoku: Dwaj menele mogą więcej niż profesor [FOTO]

A. Zgiet

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze [1/9] Następne

O tym, czy demokracja to ustrój okropny, czy podpewnymi zastrzeżeniami da się w nim żyć, dyskutował wczoraj z białostoczanami Janusz Korwin-Mikke, szef Nowej Prawicy, niegdyś lider UPR. Na spotkanie z nim w auli wydziału socjologii Uniwersytetu w Białymstoku przybyło około 150 osób. Kto spodziewał się ostrych i błyskotliwych opinii na temat obecnej sytuacji oraz demokracji jako takiej, nie zawiódł się. - Jak może być dobry ustrój, w którym dwóch meneli spod budki z piwem ma dwa głosy, a profesor uniwersytetu - jeden - pytał retorycznie Korwin-Mikke. - Musi być głupota, złodziejstwo i korupcja. To nieuniknione. Tak skończyła demokracja ateńska. Pytany o opinię na temat głośnej sprawy zachowania posła POStefana Niesiołowskiego wobec dziennikarki Ewy Stankiewicz, JKMwykazał się wyjątkowym zrozumieniem. - W każdym ustroju można się wściec na dziennikarza - stwierdził. - Choć u nas jest przyjęta zasada, że osobę publiczną można filmować. Ale widać nerwy mu puściły. Zresztą zawsze uważałem go za chama i idiotę, więc jego zachowanie mnie nie zaskoczyło. Janusz Korwin-Mikke nazywa siebie konserwatywnym liberałem, a tych, którzy uważają się za socjalistów, mają poglądy lewicowe, określa mianem idiotów. Wczoraj stwierdził, że w ostatnim czasie mamy do czynienia z kontrrewolucją, a społeczeństwo coraz bardziej odchodzi od "lewackich" haseł. Zapytany natomiast o opinię na temat coraz bardziej aktywnych grup, nazywanych skrajnie prawicowymi, odpowiedział: - To nie jest wcale prawica. To są skrajni socjaliści. Oni sami mogą określać się mianem prawicy i patriotów, ale nimi nie są. Prawicowość to przede wszystkim wiara w to, że musimy wrócić do zasad cywilizacji. A taką podstawową zasadą jest to, że chcącemu nie dzieje się krzywda. Po odrzuceniu tej zasady, człowieka uznaje się za bydlę, za które ktoś podejmuje decyzje.

Polecamy