MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ekstraliga Rugby. Wielkie emocje w finale, Budo 2011 mistrzem Polski

Zbigniew Czyż
Zbigniew Czyż
Budo 2011 Aleksandrów Łódzki
Budo 2011 Aleksandrów Łódzki Biuro prasowe Polskiego Związku Rugby
W wielkim finale Ekstraligi rugby Budo 2011 Aleksandrów Łódzki pokonało na swoim stadionie Ogniwo Sopot 12:8 (6:8). O losach mistrzowskiego tytułu zdecydowały ostatnie minuty, w których podopieczni Karola Czyża popełnili zbyt dużo błędów, zostali ukarani dwoma żółtymi kartkami i wypuścili prowadzenie z rąk.

Spotkanie w Aleksandrowie Łódzkim było starciem dwóch zdecydowanie najlepszych ekip mijającego sezonu. Zarówno Budo 2011, jak i Ogniwo Sopot wyraźnie odstawały od reszty stawki i zgodnie z przewidywaniami spotkały się w meczu decydującym i mistrzowskim tytule.

Dla obu zespołów ten mecz miał szczególny wymiar. Z Ogniwem tym meczem żegnał się Karol Czyż, który przez ostatnie lata wygrał z ekipą z Trójmiasta wszystko, co tylko mógł i zapisał piękną kartę w historii klubu. Z kolei dla Budo 2011 był to pierwszy sezon po przeprowadzce do Aleksandrowa Łódzkiego i zawodnicy, a także sztab szkoleniowy, chcieli okrasić to zdobyciem złota.

Wyrównany bój w pierwszej połowie

Lepiej zaczęli przyjezdni, którzy już w 9. minucie wyszli na prowadzenie. Po szybkim wyciągnięciu piłki z formacji młyna Wojciech Piotrowicz rozrzucił grę na skrzydło, a tam Robert Olszewski przyjął kontakt z przeciwnikiem i twardym wejściem przedostał się na pole punktowe rywali. Sopocianom nie udało się jednak podwyższyć, bo Piotrowicz, co rzadko mu się zdarza, tym razem nie trafił między słupy. Cztery minuty później gospodarze mieli rzut karny po błędzie formacji młyna Ogniwa i Kamil Brzozowski zdobył pierwsze trzy punkty dla Budo 2011. Chwilę później tym samym odpowiedział Piotrowicz i drużyna z Trójmiasta odzyskała pięciopunktową przewagę.

Na murawie cały czas trwał twardy bój, choć nie brakowało też błędów, przez co nie było zbyt wielu okazji do przyłożenia. Podopieczni Przemysława Szyburskiego w 24. minucie ponownie mieli rzut karny i po raz kolejny Brzozowski celnie kopnął między słupy. Jak się okazało, były to ostatnie punkty w pierwszej części gry, po której Ogniwo prowadziło 8:6.

Festiwal niewykorzystanych szans

W drugiej połowie lekką przewagę w młynach zaczęli osiągać gospodarze, dzięki czemu w 48. minucie wywalczyli kolejny rzut karny, stojąc przed szansą, by po raz pierwszy w tym meczu wyjść na prowadzenie. Jednak Brzozowski w stosunkowo łatwej sytuacji nie trafił i Ogniwo nadal prowadziło dwoma punktami. Kilka minut później tym samym „odwdzięczył” się Piotrowicz, dla którego była to druga pomyłka w tym meczu.

W 63. minucie, po sformowaniu maula autowego i zawaleniu formacji przez Budo 2011, Ogniwo miało rzut karny i zgłosiło kolejną próbę kopu. Do piłki podszedł Piotrowicz, być może najlepszy specjalista w naszej lidze i… ponownie nie trafił, co w trakcie sezonu zdarzało się niezmiernie rzadko.

Dwie minuty później żółtą kartką ukarany został Vaha Halaifonua, osłabiając swoją drużyną i stwarzając gospodarzom okazję, by wyjść na prowadzenie. I ci bardzo szybko stanęli przed doskonałą okazją, bo Brzozowski wykonywał rzut karny z okolicy 40 metra przed polem punktowym, niemal naprzeciwko słupów. Ale i tym razem się pomylił, dzięki czemu zawodnicy Karola Czyża mogli bardzo głośno odetchnąć.

Kopacz Budo 2011 w 72. minucie dostał kolejną szansę, z jeszcze lepszej pozycji i tym razem ją wykorzystał, dając gospodarzom pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu, ku uciesze żywiołowo reagującej publiczności. Co gorsza dla Ogniwa Łukasz Anuszkiewicz, który wszedł na boisku w drugiej połowie, również otrzymał żółtą kartkę i goście musieli przez chwilę radzić sobie w trzynastu.

Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Brzozowski znów wykorzystał rzut karny i Budo 2011 prowadzili już czterema punktami, co oznaczało, że Ogniwo musiało przyłożyć, żeby myśleć o zwycięstwie w tym spotkaniu. W ostatnich minutach podopieczni Karola Czyża, choć starali się za wszelką cenę przedostać pod pole punktowe, grali za nerwowo i w efekcie nie zdołali odrobić strat.

Drużyna Budo 2011 Aleksandrów Łódzki po emocjonującym spotkaniu wygrała 12:8 i sięgnęła po tytuł mistrzów Polski. Gracze prowadzeni przez Przemysława Szyburskiego w końcówce popełnili mniej błędów i dzięki temu mogli zawiesić na szyi złote medale.

Ustępujący mistrz z brązowym medalem

W przeddzień wielkiego finału rozegrano spotkanie o brązy medal, w którym ustępujący mistrz Orkan Sochaczew podejmował Budowlanych Lublin. Fani bardzo dużo obiecywali sobie po tym starciu, bowiem w rundzie wiosennej pojedynek tych drużyn był zdecydowanie jednym z najlepszych spotkań w całej lidze.

I tym razem nie było inaczej, bo szczególnie w pierwszej części gry walka była naprawdę zażarta. Po pierwszych 40 minutach na tablicy wyników widniał rezultat 13:13, zwiastujący ogromne emocje w drugiej połowie.

I tych nie zabrakło, choć gospodarze kompletnie zdominowali Budowlanych. Gracze Orkana „dorzucili” 17 punktów, nie stracili żadnego i wygrali to spotkanie 30:13, sięgając na koniec sezonu po brązowe medale, co dla Macieja Brażuka i jego podopiecznych jest kolejnym sukcesem w ostatnich latach.

Wiemy już także, kto wywalczył awans do Ekstraligi. Po czterech latach do elity wracają zawodnicy KS Budowlani Commercecon Łódź, którzy w sobotę wygrywali przed własną publicznością w meczu o mistrzostwo I ligi ze Spartą Jarocin 53:15 (24:7).

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Ekstraliga Rugby. Wielkie emocje w finale, Budo 2011 mistrzem Polski - Portal i.pl

Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna