Gdy dziecko zostaje mamą

Urszula Ludwiczak [email protected]
Nieletnie matki trafiają na każdą z porodówek w regionie. Przeważnie decydują się potem na wychowanie malucha. Czasami jednak są zmuszone zostawić go w szpitalu.
Nieletnie matki trafiają na każdą z porodówek w regionie. Przeważnie decydują się potem na wychowanie malucha. Czasami jednak są zmuszone zostawić go w szpitalu. A. Zgiet
Region. Co roku w naszym regionie kilkaset nastolatek rodzi dzieci. Na szczęście w większości przypadków rodzina daje młodej matce potrzebne wsparcie. Rzadko która młodociana jest zmuszana do zostawienia dziecka w szpitalu. Ale i tak się zdarza...

Dramat Alicji B. z okolic Siemiatycz, która gwałcona przez ojca, pierwsze dziecko z tego kazirodczego związku urodziła w wieku lat 17 i musiała je, tak jak następne, zostawić w szpitalu, na szczęście jest przypadkiem sporadycznym.

Zdecydowana większość ciąż nastolatek, to po prostu "wpadka" z rówieśnikiem, do której doszło pod wpływem emocji w czasie wakacji czy też na jakiejś imprezie. Chociaż zdarzają się również przypadki poważnego planowania rodziny przez nastolatki. Dla większości młodocianych mam, urodzenie dziecka to także moment, w którym natychmiast dojrzewają i zmieniają swoje życie. I wiele z nich nie wyobraża sobie, że mogłyby zostawić maleństwo w szpitalu.

Wakacyjna miłość...

Beata poznała Roberta na wakacyjnym obozie sportowym. Miała 16 lat, Robert był dwa lata starszy. Oboje od razu przypadli sobie do gustu. Okazało się, że mają te same pasje i poglądy na wiele spraw. Jak mówi Beata, choć nigdy nie wierzyła w
wakacyjne miłości i wiedziała, jak się kończą, poddała się emocjom...

- Były spacery o zachodzie słońca, wspólne tańce, miłe słowa - opowiada. - Popłynęłam, choć czasem rozum mówił: nie. Serce mówiło co innego...

Znajomość z Robertem skończyła się wraz z wakacjami. Ale już we wrześniu Beata zorientowała się, że coś się z nią dzieje. Nie miała miesiączki, była bardzo senna i ciągle zmęczona. Wizyta u ginekologa potwierdziła obawy.

- To był 10 tydzień ciąży - opowiada dziewczyna. - Choć zawalił mi się świat, niemal od razu powiedziałam o wszystkim mamie. Były płacze, krzyki. Proponowano mi, żebym usunęła dziecko i nie marnowała sobie życia... Nie zrobiłam tego.
Okazało się, że może kontynuować naukę w szkole. A po pierwszych burzach, rodzina bardzo ją wspierała. Beata urodziła synka w kwietniu. O dziecku do dzisiaj nie powiedziała Robertowi, wychowuje je bez ojca.

- Prawdę mówiąc, nie widzę możliwości, abyśmy stworzyli jakiś związek, a o tym, że ma syna może kiedyś się dowie - przyznaje. Nadal się uczy, chce studiować. - A mój dwuletni dziś synek, ma po prostu młodą mamę, co chyba nie jest takie złe - mówi.

... i powakacyjne ciąże

Jak wynika z danych statystycznych, na Podlasiu co roku kobiety poniżej 19. roku życia rodzą ok. 600 dzieci. Z kolei z gromadzonych ponad rok temu danych przez białostockie kuratorium oświaty wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat zaszło w ciążę ponad 380 uczennic podlaskich szkół, z czego aż 56 było gimnazjalistkami, a jedna - uczennicą podstawówki. Najwięcej, bo ponad setka uczennic, kształciła się w technikach.

- Nastolatki trafiają do nas na porodówkę kilkanaście razy w roku - ocenia doc. Mariusz Skotnicki, pełniący obowiązki kierownika Kliniki Położnictwa i Perinatologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. - Raz czy dwa razy na rok, mamy do czynienia z dziewczynami poniżej 16 roku życia, kiedy to o takiej ciąży musimy powiadamiać prokuraturę

- Jeszcze kilka lat temu bywało, że mieliśmy wysyp młodocianych matek - dodaje dr Małgorzata Kamińska, ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego w Sokółce. - Teraz jest ich trochę mniej, ale co jakiś czas mamy taką pacjentkę. Teraz zaczyna się właśnie sezon stwierdzania "powakacyjnych" ciąż...

Według doktor Kamińskiej, sto procent młodocianych ciąż to przypadek.
- W tym wieku nie możemy mówić o żadnym planowaniu - uważa lekarka.

- Choć świadomość młodych ludzi w zakresie zabezpieczania się przed niechcianą ciążą jest coraz większa, to nadal duża część nie stosuje żadnych środków antykoncepcyjnych, uważając, że jakoś się im uda w tę ciążę nie zajść.
Ale jak mówi z kolei docent Skotnicki, ciąża nastolatki to nie zawsze wpadka:

- Sam mam pod opieką parę nastolatków, którzy mają już dwójkę dzieci - opowiada. - Bardzo się kochają i obie ciąże były planowane. Na małżeństwo dostali zgodę sądu, trwa już chyba z 4 lata. Mają aprobatę rodzin z jednej i drugiej strony. Para razem przychodzi na wizyty lekarskie, są razem w szpitalu. Przypuszczam, że wkrótce spotkamy się przy okazji narodzin ich kolejnego dziecka...

Zakochane liczą na cud

Takie pary to jednak nadal wyjątek. Jak wynika z badań CBOS dotyczących postaw i zachowań seksualnych młodych Polaków (13-21-latków), przeprowadzonych w ramach Kampanii na Rzecz Świadomego Rodzicielstwa "Kiedy 1+1=3", ponad połowa młodych ludzi zgadza się ze stwierdzeniem, że do pierwszego kontaktu seksualnego dochodzi często pod wpływem emocji i nie ma czasu, żeby pomyśleć o antykoncepcji. Niemal co dziesiąty ankietowany przyznał się do seksu z przypadkowym, nieznanym partnerem, a 30 proc. z nich nie stosowało wtedy żadnych środków antykoncepcyjnych. A jeśli już, to sięgano najczęściej po prezerwatywę.

- Młodzi ludzie korzystają z różnych metod antykoncepcyjnych stosunkowo często, ale nieregularnie i nie jest to zjawisko powszechne. Jest to efektem niedostatecznej wiedzy na temat współżycia seksualnego i braku edukacji w tej dziedzinie - wyjaśnia dr n. med. Grzegorz Południewski, ginekolog, prezes Towarzystwa Rozwoju Rodziny.

- To, że młodzież chętniej sięga po prezerwatywy niż inne środki antykoncepcyjne, wynika przede wszystkim z faktu, iż są one powszechnie dostępne, można je kupić praktycznie wszędzie: w supermarkecie, na stacji benzynowej. Nie ma potrzeby wybierać się do lekarza czy do apteki.

Niestety, taki niezabezpieczony seks często kończy się niepożądaną czy nieplanowaną ciążą. CBOS przepytał kilkaset młodocianych matek w Polsce pod kątem motywacji, jakie towarzyszyły rozpoczęciu kontaktów seksualnych. Odpowiedzi były różne. Dziewczyny wskazywały np. na "romantyczność" - nastolatka była zakochana, chciała okazać partnerowi swoje uczucia, że jej na nim zależy...

Duży wpływ na określone zachowania ma też "towarzyskość" - związana z funkcjonującym w grupie rówieśniczej modelem akceptowanych zachowań, twierdzenie, że "większość już to przeżyła, głupio mi było powiedzieć, że ja jeszcze nie".

Argumentem bywa też "atrakcyjność seksu" - "to jest takie fajne, że trzeba z tego skorzystać, w ogóle wstyd, żeby nie uprawiać seksu", "ciekawość - "każdy chce zobaczyć jak to jest"; "poczucie dojrzałości do rozpoczęcia życia seksualnego i presja partnera - "partner swoim zachowaniem skłaniał do złożenia obietnicy, że rozpocznę współżycie". Do współżycia może "zachęcić" też perspektywa przymusowego czasowego rozstania chłopaka i dziewczyny, np. planowany wyjazd za granicę.

Analizując wypowiedzi niektórych uczestniczek badania na pytanie, dlaczego nie stosowały środków antykoncepcyjnych można wywnioskować, że posługiwały się "myśleniem magicznym"- wierzyły, że po prostu nie zajdą w ciążę albo nie widziały potrzeby stosowania jakiś zabezpieczeń. Część dziewcząt nie stosowała zabezpieczeń, ponieważ.... - jak tłumaczą - były zakochane.

Ważne wsparcie rodziny

Zarówno lekarze jak i psycholodzy są zgodni, że ciąża nawet w bardzo młodym wieku, nie musi oznaczać końca świata. Wszystko zależy od tego, jak taka dziewczyna i jej dziecko będą przyjęte przez rodzinę i jej otoczenie.

- Chociaż rodziny nie zawsze są zachwycone faktem, że nastolatka rodzi dziecko, przeważnie ich nie opuszczają i nie zostawiają samych sobie - mówi doc. Mariusz Skotnicki. - A nierzadko nową rolą przejmują się też tatusiowie takich dzieci.

- Najważniejsza jest akceptacja i pomoc dla takiej młodej matki - mówi dr Małgorzata Kamińska. - I tak ta dziewczyna ma odebraną resztę dzieciństwa i młodości. Jeśli zostanie otoczona miłością rodziny i najbliższych, jakoś ułoży życie sobie i dziecku.

Nieletnie, które nie mają jednak szansy na porozumienie z rodziną, mogą liczyć na miejsce w hostelu, jaki powstał dwa lata temu przy białostockim Domu Dziecka nr 2. To jedyne miejsce w Polsce, gdzie ciężarne dziewczyny do 18 roku życia mogą liczyć na dach nad głową, ale też pomoc psychologiczną czy prawną.

- Przez te dwa lata mieliśmy u siebie tylko 4 nieletnie matki - mówi Wojciech Kucerow, wicedyrektor DD nr 2. - To były głównie dziewczyny 16-17 letnie. U nas mają możliwość pobytu do momentu rozwiązania, a po porodzie do zastanowienia się, co będzie dalej. Jeśli nie chcą wychowywać dziecka, mogą oddać je do adopcji.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie